Jak wrobić królika (każdego)

Blogi / Przemysław Szubański

Misseling to ostatnio modne słowo. Modne za sprawą niektórych instytucji, które nawciskały Bogu ducha winnym ludziom obligacje GetBacku kłamiąc „że kapitał gwarantowany, nawet odsetki, że to takie bezpieczne jak lokata tylko wyższe oprocentowanie, produkt ich własny i limitowany tylko dla klientów banku”.

Proponowali zrywanie lokat – wbrew ich regulaminowi bez utraty odsetek – i zainwestowanie środków „w produkt bardzo bezpieczny i gwarantowany”. A żeby urobić klienta, potrafili mu powiedzieć „widzę, że Pana profil inwestycyjny pokazuje, że nie akceptuję Pan zbyt dużego ryzyka, więc jestem przekonany, że ten produkt jest właśnie dla Pana”. To wszystko cytaty z maili, jakie „Parkiet” otrzymuje od swoich czytelników.

Przypomnijmy: misseling to oferowanie produktów w sposób wprowadzający w błąd, albo sytuacja, gdy produkt jest niedostosowany do możliwości lub potrzeb klienta. Sam byłem świadkiem, jak wiekowej staruszce młoda dziewczyna w pewnym banku wciskała produkt strukturyzowany jako „znakomita lokatę kapitału, z gwarancja zysku”.

Ale czego się spodziewać po kadrach, skoro klient pewnego domu maklerskiego dowiedział się od jednego z jego szefów (do którego trafił, zniesmaczony brakiem elementarnej wiedzy u panienki, zatytułowanej „starszy doradca klienta”), że ten dysponuje na tyle ograniczonym funduszem płac i nikt z fachowa wiedzą za możliwe do zaoferowania pieniądze do tej firmy nie przyjdzie. W rezultacie spora część „doradców” trafia do brokera „z łapanki”, często po ukończeniu kursu wiedzy podstawowej (to taki pierwszy stopień umuzykalnienia: odróżnia, kiedy grają, a kiedy nie). A potem mamy takie kwiatki jak wlepianie papierów dołującej spółki. Chociaż tutaj sytuacja była nieco inna: może i wlepiający byli fachowcami, ale wysoka prowizja za sprzedaż obligacji GetBack przesłaniała im wszystko. Z moralnością włącznie.

A à propos misselingu. Właśnie dostałem maila. Temat: „Własny sklep i gwarantowane 6500 zł przychodu miesięcznie”. Gwarantowane! W treści „gwarantowane” jest już z gwiazdką: „W przypadku właściwego wykonywania umowy franczyzowej”. I pewnie wystarczy złamać punkt 47 podpunkt c z daszkiem, żeby z 6500 zł zostały nici. Specjalnie nie piszę, o jaką sieć chodzi (RODO!), ale pewnie wiele osób się domyśli.

Przemysław Szubański

PS. Pokłosie protestu przeciwko chemtrails, który miał się odbyć 14 maja w Warszawie: nawet organizator nie pisze, jak się udał. Pewnie znów był sam…

 

Udostępnij artykuł: