Koniec dodruku, złoto w dół

Finanse i gospodarka

W minionym tygodniu byliśmy świadkami wyraźnego spadku ceny złota poniżej ważnej w ostatnich dniach granicy $1200 za uncję. W dalszym ciągu za największego wroga wzrostów należy uważać poprawiającą się kondycję amerykańskiej gospodarki.

Kolejne pozytywne odczyty danych skutecznie napędzają popyt na tradycyjne papiery wartościowe oraz umacniają amerykańskiego dolara, który w najbardziej bezpośredni sposób wpływa aktualnie na sytuację rynku metali szlachetnych.

141103.zloto.01.597x345

Początek ubiegłego tygodnia cechowała nadzwyczaj widoczna w ostatnim czasie stagnacja. Nawet w obliczu gorszych od oczekiwań danych z amerykańskiego rynku nieruchomości oraz liczby zamówień przemysłowych, inwestorzy nie wykonywali żadnego poważniejszego ruchu w żadną ze stron, a cena za uncję złota spokojnie wahała się w kanale ok. $1226-1232 (ok. 4102-4122 PLN). Takie zachowanie należy uznać przede wszystkim za przygotowania rynku na środowe wystąpienie przedstawicieli Rezerwy Federalnej, dotyczące przyszłego kształtu polityki monetarnej Stanów Zjednoczonych. To właśnie ono miało oficjalnie zakończyć program skupu obligacji.

Zgodnie z oczekiwaniami, środowe wystąpienie położyło kres drastycznemu zwiększaniu podaży pieniądza w amerykańskiej gospodarce. Zakończenie programu luzowania ilościowego znacząco zwiększa długoterminowe koszty pozyskania kapitału, zmniejsza ryzyko inflacyjne, czyniąc tym samym złoto mniej atrakcyjnym zabezpieczeniem. Wycena tej decyzji natychmiast przeniesiona została na rynek złota, skutecznie rozpoczynając obniżkę jego ceny początkowo do wartości około $1210 (ok. 4049 PLN) za uncję.

Spadki kontynuowane były także przez cały czwartek oraz piątek. Niedźwiedzie nastroje wsparte zostały poprzez 3,5 proc. wzrost amerykańskiego PKB, który przekroczył prognozy o 0,5 proc. Pomimo gorszej od oczekiwań aktualnej sytuacji tamtejszego rynku pracy, stopień jego rozwoju w dalszym ciągu wskazuje na gospodarcze ożywienie. Wobec tych faktów spadek ceny bulionowego kruszcu był tym razem o wiele poważniejszy i zakończył się dopiero na poziomie $1163 (ok. 3891 PLN) za uncję, osiągając tym samym jedną z najniższych cen w ciągu ostatnich czterech lat. Do końca piątkowej sesji byliśmy świadkami niewielkiej korekty i złoto zakończyło tygodniowe notowania wynikiem $1172,20 (ok. 3922 PLN) za uncję.

W obliczu spadkowych nastrojów na rynku złota oraz wyraźnej skłonności inwestorów do tradycyjnych papierów wartościowych, których zysk napędzany jest wzrostem gospodarczym, powtórne przekroczenie granicy $1200 (ok. 4015 PLN) może okazać się obecnie ponad siły. Dno aktualnego dołka powinniśmy poznać już w środę, kiedy to opublikowane zostaną kolejne dane o bezrobociu w Stanach Zjednoczonych, a przede wszystkim najnowszy wskaźnik zatrudnienia w sektorach pozarolniczych. Z zapowiadanych na kolejne dni odczytów gospodarczych, niestety żaden nie powinien skłaniać nas ku poważniejszym zwyżkom ceny bulionowego kruszcu.

Paweł Żuk,
Inwestycje Alternatywne Profit S.A.

 

Udostępnij artykuł: