Koleżeństwu pod rozwagę…

Andrzej Lazarowicz

Namnożyło się nam ostatnio ludzi genialnych i nieomylnych. A tak pewnych swego, że bez kija nie podchodź. I wloką się po świecie, zatruwając życie innym, i buczą, i huczą, i spokoju nie dają. - Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny - stwierdził wiele lat temu biskup poeta Ignacy Krasicki. A wieki wcześniej Ezop (grecki bajkopisarz) zauważył: Im mniejszy rozum, tym większa zarozumiałość.

Choć lat mam krocie, jak niewinne dziecko się dziwię, że wciąż tylu tak chętnie gada o sobie. Zaraz, zaraz – może po prostu budują sobie pomniki za życia, jakby wyczuwali, że po śmierci nie znajdą się chętni do ich upamiętnienia. A że niezmiennie poświęcają czas sobie, brakuje im go na posłuchanie innych, o czytaniu już nie wspominając. Szkoda, może zrozumieliby przesłanie fragmentu Psalmu 103 (wersy 15-16): Dni człowieka są jak trawa; kwitnie jak kwiat na polu; ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, i miejsce, gdzie był, już go nie poznaje.

Czy jednak pyszałków stać na zrozumienie przesłania? Wszak nie przyglądają się, jak reagują na nich inni. Jedynym ich zwierciadłem jest pycha, a to zwierciadło, jak rzekł Monteskiusz (Charles Louis de Secondat de Montesquieu) – zawsze schlebia: pomniejsza nasze wady, powiększa nasze cnoty.

Przyjemniej chyba przeglądać się w oczach innych. A może się mylę. Może stałem się po prostu starym zgredem.

Udostępnij artykuł: