Jeszcze nie teraz, ale w grudniu stopy w górę?

Komentarze ekspertów

Na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu amerykańskiego banku centralnego stopy procentowe najpewniej nie zostaną podwyższone, ale Fed będzie musiał poważnie rozważyć taki ruch przed końcem roku. Inflacja wykazuje bowiem oznaki przyspieszania. Umocniło to, naszym zdaniem przejściowo, dolara, ale nastroje na rynkach wschodzących są dobre. Złoty odrabia straty i będzie dalej zyskiwał.

Wszystko wskazuje na to, że, choć w tym miesiącu oprocentowanie nie ulegnie zmianie, retoryka przekazu po posiedzeniu banku pod przewodnictwem J. Yellen, które rozpoczyna się jutro, a kończy w środę, będzie wyraźnie zaostrzona. Jest bardzo prawdopodobne, że Fed zamieści w komunikacie stwierdzenie o konieczności zacieśnienia polityki pieniężnej na jednym ze swoich kolejnych posiedzeń. Byłby to jednoznaczny sygnał, że ruch stóp w górę w 2016 r. jest nieuchronny. Podobny zapis znalazł się na jednym ze spotkań Federalnego Komitetu Otwartego Rynku bezpośrednio przed podwyżką w grudniu ub. r.

Inflacja CPI w ujęciu bazowym (bez kategorii energia i żywność) wzrosła w sierpniu do 2,3 proc. r/r, a w porównaniu do lipca ceny podniosły się o 0,3 proc. Spodziewano się wyników o 0,1 pkt. proc. niższych. W ujęciu rok do roku wskaźnik wyrównał najwyższą wartość w tym roku. W ostatnich 8 latach dynamika inflacji nigdy nie była tak wysoka, a jedynie w dwóch z nich (luty 2016 r. i kwiecień 2012 r.) odnotowano zbliżony rezultat. Ogółem (uwzględniając także wrażliwe na wahania kategorie) wskaźnik inflacji pozostaje nadal oddalony od celu Fed (1,1 proc.), ale kolejne miesiące przyniosą, według naszych projekcji, jego dalsze przyspieszenie (do 1,5 proc. w grudniu). Takie przyspieszenie bez reakcji ze strony banku centralnego to mało realna perspektywa.

Jak może być reakcja rynków, jeśli rzeczywiście tak jednoznaczny komentarz pojawi się ze strony Fed? Ponieważ wzrost stóp w grudniu nie jest w pełni zdyskontowany przez rynek, prawdopodobne jest umocnienie dolara, osłabienie obligacji i ogólne pogorszenia nastrojów na rynkach finansowych. Jak jednak pokazuje przykład zachowania notowań bezpośrednio po publikacji danych o inflacji z USA, nie musi to oznaczać słabego zachowania walut emerging markets (zyskiwały w piątek w ślad za umacniającym się  dolarem). Wynika to stąd, że oczekuje się, że Fed mimo wszystko będzie podnosił stopy bardzo powoli, a przyspieszenie inflacji to, przynajmniej w początkowej fazie tego procesu, warunki sprzyjające relatywnej sile rynków wschodzących (łatwiej spłacać zadłużenie). Panuje przekonanie, i my się z nim zgadzamy, że mniej rozwinięte gospodarki udźwigną ciężar stopniowych, wolnych podwyżek oprocentowania, mniej więcej w tempie jednej o 25 pkt bazowych rocznie. Sytuacja będzie trudniejsza, jeśli inflacja w USA przyspieszy, a Fed zacznie „gonić” z zacieśnianiem polityki pieniężnej. Póki co jednak do tego wciąż daleko.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: