IT@BANK 2014: Nowoczesna i bezpieczna przyszłość

BANK 2014/11

Rozmowa z prezesem Związku Banków Polskich Krzysztofem Pietraszkiewiczem.

Rozmowa z prezesem Związku Banków Polskich Krzysztofem Pietraszkiewiczem.

Czy polskie banki są dobrze przygotowane na ataki cyberprzestępcze?

- Instytucje zaufania publicznego, jakimi są banki, a także regulatorzy i nadzór finansowy, do kwestii bezpieczeństwa obrotu elektronicznego przykładają ogromną wagę. Od lat w tym obszarze sektor bankowy współpracuje z odpowiednimi instytucjami państwowymi, stojącymi na straży bezpieczeństwa. Wspólnie identyfikujemy potencjalne zagrożenia, przeciwdziałamy im, a jeśli dochodzi do incydentów, natychmiast staramy się poznać przyczyny i wyeliminować ewentualne zagrożenie. Jak dotąd skutecznie

Instytucje państwowe dobrze wywiązują się ze swoich obowiązków?

- Z uznaniem muszę powiedzieć, że najczęściej tak. Już od kilku lat bardzo dużą uwagę poświęcają zagrożeniom cybernetycznym. Raczej nie idzie to w parze z zawansowaniem technologicznym samej administracji. Rzeczywiście, nie możemy się pochwalić wielkimi osiągnięciami we wszystkich obszarach, ale podejrzewam, że w końcu przyjdzie i na to czas. Inna rzecz, że nie wyklucza to ani nie umniejsza wysiłków zmierzających do zapewnienia w polskiej przestrzeni cybernetycznej najwyższych standardów bezpieczeństwa.

Klienci też mają świadomość, jak ważne są to kwestie?

- Oczywiście, że tak. Ze wszystkich badań, dotyczących bankowości i szerzej gospodarki elektronicznej, wynika, że zagadnienia bezpieczeństwa są dla nich priorytetowe. Trudno się zresztą dziwić, żeby było inaczej.

W jaki konkretnie sposób banki zabezpieczają się przed działalnością hakerów?

- Widać to już na etapie tworzenia produktów, modeli biznesowych, a potem rozwijania i unowocześniania infrastruktury informatycznej. Ta sprawa zawsze była dla nas priorytetowa. Podobnie jak dla innych uczestników obrotu elektronicznego, czyli Narodowego Banku Polskiego, Krajowej Izby Rozliczeniowej, Biura Informacji Kredytowej i innych instytucji. Druga sprawa - edukacja. Cały czas podejmowane są różnorakie działania szkoleniowe zarówno dla specjalistów, pracowników banków czy klientów.

Warto pamiętać, jak ogromne znaczenie w działalności sektora bankowego ma zaufanie. To szczególny rodzaj działalności biznesowej, w którym nie możemy sobie pozwolić na brak staranności czy lekkomyślność, by z powodu błędu lub niestaranności doszło do jakiegoś nieszczęścia, a w konsekwencji do utraty zaufania.

Dostrzega pan jakieś zagrożenia systemowe, niezwiązane bezpośrednio z działalnością grup przestępczych?

- Jestem bardzo zmartwiony tym, że regulatorzy prawdopodobnie w sposób nieświadomy, w bardzo przyśpieszonym tempie redukują ekonomiczne możliwości rozwoju innowacyjnych technologii i zniechęcają nas do dalszej pracy.

Co ma pan na myśli?

- Dotąd ważnym źródłem pozyskiwania środków na innowacje w sektorze bankowym, zwłaszcza w części płatniczo-rozliczeniowej, były przychody z tytułu interchange. Zostały one pod wpływem niektórych grup interesu w sposób mało rozważny zredukowane zarówno dla banków, operatorów, jak i budżetu państwa. Pogrążyła je dodatkowo dość niespodziewana i nie do końca uzasadniona ekonomicznie - w naszym odczuciu - decyzja podjęta na szczeblu unijnym. Najwyraźniej zapomniano, że są różne sposoby finansowania innowacyjności.

W takim kraju jak Polska, gdzie nie cierpimy na nadmiar kapitału, a sektor bankowy przeznacza ogromne środki na rozwój i wdrażanie nowych technologii, w tym na zapewnienie bezpieczeństwa, wieloletnie przeznaczanie środków pozyskanych stopniowo od wielu interesariuszy na inwestycje jest uzasadnione.

Obniżenie opłat interchange to nie jedyne zmiany, które fundują bankom regulatorzy unijni.

- Rzeczywiście, toczy się też dyskusja mająca doprowadzić do uzyskania dostępu do danych objętych tajemnicą bankową przez instytucje nielicencjonowane, które nie musiałyby zapewniać takiego poziomu środków bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa informacji, do jakiego zobligowane są banki. To paradoksalna sytuacja, w której po kryzysie nakładane są na sektor bankowy restrykcyjne i sztywne, złożone i kosztowne regulacje. Z drugiej strony zobowiązuje się sektor bankowy do udostępnienia informacji o klientach tym, którzy nie podlegają nadzorowi finansowemu i nie muszą ponosić takich kosztów zabezpieczenia danych. Nie tylko w moim odczuciu w takim podejściu kompletnie brakuje spójności i widać gołym okiem skutki agresywnego lobbingu.

W mijającej finansowej perspektywie unijnej polskie banki zaangażowały ogromne środki w rozwój polskich firm. Które programy w pana ocenie były najbardziej wartościowe?

- Banki zapewniły finansowanie na poziomie 35 mld zł, co pozwoliło zrealizować projekty o wartości 138 mld zł. Wyróżniłbym zwłaszcza projekty realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego. Na uznanie zasługują projekty małych przedsiębiorców zrealizowane przy wsparciu PARP i Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych. Gdy KFPK zakończył działalność, okazało się, że przedsiębiorstwa nie mogą już liczyć na podobne wsparcie. Poczyniliśmy więc wysiłki poprzez Krajowy Punkt Kontaktowy, by polskie instytucje finansowe mogły włączyć się w finansowanie projektów wchodzących w skład programów ramowych Unii Europejskiej. Dzięki temu uruchomionych zostało blisko 10 tys. start-up’ów. Warto podkreślić rolę kredytu technologicznego, w który zaangażowało się obok BGK około 20 banków komercyjnych. To bardzo cenna inicjatywa, zwłaszcza że ten sposób finansowania został wymyślony w Polsce. Dobrze się stało, że w 2013 r. uruchomiony został program wsparcia MŚP de minimis. Dzięki niemu już ponad 90 tys. firm uzyskało dostęp do kredytów.

Podsumowując udział sektora bankowego w finansowaniu i zdobywaniu funduszy unijnych w minionej perspektywie, postulował pan odejście od dotacji i zastąpienie ich modelem gwarancyjno-poręczeniowym.

- Cały czas powinniśmy obserwować, jakie bariery pojawiają się na drodze finansowania polskiej gospodarki, co przeszkadza polskim przedsiębiorstwom w ich unowocześnieniu. Cieszy mnie to, że w kolejnych latach będą stosowane różne rozwiązania, dotacje i instrumenty zwrotne w zależności od charakteru projektu. Trzeba w niektórych przypadkach budować rozwiązania, które dotacje łączą z instrumentami zwrotnymi. Taka strategia została przyjęta przez Komisję Europejską i już jest realizowana w naszym kraju. Zwiększenie udziału instrumentów zwrotnych kosztem dotacyjnych i pozwolenie na swobodne ich wykorzystywanie w ramach jednego projektu jest dla finansowania sektora

MŚP korzystne. Jak pan ocenia działalność Narodowego Centrum Badań i Rozwoju?

- Naprawdę dobrze. Tę instytucję powołano głównie po to, by wspierała modernizację polskich firm i działań badawczych oraz wdrożeniowych. Myślę, że rozwiązania mobilizujące do współpracy jednostki naukowo-badawcze i przedsiębiorców są bardzo cenne. W rezultacie duże polskie przedsiębiorstwa wydatnie zwiększają nakłady na naukę i badania.

Pana zdaniem wsparcie de minimis wyczerpało swoją formułę?

- Takie programy powstają przede wszystkim wtedy, gdy pojawia się konieczność ustabilizowania gospodarki lub odwrócenia niekorzystnych trendów w gospodarce. Oczywiście mogą być one też wykorzystywane stale do wspierania wartościowych przedsięwzięć MŚP, które nie mają szansy ich zrealizowania z powodu braku lub niższego i gorszego zabezpieczenia.

Mimo że pojawiają nowe programy wsparcia, planowanych jest kilka kolejnych, to wciąż brakuje systemowego, w którym mogłyby się zaangażować polskie firmy.

- Rzeczywiście, choć dorobiliśmy się wielu cennych krajowych inicjatyw dla małych i średnich przedsiębiorstw, to właściwie żadna nie miała charakteru długofalowego. Obliczone były na doraźną pomoc. Jestem przekonany, że konieczne jest uruchomienie stabilnego i silnego programu poręczeń i gwarancji oraz solidnych trwałych instrumentów wspierania innowacyjności.

Środki z Brukseli przestaną do nas w końcu płynąć. Jak pana zdaniem powinniśmy się na ten scenariusz przygotować?

- To bardzo trudne zadanie, państwo i my wszyscy musimy przygotować się na zmiany. Jeśli ten proces ma nastąpić bez napięć i sytuacji kryzysowych, to odpowiednie działania należy podjąć jak najszybciej. Wręcz już w tej chwili powinniśmy myśleć, jak wyglądać ma utrzymanie wzrostu gospodarczego bez środków europejskich.

Co należy zrobić?

Należy postawić na edukację i pokazać Polakom, że warto w sposób inteligentny oszczędzać. Korzyści odniosą wtedy wszyscy - państwo, przedsiębiorcy, Polacy i system finansowy. Dobrze by było, gdyby w jakiś sposób zachęcić do tego obywateli - czy to przez ulgi podatkowe, czy stosując inne zachęty. Odkładać powinniśmy na cele, które będą służyć rozwiązywaniu konkretnych potrzeb gospodarczych i społecznych, a jednocześnie będą ekonomiczne opłacalne.

Na przykład?

- Budownictwo mieszkaniowe, emerytury i ochrona zdrowia. Chodzi też o oszczędzanie w obszarze zużycia energii, mamy tu wiele do zrobienia, ale też olbrzymie są potencjalne korzyści.

Jak jeszcze należałoby wesprzeć polską gospodarkę?

- Konieczne jest stworzenie efektywnego systemu poręczeniowo- -gwarancyjnego, a także uruchomienie programu wspierającego polskie firmy i ich ekspansję zagraniczną. Eksport i nasza obecność na rynkach zagranicznych to olbrzymia szansa nie tylko dla przedsiębiorstw, ale całej gospodarki. Bardzo istotne dla przyszłego rozwoju naszego kraju jest jak najlepsze wykorzystanie pieniędzy, które napłyną do Polski w ciągu najbliższych sześciu lat. Polskie przedsiębiorstwa i jednostki samorządu terytorialnego powinny zrealizować jak najwięcej projektów o charakterze prorozwojowym, generujących przychody, z których będą mogły być zrealizowane kolejne przedsięwzięcia. Aby stało się to możliwe, powinniśmy stworzyć i wdrożyć instrumenty pozwalające na łatwiejsze mobilizowanie krajowych i zagranicznych kapitałów na cele rozwojowe.

Ma pan na myśli konkretne rozwiązania?

- Owszem, na przykład udrożnienie systemu emisji listów zastawnych pozwalające na uwolnienie środków związanych z udzielonymi wieloletnimi kredytami mieszkaniowymi oraz większą swobodę emisji obligacji przez polskie firmy i banki, wreszcie zgodę na klasyczną sekurytyzację aktywów. Kolejne działania powinny zmierzać do poprawy zarządzania ryzykiem oraz wdrożenia nowych, skutecznych technologii w obszarze gospodarki elektronicznej. Mamy w tym wypadku wspaniałe osiągnięcia, ale wciąż też wiele do zrobienia. Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij artykuł: