Jastrząb w gołębich piórach

Komentarze ekspertów

Najważniejszym wydarzeniem środowej sesji było niewątpliwie posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Uszczuplenie o kolejne 10 mld USD płynnościowego programu wsparcia QE3 i zmiana dotychczasowej formy forward guidance nie zaskoczyły.

Od dzisiaj Fed będzie kupował miesięcznie obligacje zabezpieczone hipoteką (MBS-y) o wartości 25 mld USD i rządowe długoterminowe obligacje o wartości 30 mld USD. Tak jak oczekiwano zmianie nie uległa wysokości stóp procentowych (dla stopy funduszy federalnych nadal utrzymująca przedział 0,0-0,25%). Władze monetarne USA jednocześnie odeszły od uzależniania utrzymania rekordowo niskich stóp procentowych od momentu gdy bezrobocie pozostaje powyżej 6,5%, co też oczekiwano. Zapowiedziano bowiem, iż Fed będzie zwracał też uwagę na wiele innych czynników, chociażby takich jak: sytuacja na rynku pracy, oczekiwania inflacyjne oraz sytuacja na rynkach finansowych, a nie jedynie na zmiany na rynku pracy. Podkreślono również, że stopy procentowe mogą być utrzymane na zerowym poziomie nawet długo po tym, jak cele w postaci bezrobocia i inflacji zostaną osiągnięte.

Ponadto w komunikacie FOMC napisał, że prawdopodobnie utrzyma dotychczasowe stopniowe tempo redukcji programu skupu aktywów i zgodnie z oczekiwaniami winą za spowolnienie wzrostu gospodarczego w trakcie zimowych miesięcy, obarczył niekorzystne warunki pogodowe. Jak podano, większość członków FOMC uważa jednak, że wpływ pogody zaniknie w 2Q14. Obok standardowych informacji po marcowym posiedzeniu Fed opublikował dodatkowo najnowsze projekcje najważniejszych wskaźników makroekonomicznych i stóp procentowych. W ocenie rynku mocno jastrzębi ich wydźwięk (do końca 2015 roku stopy procentowe w USA wzrosną do 1% wobec 0,75% zakładanych w grudniu ub.r., a do końca 2016 roku do 2,25% wobec 1,75% zakładanych w grudniu ub.r.) osłabił euro do 1,381 USD. Jak zapowiedziała J.Yelen cykl podwyżek może rozpocząć się już wiosną przyszłego roku, a nie jak liczył rynek w drugiej jego połowie. To znacznie bardziej jastrzębie niż oczekiwane stanowisko Fed musiało więc zaważyć na nastrojach, zwiększając presję na euro w kolejnych miesiącach.

Dziś od rana kurs EUR/USD oscyluje w okolicach 1,393. Utrzymanie notowań głównej pary walutowej poniżej oporu na 1,385 USD będzie wyraźnym sygnałem do silniejszej aprecjacji dolara. Cel lokalny to okolice 1,35 USD.

Złoty podczas środowej sesji podejmował próby dalszego umacniania się schodząc poniżej wsparcia na 4,20 choć dopiero po otwarciu sesji w USA. Nadal jednak uważamy, że przestrzeń do silniejszego umocnienia naszej waluty jest już niewielka. Oczekiwane osłabienie euro, wciąż napięta sytuacja za naszą wschodnią granicą i nasilające się problemy gospodarcze Chin sprawiają, iż nasza prognoza zakładająca wzrost kursu EUR/PLN do poziomu 4,25 PLN na koniec miesiąca nie straciła na aktualności.

Przy obecnych wydarzeniach na rynkach bazowych, nie dziwi ciągłe ignorowanie przez inwestorów kolejnych krajowych danych gospodarczych. Niemniej warto odnotować, że w lutym dynamika produkcji przemysłowej wyniosła 5,3% wobec prognozy na poziomie 6,1% r/r i 4,1% odnotowanych miesiąc wcześniej, z kolei inflacja PPI spadła w ub. miesiącu o 1,4 r/r wobec minus 1,1% oczekiwanych i  minus 0,9% poprzednio. Kolejne publikacje potwierdzają więc utrzymywanie się pozytywnej tendencji w polskiej gospodarce, szczególnie zwracając uwagę na dane dot. sektora budowlano-montażowego, które w lutym bardzo pozytywnie zaskoczyły (wzrost produkcji budowlano-montażowej o 14,4% r/r). Z kolei silniejszy od oczekiwanego spadek cen producentów potwierdza tezę, że ożywienie gospodarcze następuje przy braku presji inflacyjnej.

W najbliższych miesiącach waluta nasza pozostawać będzie głównie pod ciężarem dwóch, osłabiających ją czynników: kontynuacją taperingu QE3 (ograniczającą dopływ “taniego pieniądza”) i doniesień z Chin (co zwiększać będzie obawy przed “wyłożeniem” się tej drugiej gospodarki świata).

Na rynku pojawiają się już komentarze wskazujące na możliwe rychłe nadejście “chińskiego Bear Sterns-a”. Zdaniem obserwatorów gospodarki Państwa Środka, Chiny stoją obecnie przed wyborem między pozwoleniem na rozpoczęcie fali bankructw już teraz, a odwlekaniem procesu o kolejne lata. Podkreślają oni jednak, że o ile obecnie załamanie gospodarcze byłoby możliwe do kontrolowania, o tyle “zamiatanie problemów pod dywan” może zapowiadać gwałtowny kryzys za kilka lat. Po bankructwie chińskiego producent paneli solarnych  (firma nie otrzymała finansowego wsparcia ze strony rządu, co było precedensem na tamtejszym ryku), teraz mówi się o możliwej niewypłacalności chińskiego dewelopera, zadłużonego w krajowych bankach i wobec inwestorów indywidualnych na około 3,5 miliarda juanów. To nasila na rynku obawy o aktywność pożyczkową w Chinach. Dotychczas chiński rząd i państwowe banki tolerowały ryzykownych kredytobiorców, zapewniając im w razie potrzeby pomoc. Takie działania utwierdzały inwestorów w przekonaniu, że mają nieskończone gwarancje na swoją działalność. Stratega ta pomagała napędzać wzrost gospodarczy Państwa Środka, generując jednocześnie gigantyczny dług. W ocenie agencji S&P chiński dług korporacyjny może wzrosnąć w tym roku do około 14 bln USD, przekraczając nawet poziom deficytu amerykańskiego, uważanego za najwyższy na świecie.

140320.pko.walut.01.380x140320.pko.walut.02.380x

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: