Kontrowersyjne matczyne emerytury. Kto nie otrzyma nowego świadczenia?

Mój plan emerytalny

Ludziki przedstawiające starsze osoby otoczone monetami
Fot. stock.adobe.com/beeboys

Projekt ustawy o tzw. minimalnych emeryturach dla matek z co najmniej czwórką dzieci dopiero trafił do konsultacji, ale już pojawiły się głosy krytyki. Kontrowersje wzbudził zwłaszcza wpływ nowego świadczenia na możliwość korzystania ze świadczeń dla opiekunów niepełnosprawnych, pojawiły się też zarzuty o dezaktywizację zawodową kobiet.

Kto nie otrzyma nowego świadczenia przysługującego matką z co najmniej czwórką dzieci? #matczyneemerytury

Po „Rodzina 500+” i „Dobry Start”, dwóch prorodzinnych programach wprowadzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, do konsultacji społecznych trafił kolejny zakładający wsparcie dla rodziców. Projekt ustawy o tzw. matczynych emeryturach zakłada przyznanie minimalnej emerytury osobom, które urodziły i wychowały przynajmniej czwórkę dzieci, a nie udało im się wypracować najniższego świadczenia.

– Chcemy docenić wszystkich rodziców, którzy wzięli na siebie trud wychowania kilkorga dzieci. Wspieramy oczywiście matki. Nie zapominamy też o ojcach, którzy z przyczyn losowych podjęli się samotnej opieki nad dziećmi – zaznaczyła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, komentując projekt ustawy. – Nie możemy i nie pozostaniemy obojętni na los osób, które włożyły w rozwój państwa największy wkład wychowując liczne potomstwo. Osoby te często poświęcają swój rozwój zawodowy, co skutkuje ich trudniejszą sytuacją dziśdodał Rafalska.

Komu będzie przysługiwało świadczenie?

Resort wyliczył, że nowym programem może objąć zostać objętych ok. 85,8 tys. osób. O rodzicielskie świadczenie uzupełniające będą mogły się ubiegać matki, które osiągnęły wiek emerytalny 60 lat oraz ojcowie po osiągnięciu 65 lat. Zgodnie z projektem, będą to osoby „które urodziły i wychowały bądź wychowały co najmniej czworo dzieci i nie nabyły prawa do emerytury lub też ich emerytura wypłacana przez organ rentowy jest niższa od najniższej emerytury”.

Start programu planowany jest już na 1 stycznia 2019 roku. Świadczenie zostanie przyznane po złożeniu wniosku w ZUS (Zakłada nie komentuje na razie nadchodzących zmian) lub KRUS. Koszt realizacji programu to około 900 mln zł rocznie – wyliczył resort.

Kto nie dostanie matczynej emerytury?

Jednak, zgodnie z projektem, matka (lub ojciec) mogą być pozbawieni prawa do otrzymywania świadczenia, jeśli sąd pozbawił ich władzy rodzicielskiej lub ją ograniczył poprzez umieszczenie dziecka w pieczy zastępczej. Matczynej emerytura nie otrzyma także osoba, która przez długi czas zaprzestała sprawowania opieki nad małoletnimi dziećmi, na przykład ze względu na długotrwałe odbywanie kary pozbawienia wolności.

„Świadczenie finansowane ze środków budżetu państwa nie będzie przysługiwać osobom skazanym oraz osobom, które w wyniku alkoholizmu, narkomanii przebywały lub przebywają w celu leczenia, rehabilitacji w publicznych placówkach odwykowych” – czytamy ponadto w uzasadnieniu projektu.

Projekt ustawy, który ma realizować rządowy program „Mama+”, zakłada także zmiany w ustawie o świadczeniach rodzinnych i w efekcie osoby, które nabędą prawo do rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego, stracą uprawnienia do pobierania świadczenia pielęgnacyjnego oraz specjalnego zasiłku opiekuńczego. Ośrodek pomocy nie będzie mógł bowiem przyznać tych świadczeń osobie, która będzie miała ustalone prawo do emerytury, renty, zasiłku stałego, nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego oraz zasiłku lub świadczenia przedemerytalnego i od 2019 roku także rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego. W momencie jego przyznania, uprawniona osoba starci prawo do pozostałych świadczeń opiekuńczych.

Nowa emerytura będzie również traktowana jako dochód, co oznacza, że będzie wliczała się do kryterium dochodowego przy rencie rodzinnej (i pozostałych świadczeniach rodzinnych), a także przy składaniu wniosku o pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego oraz o świadczenie wychowawcze.

Matczyna emerytura odciągnie kobiety od pracy?

Pojawiły się już głosy krytykujące projekt, zarzucający rządowi PiS nie tylko socjalne rozdawnictwo, ale podnoszący problem aktywności zawodowej kobiet. Nowe świadczenia miałoby zniechęcić matki do powrotu do pracy.

Resort pracy stanowczo odrzuca zarzuty o ewentualne przyczynianie się do dezaktywizacji zawodowej kobiet. – Ja nie mam obaw, że dzisiaj młoda kobieta, która ma 30 lat, pomyśli o tym, że jak urodzi czwórkę dzieci i nie będzie pracować, to doczeka się emerytury 1029 zł – zaznaczyła minister Rafalska i podkreśliła, że tak niskie świadczenie nie jest „raczej marzeniem kobiety, która chciałaby się zabezpieczyć na przyszłość”.

Udostępnij artykuł: