Jeden raport który bardzo dużo zmienił

Komentarze ekspertów

Inwestorzy od dłuższego czasu obawiają się o kondycję gospodarek strefy euro. Szczególnie, że niemiecka "lokomotywa gospodarcza" wydaje się mocno zwalniać. Dziś częściowo te obawy zostały rozwiane. To wystarczyło do poprawy nastrojów.

Spadkiem indeksów rozpoczęły się czwartkowe notowania na głównych europejskich parkietach. Towarzyszyło temu osłabienie euro w relacji do dolara. Za takim otwarciem stały dwie przyczyny. Po pierwsze, pogorszenie nastrojów związane z wczorajszą realizacją zysków na Wall Street po trzech dniach mocnych wzrostów. Po drugie, opublikowane rano fatalne dane z Francji. W październiku, jak wynika z dzisiejszych wstępnych szacunków indeksów PMI, pogorszeniu uległa koniunktura gospodarcza zarówno we francuskim sektorze przemysłowym, jak i usługowym. To dodatkowo podgrzało obawy o strefę euro, wywołując jednocześnie strach o to, że analogiczne indeksy PMI dla Niemiec i całego Eurolandu również przyniosą podobne rozczarowanie.

Okazało się jednak, że strach miał duże oczy. Indeks PMI dla niemieckiego przemysłu, który zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami miał spaść w październiku do 49,5 z 49,9 pkt., nieoczekiwanie wystrzelił do 51,8 pkt. Ta miła niespodzianka zmniejsza obawy o to, że gospodarka Niemiec znajduje się na równi pochyłej. Na reakcję rynkową nie trzeba było długo czekać. Giełdy w Europie wyszły na plusy, a kurs EUR/USD ruszył do góry. Tę zmianę nastrojów dodatkowo utrwaliły lepsze od prognoz indeksy PMI dla przemysłu i usług w całej strefie euro.

Zmiana nastrojów w Europie miał zbawienny wpływ na złotego. Zastopowała jego poranną wyprzedaż, która wywindowała notowania CHF/PLN, USD/PLN i EUR/PLN na wielomiesięczne maksima. Ten czynnik stał się dla polskiej waluty, co zresztą podkreślaliśmy w porannym komentarzu, znacznie ważniejszy niż opublikowane dziś przez GUS dane makroekonomiczne, czy też protokół z ostatniego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej.

We wrześniu roczna dynamika sprzedaży detalicznej w Polsce ukształtowała się na poziomie 1,6%. To nie tylko gorzej niż rynkowy konsensus na poziomie 2,4%, ale też gorzej niż nasza prognoza, mówiąca o wzroście sprzedaży o 2% R/R Dane miały więc negatywną wymowę. Nieco łagodził ją jednak wrześniowy spadek bezrobocia do 11,5% z 11,7% miesiąc wcześniej. Dlatego wciąż oczekujemy, że na listopadowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej obetnie stopy procentowe o 25 punktów bazowych i zakończy cykl luzowania polityki pieniężnej. Szczególnie, że w opublikowany dziś protokole z ostatniego posiedzenia RPP nie ma najmniejszej wskazówki, że możliwa jest kolejna głębsza obniżka.

Złoty dziś wybronił się przed mocniejszymi spadkami, ale to ryzyko wciąż będzie się utrzymywać. Dopiero jego umocnienie o 3-4 grosze mogłoby zapowiadać zmianę sentymentu do polskiej waluty. Podobnie też w przypadku EUR/USD dzisiejszy ruch do góry nie oznacza, że zagrożenie spadkami minęło. Sytuacja na wykresie tej pary jasno pokazuje, że korekta wcześniejszych długich spadków juz się zakończyła i teraz czas na zejście przynajmniej do 1,25 dolara.

O godzinie 15:05 kurs EUR/PLN testował poziom 4,2310 zł, USD/PLN 3,34 zł, CHF/PLN 3,5058 zł, a EUR/USD 1,2663 zł.

Marcin Kiepas
Admiral Markets AS Oddział w Polsce

Udostępnij artykuł: