Kamil Zubelewicz z RPP: normalizacja polityki pieniężnej potrzebna możliwie szybko

Gospodarka

Normalizacja polityki pieniężnej powinna nastąpić możliwie szybko, gdyż ceny rosną obecnie jeszcze szybciej, niż przewidywały to projekcje sprzed pandemii, wskazujące na poziom CPI powyżej środka celu banku centralnego w całym horyzoncie, ocenił członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Kamil Zubelewicz. Natomiast - jego zdaniem - jeśli normalizacja polityki pieniężnej opóźni się do przyszłego roku, to podwyżka stóp powinna być zdecydowana i jednorazowa.

Kamil Zubelewicz
Kamil Zubelewicz, członek Rady Polityki Pieniężnej. Fot: Piotr Malecki dla NBP

Normalizacja polityki pieniężnej powinna nastąpić możliwie szybko, gdyż ceny rosną obecnie jeszcze szybciej, niż przewidywały to projekcje sprzed pandemii, wskazujące na poziom CPI powyżej środka celu banku centralnego w całym horyzoncie, ocenił członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Kamil Zubelewicz. Natomiast - jego zdaniem - jeśli normalizacja polityki pieniężnej opóźni się do przyszłego roku, to podwyżka stóp powinna być zdecydowana i jednorazowa.

Normalizacja polityki pieniężnej powinna nastąpić możliwie szybko, ale nie mam złudzeń, że do tego dojdzie.

"Nie przywiązywałbym nadmiernej wagi do treści projekcji. W praktyce dla poziomu stóp, kursu walutowego czy tempa wzrostu cen najistotniejsza jest decyzja prezesa NBP" - powiedział Zubelewicz.

Uważam, że podwyżka stóp powinna być zdecydowana i jednorazowa.

"Obawiam się jednak, że nawet w 2022 roku nie dojdzie do podwyżek stóp procentowych, np. gdy ceny będą rosnąć wolniej niż w 2021 roku. W przeszłości po roku wysokiej inflacji często obserwowano niższy wzrost cen - ale ponieważ po dwóch latach ceny rosły jeszcze szybciej, warto moim zdaniem obserwować trendy, a nie jednorazowe odczyty inflacji" - ocenił Zubelewicz.

Czytaj także: Jerzy Hausner: wysoka inflacja jest tolerowana, a nie powinna >>>

Przypomniał, że był zwolennikiem normalizacji polityki pieniężnej w listopadzie 2018 roku, gdy projekcja wykazała ścieżkę inflacji w całym jej horyzoncie inflację wyższą od 2,5%.

Zaproponowana przeze mnie podwyżka zatrzymałaby szybki wzrost cen na początku 2020 roku.

"Na procesy inflacyjne warto patrzeć w długim okresie. Zgadzam się z tymi członkami Rady, którzy w marcu 2015 roku przestrzegali przed obniżką stóp procentowych. Do normalizacji polityki pieniężnej namawiałem w listopadzie 2018 roku, gdy kolejna projekcja pokazywała, że w całym jej horyzoncie inflacja ma być wyższa od 2,5%. Zaproponowana przeze mnie podwyżka zatrzymałaby szybki wzrost cen na początku 2020 roku. Dziś, po obniżkach stóp w 2020 roku i pobudzaniu popytu wewnętrznego, ceny rosną jeszcze gwałtowniej, co nikogo nie powinno dziwić" - wyjaśnił Zubelewicz.

Czytaj także: Eryk Łon z RPP: możliwe utrzymanie stóp procentowych na obecnym poziomie także przez część 2022 roku >>>

Według niego, może wystąpić również sytuacja, gdy nie dojdzie do podwyżek stóp procentowych w 2022 roku.

"Praktyka funkcjonowania Rady pokazuje, że chętniej korzysta się z narzędzi pobudzających inflację niż ją hamujących. Nie zdziwi mnie brak podwyżek stóp procentowych nawet w 2022 roku" - ocenił Zubelewicz.

W kwestii tego, jak będą kształtowały się procesy na rynku pracy w tym i przyszłym roku, członek RPP wskazał, że ważnym elementem będzie "Polski Ład".

Czytaj także: Jerzy Kropiwnicki z RPP: pierwsza podwyżka stóp procentowych powinna być niewielka >>>

"Obecnie za wcześnie jeszcze prognozować kształt rynku pracy w Polsce, gdyż nie znamy losów programu 'Polski Ład'. Z pewnością sytuacja na tym rynku będzie bardzo istotna dla Rady" - powiedział Zubelewicz.

Członek Rady ocenił, że nie dojdzie do podwyżki stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu RPP w dniu 6 października.

"Wydaje mi się, że wszelkie wnioski o podwyżkę stóp zostaną odrzucone" - podsumował Zubelewicz.

Za wzrost inflacji nie odpowiadają wyłącznie czynniki podażowe

Za wzrost inflacji nie odpowiadają wyłącznie czynniki podażowe, jak również nie wykazuje ona charakteru przejściowego, ocenił także Kamil Zubelewicz.

"Wskutek luzowania obostrzeń po półtora roku mamy taki sam PKB, jak przed pandemią - ale wyższe tempo wzrostu cen. Nie można zatem inflacji przypisać wyłącznie czynnikom podażowym. Czemu zresztą, jak nie pobudzaniu popytu, miała służyć obniżka stóp procentowych?" - powiedział Zubelewicz.

Czytaj także: Jerzy Żyżyński z RPP: stopy procentowe w Polsce do końca roku pozostaną raczej bez zmian >>>

Członek Rady ocenił, że w procesach inflacyjnych mieliśmy do czynienia z przejściowością w okresie deflacji w latach 2015-2016.

"Przejściowy charakter miała deflacja w latach 2015-2016. Wynikała ona z dodatniego szoku podażowego, powstałego dzięki nowym technologiom wydobywania surowców energetycznych. Ponieważ równocześnie obniżono stopy procentowe, by pobudzić popyt, deflacja zniknęła, a ceny zaczęły rosnąć i to coraz szybciej. W średnim okresie zatem był to błąd. Ten trend coraz szybszego wzrostu cen obserwowaliśmy do marca 2020 roku. W trakcie ostatniego kryzysu mieliśmy do czynienia i z ujemnym szokiem podażowym, i z ujemnym szokiem popytowym. Ten drugi wszakże zniwelowano z naddatkiem, obniżając mocno stopy procentowe, co wywołało silny wewnętrzny impuls cenowy" - ocenił Zubelewicz.

Członek RPP zadeklarował, że jest zwolennikiem obniżenia celu inflacyjnego oraz stopniowego umacniania się złotego względem walut obcych.

"Tylko w ten sposób możemy chronić polskich konsumentów" - dodał.

"Przypuszczam, że jeżeli w 2-3-letnim horyzoncie projekcji prognozowana inflacja choć na miesiąc spadnie do poziomu 3,5%, to zostanie to zinterpretowane jako powrót do celu" - podkreślił Zubelewicz.

Słabnący złoty oznacza droższe paliwa

Wskazał, że obecnie słabnący złoty oznacza droższe paliwa, które zgodnie z prognozami jako jedna ze składowych wpłyną na utrzymywanie się wskaźnika CPI w ujęciu rocznym powyżej górnej granicy odchyleń od celu banku centralnego (tj. 3,5% r/r) w najbliższych miesiącach.

"Wzrost cen paliw w dolarach warto rozpatrywać również w dłuższym okresie. Mimo łagodnej polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych nominalne ceny ropy w dolarach są teraz na poziomie z 2018 roku. Gdyby w tym czasie kurs złotego rósł zgodnie z naturalnym tempem rozwoju gospodarczego, ceny ropy w naszej walucie byłyby na niższym poziomie. Słabnący złoty oznacza zaś droższe paliwa" - powiedział członek RPP.

"Osłabianie złotego to niestety jeden z dogmatów współczesnej polskiej polityki pieniężnej. Sprzyja to konsumentom zagranicznym i inwestorom obstawiającym spadek naszej waluty. Nie rozumiem, dlaczego szybki rozwój kraju nie może służyć polskim konsumentom poprzez wzrost siły nabywczej polskiego pieniądza" - dodał.

Jego zdaniem, w przyszłości ceny energii będą dodatkowym czynnikiem zwiększającym inflację w Polsce, ze względu na charakter prowadzonej polityki pieniężnej.

"Realizacja celów polityki klimatycznej UE oznaczać będzie szybszy wzrost cen energii w stosunku do cen innych dóbr. W zależności od charakteru przyjętej polityki pieniężnej to może, ale nie musi się przełożyć na wzrosty ogólnego poziomu cen. Ponieważ polityka pieniężna w Polsce jest surowa wobec oszczędzających i łagodna wobec dłużników, ceny energii będą dodatkowym czynnikiem zwiększającym inflację" - przewiduje członek Rady.

Inflacja konsumencka wyniosła w sierpniu 5,5% r/r, osiągając najwyższy poziom od ponad 20 lat.

Zakończenie programu QE zostanie zakomunikowane, o ile nastąpi

Zakończenie programu skupu aktywów zostanie zakomunikowane, o ile nastąpi, ocenił Kamil Zubelewicz.

"Pod względem prawnym można podwyższyć stopy procentowe bez zakończenia skupu aktywów. Rada zresztą, kierując się założeniami polityki pieniężnej, zatwierdza później sprawozdanie z działalności NBP. Wymusza to na zarządzie określone zachowania. Przypuszczam też, że zakończenie skupu zostanie zakomunikowane, o ile nastąpi" - powiedział ISBnews Zubelewicz.

Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) i przewodniczący RPP Adam Glapiński mówił na konferencji prasowej na początku września, że jeśli pojawi się ryzyko trwałego przekraczania celu inflacyjnego na skutek trwałej presji popytowej, w warunkach mocnego rynku pracy, czyli braku znaczącego bezrobocia i w warunkach dobrej koniunktury, wówczas "natychmiast zacieśnimy politykę pieniężną - czytaj: podniesiemy stopy procentowe, ograniczymy skup papierów wartościowych".

Wcześniej prezes deklarował, że terminy i skala skupu aktywów pozostają elastyczne i uzależnione od warunków rynkowych.

Źródło: Renata Oljasz, ISBnews
Udostępnij artykuł: