Kłótnia Trumpa z Kongresem – najdroższy shutdown w historii USA?

Gospodarka

Zdaniem firmy konsultingowej IHT Global Insight „zamknięcie rządu USA” kosztuje od 12 do 20 mln dolarów na godzinę. „Zamknięcie” w 2013 roku zmniejszyło amerykański PKB o około 23 miliardy dolarów. Obecne będzie bardziej kosztowne, bo trwa najdłużej w historii USA.

Biały Dom w nocy
Biały Dom, Waszyngton, USA, Fot. aleBank.pl

Zdaniem firmy konsultingowej IHT Global Insight „zamknięcie rządu USA” kosztuje od 12 do 20 mln dolarów na godzinę. „Zamknięcie” w 2013 roku zmniejszyło amerykański PKB o około 23 miliardy dolarów. Obecne będzie bardziej kosztowne, bo trwa najdłużej w historii USA.

#WitoldGadomski - Przy tak fatalnym prawie budżetowym oraz podatkowym i silnych związkach polityków z lobbystami aż dziw, że dług publiczny #USA wynosi „zaledwie” 100 % #PKB

„Zamknięcie rządu” to amerykańska specyfika, która nie zdarza się w innych krajach. Wynika ze skomplikowanego prawa budżetowego. W Polsce jeśli budżet nie zostanie na czas uchwalony, obowiązuje projekt przedstawiony przez rząd i na jego podstawie wydawane są publiczne pieniądze.Ustawa budżetowa to jedyna ustawa w Polsce, której prezydent nie może zawetować. Posłowie mają w czasie prac nad budżetem niewiele do powiedzenia. Nie mogą zwiększyć zapisanego w budżecie deficytu, a tym samym, nie mogą zwiększyć wydatków, a jedynie dokonywać niewielkich przesunięć.

Budżet przedmiotem walki politycznej

W Stanach Zjednoczonych budżet jest przedmiotem walki politycznej, musi być zaakceptowany przez obie izby Kongresu, a prezydent może go blokować. Dlatego od czasu do czasu zdarzają się sytuacje budżetowego pata. Rząd nie ma wówczas prawa wydawać pieniędzy na niektóre cele, a setki tysięcy pracowników nie otrzymuje wypłat. To się nazywa „zamknięciem rządu”.Zgodnie z konstytucją USA każdy wzrost długu musi być zaaprobowany przez Kongres. W innych krajach, także w Polsce, dług to efekt skumulowanych przez lata potrzeb pożyczkowych. W Stanach Zjednoczonych politycy osobno przyjmują budżet, osobno limit zadłużenia.Kongresmeni mogą przygotować budżet, którego skutkiem jest wzrost długu,  ale jednocześnie nie dać prezydentowi prawa do zwiększania długu. Jeżeli nie podniosą limitu – a tak się zdarzyło w październiku 2013 roku – rząd nie ma prawa zaciągać nowych długów i wówczas również możliwa jest blokada, czyli „zamknięcie rządu”.

Wieprzowina zwiększa dziurę budżetową

W amerykańskim Kongresie za kulisami nieustannych prac nad budżetem trwają targi o rzeczy duże i małe. Kongresmeni reprezentują nie tylko swoje partie, ale przede wszystkim okręgi, czyli kilka milionów konkretnych wyborców. Zgłaszają propozycje motywowane interesami lokalnymi. Interesy lokalne w budżecie to tzw. wieprzowina (pork). Kongresmeni wyszarpują „połcie wieprzowiny” na finansowanie projektów mało przydatnych z punktu widzenia całej gospodarki, ale użytecznych dla lokalnych wyborców. To sposób na wygranie wyborów, do których kongresmeni z Izby Reprezentantów stają co dwa lata (senatorowie co sześć). I sposób na powiększanie dziury budżetowej.Aby wygrać wybory trzeba zdobyć spore fundusze na kampanię, a także poparcie zwartych grup – związków zawodowych, dużych firm, ulokowanych w okręgu. Politycy bez żenady zabiegają o ulgi podatkowe dla nich i zamówienia publiczne. Efektem jest skomplikowane prawo podatkowe, z dość wysokimi stawkami i licznymi ulgami.Przy tak fatalnym prawie budżetowym oraz podatkowym i silnych związkach polityków z lobbystami aż dziw, że dług publiczny USA wynosi „zaledwie” 100 % PKB, a gospodarka ma się całkiem nieźle.
Udostępnij artykuł: