Kac po „Bloody Franc”

Komentarze ekspertów

Po czwartkowym szokującym umocnieniu szwajcarskiego franka, dziś emocje już nieco opadły. Marne to jednak pocieszenie, bo stabilizacja rynku walutowego ma miejsce na nowych poziomach. Ta sytuacja szybko się nie zmieni.

Wczorajszy dzień za sprawą gwałtownego umocnienia szwajcarskiego franka niewątpliwie przejdzie do historii rynku walutowego. Zapamiętają go nie tylko inwestorzy, którzy stracili bądź zarobili fortuny. Ale też cześć brokerów, których obciążają straty ich klientów. W Polsce natomiast również statystyczny Kowalski z kredytem we franku, któremu w sposób zdecydowany wzrosła miesięczna rata.

Po czwartkowych zawirowaniach dzisiejszy poranek przynosi pewne wygaszenie emocji. Kurs EUR/CHF, czyli tej głównej „frankowej” pary, nieco odbija i rośnie do 1,02 z poziomu poniżej parytetu wczoraj na koniec dnia. Korekta i wzrost do 0,8760 z 0,8590 ma też miejsce na USD/CHF. Kurs CHF/PLN cofnął się natomiast poniżej 4,25 zł z 4,3160 w czwartek na koniec notowań i wobec poziomu powyżej 5 zł odnotowanego w pewnym momencie wczorajszych notowań.

Należy sądzić, że dziś już nic nadzwyczajnego się nie wydarzy, więc rynek walutowy nie doświadczy podobnych emocji co wczoraj po nieoczekiwanej i zaskakującej decyzji Narodowego Banku Szwajcarii o rezygnacji z obrony poziomu 1,20 na EUR/CHF. Nie mniej jednak nie oznacza to pełnego wygaszenia emocji. Rynek może być zmienny jeszcze do 22 stycznia, czyli do momentu aż pozna wyniki najbliższego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego. W tym przede wszystkim szczegóły prawdopodobnej decyzji o uruchomieniu przez ten bank programu skupu rządowych obligacji. Tego samego dnia wchodzi też w życie decyzja o ujemnych stopach procentowych w Szwajcarii. Dlatego mając to wszystko na uwadze można oczekiwać, że nowy poziom równowagi na EUR/CHF, a więc i pośrednio także na innych parach ze szwajcarską walutą, ustalony zostanie dopiero po tej dacie. Kolejne tygodnie, a prawdopodobnie miesiące, a być może nawet i kwartały, będą już stały pod znakiem ograniczonych zmian notowań franka na nowych poziomach równowagi.

Powyższy scenariusz oznacza dla CHF/PLN długi okres przebywania notowań powyżej psychologicznego poziomu 4 zł. Od zachowanie EUR/CHF będzie zależało, czy za franka będziemy płacić około 4 zł, czy może jednak bliżej 4,30 zł. Sądzimy jednakże, że do końca 2015 roku kurs CHF/PLN w trwały sposób nie zejdzie poniżej wspomnianego poziomu 4 zł. Z drogim frankiem należy się więc nauczyć żyć. Innego wyjścia nie ma.

Dziś inwestorzy w dalszym ciągu będą kierować swą uwagę ku szwajcarskiej walucie. Nie można jednak zapominać o innych wydarzeniach. Na szczególną uwagę zasługuje popołudniowa publikacja najnowszych danych inflacyjnych z USA. W grudniu prognozowany jest spadek inflacji CPI do 0,7% z 1,3% R/R miesiąc wcześniej. Głębszy spadek, a taki scenariusz jest realny, odsunie w czasie oczekiwania na pierwszą podwyżkę stóp procentowych przez Fed, stając się jednocześnie pretekstem do osłabienia dolara.

Dziś pojawią się także inflacyjne dane z Polski. O godzinie 14:00 Narodowy Bank Polski opublikuje raport o inflacji bazowej. W grudniu prognozowany jest jej wzrost do 0,5% z 0,4% R/R w listopadzie. Jednak nawet gdyby inflacja okazała się niższa, to po ostatnich zawirowaniach na rynku walutowym i osłabieniu złotego, szanse na cięcie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej będą małe. Dlatego z punktu widzenia złotego raport ten nie będzie miał dużego znaczenia, a polska waluta będzie pozostawać pod wpływem nastrojów na rynkach globalnych.

Marcin Kiepas,
Admiral Markets

 

Udostępnij artykuł: