Jaki będzie rok 2016 w polskiej gospodarce? Znane Ekspertki prognozują

Polecamy

Jak obietnice socjalne polskiego rządu wpłyną na kondycję polskiej gospodarki? Czy zwiększone obciążenia podatkowe przełożą się na rozmiar podejmowanych inwestycji? Wreszcie - jak na nowe uwarunkowania, zarówno krajowe jak  również te w skali globalnej, zareaguje polski rynek kapitałowy? To tylko niektóre z zagadnień omawianych podczas debaty, zorganizowanej w ramach inicjatywy "Znane Ekspertki". Panel odbył się 28 stycznia br. w warszawskim Klubie Polskiej Rady Biznesu. W debacie, moderowanej przez dr Małgorzatę Starczewską-Krzysztoszek z PKPP Lewiatan, udział wzięły: Lidia Adamska - ekonomistka, Monika Kurtek - główna ekonomistka w Banku Pocztowym oraz Marta Petka - Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Bank Polska.

Rok 2015 upłynął pod znakiem inwestycji, natomiast w obecnym większą rolę odegra konsumpcja – co do tego zgodne były wszystkie panelistki. Zdaniem Moniki Kurtek, wzrost gospodarczy w nadchodzących miesiącach może osiągnąć poziom 3,8 procent; jednym z elementów stymulujących rynek będą rosnące zakupy gospodarstw domowych. Wśród czynników popytowych ekspertka wymieniła między innymi rządowy program “500+”; środki z tego instrumentu trafić mają w pierwszej kolejności na konsumpcję. Marta Petka-Zagajewska przestrzegała przed przeszacowaniem skutków nowego instrumentu socjalnego; jej zdaniem, przyrost konsumpcji jaki nastąpi po wdrożeniu programu “500+” nie będzie większy aniżeli 1 procent – i to tylko w sytuacji, kiedy całość tych środków polskie rodziny przeznaczyłyby na bieżące wydatki. Przedstawicielka Raiffeisen Bank Polska zauważa jednak, że taki scenariusz wcale nie musi się ziścić; wiele rodzin może bowiem potraktować te środki jako dodatkowe oszczędności na czarną godzinę. To między innymi wynik niepewności – która, zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej, kłaść się będzie cieniem na cały rok 2016. Również Lidia Adamska postrzega konsumpcję jako główne koło zamachowe polskiej gospodarki w 2016 roku – jednak jej zdaniem do czynników popytowych oprócz programu “500+” zaliczyć należy w pierwszej kolejności spadające bezrobocie i wzrost wynagrodzenia w sferze gospodarstw domowych. Jej zdaniem, wpływ rządowego instrumentu dla  rodzin na dynamikę PKB nie powinien być wyższy niż 0,5 punktu procentowego.

 

Niepewność – to słowo zdominowało wystąpienie przedstawicielki Raiffeisen Banku. Jej zdaniem, właściwe będzie określenie roku 2016 jako “roku niepewności”. Prelegentka przypomniała wynik niedawnego badania koniunktury przeprowadzonego przez Narodowy Bank Polski. Aż 26 proc. ankietowanych firm wskazało niepewność na rynku jako przyczynę rezygnacji z zamierzeń inwestycyjnych. Dla porównania, odsetek firm dla których główny problem stanowi pozyskanie kapitału w tej edycji badania okazał się o połowę niższy. Ta niepewność dotyczy zarówno uwarunkowań wewnętrznych (nie wiadomo jak gospodarka, a w szczególności sektor przedsiębiorstw odnajdzie się w rzeczywistości wyznaczanej choćby przez nowe obciążenia fiskalne), jak i trendów o charakterze globalnym. Monika Kurtek zwróciła uwagę na oddziaływanie takich czynników jak spowolnienie gospodarki chińskiej, niepokojące tendencje w Rosji i Brazylii oraz wciąż rekordowo niskie ceny ropy; zdaniem ekspertki Banku Pocztowego w takich okolicznościach nietrudno o kolejny kryzys finansowy. – Rynek walutowy odzwierciedla, ze coś dzieje się na świecie – podsumowała Monika Kurtek. Z kolei Lidia Adamska uważa, że “gorzej już było” – i po ubiegłorocznych spadkach wartości indeksów giełdowych w tym roku czekać nas może odbicie, sięgające nawet 9 procent. Równocześnie jednak ekspertka przestrzega, że taki wynik wcale nie musi się zrealizować; polski rynek kapitałowy ma wiele cech niesprzyjających wzrostowi. W obecnej sytuacji  politycznej szczególnego znaczenia nabiera duża reprezentacja spółek skarbu państwa wśród największych podmiotów notowanych na warszawskim parkiecie; wśród 20 spółek składających się na WIG 20 aż 9 stanowią podmioty kontrolowane przez państwo. Według Lidii Adamskiej, niepewność co do polityki personalnej obecnego rządu może w negatywny sposób wpłynąć na zainteresowanie ze strony inwestorów, co z uwagi na pozycję spółek skarbu państwa przełożyć się może na cały rynek kapitałowy.

160201.znane.ekspertki.02

Najbardziej optymistyczne oceny ekspertek odnosiły się do sytuacji na rynku pracy. Monika Kurtek nie dostrzega wprawdzie jakiegoś szczególnego ożywienia, niemniej twierdzi że zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw będzie charakteryzować dalszy, stabilny wzrost. Wśród czynników negatywnie oddziałujących na rynek pracy ekspertka Banku Pocztowego wskazuje mniejszy apetyt przedsiębiorców na inwestycje i ewentualną redukcję zatrudnienia w dziedzinach gospodarki szczególnie odczuwających skutki nowych obciążeń fiskalnych. Chodzi tu nie tylko o sektor finansowy, ale również budownictwo – z uwagi na rosnące koszty kredytu również ten sektor może borykać się ze spadkiem zamówień. Również Marta Petka- Zagajewska sytuację na rynku pracy w 2016 roku określiła jako “pełzanie”. Równocześnie ekspertka Raiffeisen Bank Polska uważa, że malejąca liczba inwestycji bynajmniej nie musi przełożyć się wprost na mniejszą podaż miejsc pracy. Zmienia się bowiem charakter podejmowanych inwestycji. Maleje znaczenie działań o charakterze modernizacyjno-odtworzeniowym, przedsiębiorcy coraz częściej inwestują w zwiększenie mocy produkcyjnych – co może skutkować tworzeniem nowych stanowisk. Wśród czynników pobudzających wzrost zatrudnienia ekspertka wskazała również polski eksport, rosnący za sprawą słabej złotówki. Obecny średni kurs to około 4,48 zł za 1 euro, podczas gdy granica opłacalności eksportu wynosi 3,9. Do zjawisk ograniczających zatrudnienie należeć będzie bez wątpienia program “500+”; część kobiet, zwłaszcza tych o najniższych zarobkach, może zrezygnować ze stałej pracy na rzecz poświęcenia się wychowaniu dzieci.

 

Na społeczny aspekt zmian na rynku pracy zwróciła uwagę Lidia Adamska. W jej opinii, takie inicjatywy jak uregulowanie stawki godzinowej należy postrzegać jako stopniowe cywilizowanie polskiego rynku pracy. W podobny sposób ekspertka ocenia ograniczanie tzw. umów śmieciowych; posunięcia te mogą być traktowane jako tworzenie podstaw pod rynek pracownika. – Konkurowanie niską ceną siły roboczej odchodzi i będzie musiało odejść w przeszłość – podkreśliła Lidia Adamska.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: