Jak zarabiać na bajkach ( dla dzieci, a nie dla naiwnych dorosłych)?

Inwestycje alternatywne

Elementarz, fot. Antykwariat Sobieski

Ala, As i aktywa pierwszej klasy? Zarówno na światowym, jak i na rodzimym rynku bibliofilskim dorośli coraz poważniej licytują na aukcjach historie czytane im do poduszki, a nawet elementarze z pamiętną Alą, lalą Ali, lisem i lasem.

Najbardziej znaną książką do nauki języka polskiego jest bez wątpienia „Elementarz” Mariana Falskiego #Alternatywne.pl

Na pytanie, jaką skalę transakcje osiągają już na Zachodzie, najtrafniej odpowie prawdopodobnie Mały Książę albo Harry Potter – wycofany czarodziej, nie dający oderwać się szkolnym czytelnikom od swoich nierzeczywistych przygód, nie miał skrupułów również na rynku kolekcjonerskich druków, ustanawiając rekord ponad 106 tys. GBP.

Jeden z wczesnych egzemplarzy pierwszej części otrzymanych przez J.K. Rowling od wydawcy okazał się dla kolekcjonerów cenniejszy od niejednego pożółkłego manuskryptu, mimo że dla mniej biegłego oka wyglądał po prostu schludniej od tomu, który razem z drugim śniadaniem znosi trudy częstego bywania w plecaku.

Kubuś Puchatek czy Mały Książę?

Na pytanie, jak przywrócić dzieciństwo, nie regulując tak kosmicznego rachunku, chętnie odpowiadają  antykwariaty w kraju, które poza nadwiślańskim kolorytem z elementarzy, zapraszają w te same światy, co zagraniczne sprzedaże: na planetę z różą albo do Stumilowego Lasu. Podając jako przykład katalog sobotniej aukcji Antykwariatu Sobieski, można jednak błyskawicznie zaobserwować, o ile przystępniejsze są progi za wczesne wydania w języku polskim – „Mały Książę” z 1968 r. w luksusowej oprawie tłoczonej w gwiazdy pójdzie pod młotek z progiem 650 zł, a równie efektowna edycja z Kubusiem Puchatkiem z 1948 r. licytowana będzie od 1,6 tys. zł. Starsza z pozycji połączyła w przekładzie Ireny Tuwim dwie powieści Milne’a – „Kubusia Puchatka” i „Chatkę Puchatka” – przy czym druga z wymienionych ukazała się w tym wydaniu pierwszy raz od końca wojny.

Na twardej skórzanej oprawie zaprasza inkrustowana, oddzielnie malowana ilustracja i złocona tytulatura, natomiast na wklejkach rozlewa się wzorami ręcznie barwiony i lakierowany papier marmoryzowany – a więc zdobiony w kamieniste szlaki. W środku, oprócz przygód misia o małym rozumku, uwagę zwracają obowiązkowe ilustracje Ernesta Sheparda, którego oryginalne plansze odnotowały w tym roku światowy rekord na rynku książkowej ilustracji. Oprawiona w cieniutką ramę mapa Stumilowego Lasu, otwierająca zwykle przed czytelnikami zmyślony świat tuż po odwróceniu okładki, uzyskała cenę 430 tys. GBP, mimo że w domyśle cały obraz był wytyczony przez tytułowego pluszaka, co potwierdza adnotacja „narysowana przeze mnie z pomocą pana Sheparda”.

Elementarz dla inwestora

Co w obliczu takich cen miałaby do powiedzenia lokalna Ala? Nieśmiertelny elementarz autorstwa Mariana Falskiego ilustrowany przez Jerzego Karolaka licytowany będzie 1 grudnia od 450 zł z komentarzem, że wczesne wydanie z 1959 r. bardzo rzadko trafia się w obiegu w tak ładnie zachowanym stanie.

– Wydawać by się mogło, że elementarz to książka stosunkowo nowa, tymczasem pierwsze polskie pozycje do nauki czytania i pisania pochodzą z czasów renesansu – piszą eksperci Antykwariatu Sobieski, nawiązując też do Ali i Asa: najbardziej znaną książką do nauki języka polskiego jest bez wątpienia ElementarzMariana Falskiego. Co ciekawe, to najczęściej wznawiany i najdłużej wydawany tego typu podręcznik na świecie. Pierwsze wydanie ukazało się w roku 1910 pod tytułem Nauka czytania i pisania dla dzieci, z ilustracjami Jana Rembowskiego. Dziś trudne do zdobycia. W okresie dwudziestolecia międzywojennego było kilkakrotnie aktualizowane i zmieniane, powstał m.in. Elementarz powiastkowydla dorosłych analfabetów.

Gdyby któreś ze zdań nie zdołało wprowadzić Harrego Pottera kompleks krótkiej historii, dobrze zaznaczyć, że wersja elementarza z początku lat 70. wznawiana jest do tej pory.

Dużo warte to co rzadkie i w dobrym stanie

Czym się kierować, chcąc rozpocząć kolekcję bajek na poważnie? Oprócz sentymentów względem własnych doświadczeń, przede wszystkim rzadkością w obiegu i stanem zachowania – jeśli przykładowa Ala z Asem rzeczywiście mają się kiedyś okazać aktywami, muszą być opisywane w katalogach jako „ładnie zachowane”. Mając na uwadze ogrom podaży, wersja z plamami po drugim śniadaniu czy gryzmołami nie zdrożeje prawdopodobnie nawet w pokoleniu, które bezpowrotnie zamieni tornister na tablet.

Alternatywne.pl

Udostępnij artykuł: