Koronawirus: grozi nam inflacja czy deflacja?

Finanse osobiste / Gospodarka

Marek Belka, fot. MF Bank

Zwiększenie zakupów aktywów przez banki centralne i finansowanie przez nie rosnącego długu publicznego wywołuje obawy przed wybuchem inflacji. Nie wszyscy się jednak z tym zgadzają.

#MarekBelka: Umiarkowana inflacja jest sposobem na złagodzenie ciężaru długu publicznego @nbppl @MF_GOV_PL

„W oczy zagląda nam groźba deflacji – inflacja jest teraz ostatnim problemem” – mówił 8 kwietnia na konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński.

Według projekcji NBP z marca, inflacja konsumencka wyniesie w tym roku 3,7% w 2020 r., a w przyszłym 2,7%.

MFW o inflacji

Wybuchu inflacji w krajach europejskich nie przewiduje Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według najnowszej prognozy MFW w tym roku ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w strefie euro spadną o 0,1%, a w przyszłym roku wzrosną o 1,3 %.

Dla Polski MFW prognozuje w tym roku inflację 2,1 %, a w przyszłym roku 2,5%. Według tej prognozy jedyną znaczącą gospodarką, w której inflacja przekroczy 10 % będzie Turcja.

Bardziej wyważona jest na ten temat opinia profesora Marka Belki, byłego prezesa NBP.

– Wiarygodność tych osób, które ostrzegają przed wybuchem inflacji na skutek luzowania ilościowego banków centralnych jest niewielka – mówi.

– Ostrzegali przed tym, gdy banki zaczęły kupować w 2008 roku aktywa, głównie obligacje skarbowe, ale nic takiego się nie wydarzyło. Przeciwnie, przez kilka lat mieliśmy deflację.

Marek Belka uważa jednak, że tym razem groźby inflacji nie można wykluczyć.

– Rządy, by pomóc gospodarce zadłużają się i to jest naturalne – mówi.

– Może się tak zdarzyć, że niektóre zadłużą się nadmiernie. Gdy kryzys minie, trzeba będzie albo ciąć wydatki, co jest bardzo niepopularne, albo podnieść podatki i to nie symbolicznie, a znacząco.

Podatek inflacyjny

-Należy też liczyć się z nowymi podatkami, na przykład majątkowymi. Jest też trzecie wyjście, podatek inflacyjny – zauważa Marek Belka.

Według byłego prezesa NBP, aktualnie posła do Parlamentu Europejskiego, umiarkowana inflacja jest sposobem na złagodzenie ciężaru długu publicznego. Bez inflacji jego obniżenie jest trudne, zwłaszcza w krajach, gdzie dług ten znacząco przekracza 100 % PKB.

– Najbardziej korzystne byłoby doprowadzenie w bardzo zadłużonych Włoszech do inflacji, powiedzmy 2-procentowej, a w Niemczech do inflacji 4-procentowej – mówi Marek Belka. To w ciągu kilku lat poprawiłoby relacje produktywności gospodarki włoskiej wobec niemieckiej.

W Polsce możliwa wysoka inflacja

Profesor przyznaje, że scenariusz taki jest trudny do zrealizowania. Dostrzega też możliwość wybuchu wysokiej inflacji w Polsce, gdzie bank centralny również zaczął prowadzić skup obligacji rządowych.

Może to wynikać – jego zdaniem – z peryferyjności polskiej waluty, którą inwestorzy zagraniczni postrzegają jako bardziej ryzykowną od euro.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: