Jak odzyskać pieniądze mimo braku wpłat od nierzetelnego kontrahenta?

Firma / Multimedia

O tym, dlaczego warto ubezpieczać transakcje w kredycie kupieckim, rozmawiamy z Januszem Władyczakiem, prezesem Zarządu Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Janusz Władyczak, KUKE
Prezes KUKE, Janusz Władyczak, Fot. KUKE

O tym, dlaczego warto ubezpieczać transakcje w kredycie kupieckim, rozmawiamy z Januszem Władyczakiem, prezesem Zarządu Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

Robert Lidke, aleBank.pl: Jakiego rodzaju firmy mogą zainteresować się ofertą Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych?

Janusz Władyczak, KUKE: Obsługujemy wszystkie firmy, zarówno mikro-, małe, średnie, jak i duże przedsiębiorstwa. Obsługujemy również duże, międzynarodowe koncerny.

To są przede wszystkim firmy, które sprzedają z odroczonym terminem płatności, czyli wystawiają fakturę i czekają na to, aż firma, która nabyła ich towar czy usługę zapłaci.

Żeby rozwijać się bezpiecznie firmy tego typu powinny korzystać z instrumentów, które zabezpieczają ryzyko, że druga strona, która właśnie nabyła ich towar czy usługę ‒ nie zapłaci.

Brak płatności może wynikać z różnych przyczyn. Statystycznie nie zawsze to oznacza, że druga strona np. bankrutuje, albo że jest w restrukturyzacji. To tylko ułamek przypadków. W większości jest to niechęć drugiej strony do płacenia, czy to na czas, czy w ogóle.

Opóźnianie płatności to tańsza forma finansowania się przez firmy…

‒ Otóż to. Finansujemy się tym podmiotem, który do nas dostarcza, to idealne rozwiązanie.

Czy więc małym firmom opłaca się korzystanie z usług KUKE, jeśli chodzi o ubezpieczenia wierzytelności?

‒ Zawsze takie ubezpieczenie się opłaca, ponieważ wystarczy, że jeden z kontrahentów nie zapłaci, to momentalnie możemy mieć problem płynnościowy. Ktoś nam nie zapłacił, a my musieliśmy coś wytworzyć, ponieśliśmy koszty, zużyliśmy zasoby, czyli jako firma sprzedająca mamy od razu problem.

Zależy też komu sprzedajemy. Czy sprzedajemy kontrahentom w Polsce, gdzie wiemy jaki jest reżim płatniczy, w jakich ramach prawnych się poruszamy.

Ale jeśli sprzedajemy do krajów Unii Europejskiej, czy też poza UE, to jest tam tak duże zróżnicowanie systemów prawnych, systemów ściągania należności, że nawet w sytuacji, gdy pójdziemy do sądu, i sąd zasądzi, że kontrahent powinien oddać nam pieniądze, to może zdarzyć się, że nie ma tam np. instytucji windykatora. W związku z czym odzyskanie należności jest problematyczne i co ważne, jest to niezmiernie kosztowne.

60% obrotu, który ubezpieczamy jest realizowany w naszym kraju. Pozostałe 40% to obrót stricte eksportowy

Czyli jeśli policzymy koszt ubezpieczenia ‒ co jest niewielkim kosztem w zestawieniu kosztów ponoszonych przez przedsiębiorcę ‒ vs. koszt dochodzenia swoich należności, czy to na drodze polubownej, czy to na drodze sądowej, to różnica jest zdecydowanie na korzyść ubezpieczenia. A przede wszystkim ktoś inny za nas  windykuje daną firmę.

My najpierw oceniamy ryzyko kontrahenta, monitorujemy je dla naszego klienta, i jeśli coś idzie nie tak, to windykujemy w jego imieniu. I te koszty windykacji są już wliczone w koszty polisy. 

Czy z oferty KUKE korzystają głównie duże firmy? Które branże tu dominują? Czy te, które eksportują produkty, czy też raczej usługi?

‒ Jeśli chodzi o wielkość firmy, to nie są to tylko i wyłącznie duże firmy, portfel jest mocno zróżnicowany. Jest bardzo dużo małych firm, sporo średnich i oczywiście są te duże firmy, znane z pierwszych stron gazet, z mediów. Niezależnie, czy ktoś sprzedaje z odroczonymi płatnościami do klientów w Polsce, czy za granicą.

Cała gospodarka, z którą na co dzień się stykamy, funkcjonuje w kredycie kupieckim

60% obrotu, który ubezpieczamy jest realizowany w naszym kraju. Pozostałe 40% to obrót stricte eksportowy. Ale jest to mocno zróżnicowane, jeśli chodzi o rozmiar przedsiębiorstwa.

Branże też są różne. Większość handlu, który się odbywa, oprócz tego stricte gotówkowego, przedpłatowego ‒ to handel z odroczonym terminem płatności. Mamy tu m.in. branżę budowlaną, stalową, transportową.

To, że np. zamawiamy jako indywidualne osoby coś przez Internet, z dostawą kuriera, to firmy, które sprzedały nam towar, kurierowi płacą z odroczonym terminem płatności. Czyli korzystając z usług poszczególnych firm kurierskich nie płacą im od razu, to wszystko jest odroczone.

I bardzo duża część  gospodarki działa w ten sposób. Ktoś, kto np. sprzedaje do sklepów, do supermarketów, wstawia tam swój towar, czyli on go sprzedał, ale płatność otrzyma za 60 czy za 90 dni. Cała gospodarka, z którą na co dzień się stykamy, funkcjonuje właśnie w kredycie kupieckim.

Teraz centralną sprawą dla naszej gospodarki będą inwestycje, szczególnie inwestycje podmiotów prywatnych. Czy firma, przedsiębiorca, który chce się zdecydować na inwestycję też może, pod jakimiś warunkami, skorzystać z oferty KUKE?

‒ Jak najbardziej. Inwestor, jeśli jest on eksporterem już teraz, bądź dzięki tej inwestycji zostanie eksporterem, zamierza zainwestować w kraju, i szuka finansowania może skorzystać z naszej oferty.

Jesteśmy go w stanie przeprowadzić przez proces inwestycyjny razem z bankiem finansującym. I przede wszystkim dzięki naszym rozwiązaniom zapewnić mu pozyskanie tego finansowania.

Bankowi możemy dać z kolei komfort tego, że zabezpieczymy potencjalny brak spłaty kredytu inwestycyjnego. Jesteśmy też w stanie zabezpieczyć ryzyko braku spłaty kredytu bieżącego.

Czyli jeśli mamy eksportera, bądź potencjalnego eksportera, który potrzebuje finansowania bieżącego na kontrakt eksportowy, czy na swoją zwykłą działalność, w ramach działalności eksportowej, to również możemy gwarantować takie finansowanie udzielone przez bank.

Skala tych instrumentów jest dosyć rozległa i adresuje konkretne potrzeby, zarówno przedsiębiorstw, ale też instytucji finansowych, które wchodzą w finansowanie działalności. 

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: