Jeszcze jeden argument za celowaną pomocą dla kredytobiorców

Blogi / Robert Lidke

Na jednym z mediów społecznościowych zwróciłem uwagę na wpis osoby, która wzięła w okresie rekordowo niskich stóp kredyt na zakup mieszkania na rynku wtórnym w bloku z wielkiej płyty. Teraz zdając sobie sprawę, że może mieć problem z obsługą swojego zadłużenia postanowiła wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż.

Redaktor Robert Lidke
Robert Lidke, fot. Jacek Barcz

Na jednym z mediów społecznościowych zwróciłem uwagę na wpis osoby, która wzięła w okresie rekordowo niskich stóp kredyt na zakup mieszkania na rynku wtórnym w bloku z wielkiej płyty. Teraz zdając sobie sprawę, że może mieć problem z obsługą swojego zadłużenia postanowiła wystawić swoje mieszkanie na sprzedaż.

Ale jest problem – ten kto miałby kupić to mieszkanie nie ma teraz zdolności kredytowej aby dostać kredyt, a poza tym, o czym melduje Biuro Informacji Kredytowej, w maju o kredyty mieszkaniowe wnioskowało o 50 % mniej osób niż rok temu. W czerwcu na pewno będzie jeszcze gorzej.

Co prawda w ostatnim czasie aż 60% mieszkań było kupowanych za gotówkę, ale słaba to pociecha dla osób, które chcą sprzedać mieszkania w gorszej lokalizacji i w niższym standardzie. Do nich klienci z gotówką raczej nie przyjdą – przynajmniej przy obecnych cenach rynkowych.

Czytaj także: Apel sektora bankowego w sprawie wakacji kredytowych

Coraz trudniejsza sprzedaż mieszkań

Tak więc spadająca zdolność kredytowa i awersja Polaków do brania w chwili obecnej kredytów to nie tylko problem deweloperów, banków czy firm budowlanych, ale także osób, które chciałby wyjść z uciążliwej inwestycji.

To co jeszcze niedawno wydawało się nieprawdopodobne, kiedy każde wystawione na sprzedaż mieszkanie szybko znajdowało nabywcę, teraz stało się faktem. Nagle uświadamiamy sobie, że płynność inwestycji mieszkaniowej jest ograniczona, i że trudno jest ją zamienić na gotówkę po oczekiwanej cenie.

Dzisiaj ( 30.06.2022) NBP poinformował, że czas sprzedaży mieszkania na rynku wtórnym wydłużył się o 30 dni. A przecież dopiero wchodzimy w recesję.

Czytaj także: NBP: na wtórnym rynku mieszkaniowym mniej kupujących, a czas sprzedaży mieszkań wydłużył się o miesiąc>>>

Wakacje tak, ale...

Mieszkania, których nie można sprzedać, lub sprzedane poniżej ceny zakupu oraz rosnąca liczba nieobsługiwanych kredytów to tylko pierwsze do wyobrażenia sobie skutki obniżonej zdolności kredytowej potencjalnych nabywców mieszkań, także na rynku wtórnym.

Przy rosnącej inflacji i zagrożeniu recesją namawianie do obniżenia wymagań dotyczących zdolności kredytowej klientów banków nie jest dobrym pomysłem.

Aby jednak nie dopuścić do wymuszonej podaży mieszkań od osób, które z powodu wyższych stóp procentowych nie są w stanie obsługiwać swoich kredytów, potrzebna jest jakaś forma pomocy dla kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji.

Oprócz Funduszu Wsparcia Kredytobiorców tematem dnia są teraz wakacje kredytowe. Przyznanie ich wszystkim bez uwzględnienia ich sytuacji finansowej jest w znacznym stopniu marnowaniem pieniędzy, które mogłyby być wykorzystane z lepszym skutkiem.

Wakacje kredytowe w obecnie proponowanym przez Sejm kształcie osobie, o której wspomniałem na wstępie, nie wiele pomogą.

Gdyby jednak pomoc byłaby kierowana selektywnie do kredytobiorców to zapewne najbardziej potrzebujący dostaliby większą i tym samym bardziej skuteczną pomoc, która pozwoliłaby im przeczekać okres wysokich stóp procentowych i nie sprzedawać jedynego mieszkania.

Czytaj także: Prezydent RP: wakacje kredytowe przede wszystkim dla osób w trudnej sytuacji>>>

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: