Koronawirus: jak II fala pandemii COVID-19 i nowe obostrzenia wpłyną na PKB Polski?

Gospodarka

Koronawirus COVID-19 na tle wykresów gospodarczych
Fot. stock.adobe.com/denisismagilov

Skutki ekonomiczne II fali epidemii będą znacząco mniejsze niż wiosną, a prognozy dynamiki PKB Polski na IV kwartał będą musiały być zrewidowane w dół, choć do nie więcej niż: -4 proc. rdr - ocenili w piątkowym raporcie ekonomiści Banku Pekao.

.@BankPekaoSA: skutki ekonomiczne II fali epidemii będą znacząco mniejsze niż wiosną, a prognozy dynamiki #PKB Polski na IV kwartał będą musiały być zrewidowane w dół, choć do nie więcej niż: -4 proc. rdr #koronawirus #COVID19

„Skutki ekonomiczne II fali zachorowań na COVID-19 wystąpią i będą mierzalne, choć (…) możemy z dużą pewnością sądzić, że będą znacząco mniejsze niż wiosną. Oscylujemy między „pierwiastkiem” a koślawym #W# (wówczas spadek PKB w ujęciu kw/kw w IV kwartale będzie mniejszy niż ten z II kwartału). Przed ostatnimi wydarzeniami prognozowaliśmy spadek PKB o 1,5 proc. rdr w III kwartale i o 2 proc. rdr w ostatnich trzech miesiącach roku (zakładając pewien efekt II fali i niepełne ożywienie w usługach). Prognozy na IV kwartał będą musiały być zrewidowane w dół (ale do nie więcej niż -4 proc. rdr)” – napisano.

Zgodnie z czwartkowymi zapowiedziami rządu, od 10 października restrykcje sanitarne, obowiązujące obecnie w strefie żółtej, będą obowiązywały w całej Polsce. Oznacza to m. in., że w całym kraju będzie obowiązek zakrywania ust i nosa, w lokalu gastronomiczny będzie mogła przebywać 1 osoba na 4 m kw., a na salach kinowych 25 proc. publiczności.

Czytaj także: Koronawirus w Polsce: od 10 października zasady obowiązujące w żółtych strefach rozszerzone na cały kraj, co to oznacza?

Ekonomiści Pekao wskazują, że z uwagi na charakter obecnych ograniczeń, mocny spadek PKB w skali zbliżonej do zanotowanego w II kw. nie wystąpi.

„Warto w tym momencie odwołać się do danych o strukturze sektorowej spadku PKB w II kwartale (…). Wskazują one na to, że usługi kulturalne, rozrywkowe, gastronomiczne i hotelarskie odpowiadały jedynie za nie więcej niż 1/4 spadku PKB wówczas, większość zaś była związana z zachowaniem przemysłu, handlu i budownictwa. Niebagatelne znaczenie miało wówczas załamanie popytu zagranicznego, przede wszystkim na wyroby przemysłowe (…). Oznacza to, że powtórzenie wyników gospodarczych z II kwartału (a dokładniej, kwietnia b.r.) wymagałoby ponownego, ścisłego, paneuropejskiego lockdownu przy podobnym punkcie startowym. To nie ma miejsca. Dodatkowo, od +żółtych+ restrykcji potencjalnie ważniejsze może być samoograniczanie się obywateli w reakcji na wzrost zachorowań. Jest to kolejny obszar stałej wymagający obserwacji” – wynika z raportu. 

Santander BP: wpływ nowych restrykcji na wzrost PKB w IV kw. może wynieść ok. -1 pkt proc.

Wpływ nowych restrykcji na wzrost PKB w IV kw. może wynieść ok.: -1 pkt proc., przy założeniu, że obostrzenia zostaną utrzymane przez cały kwartał – szacują ekonomiści Santander Bank Polska. Dodają jednak, że istnieje spore prawdopodobieństwo, że restrykcje nie będą obowiązywać do końca roku.

„Nasze szacunki na podstawie danych o płatnościach kartowych wskazują, że obecność powiatu na liście restrykcyjnej ma istotny statystycznie ujemny wpływ na wydatki konsumpcyjne, zwłaszcza, jeśli jest to strefa czerwona. Na tej podstawie szacujemy, że wpływ nowych restrykcji na wzrost PKB w IV kw. to ok. -1 punkt procentowy, przy założeniu, że zostałyby utrzymane przez cały kwartał” – napisano w porannym raporcie Santander BP.

„Naszym zdaniem jest prawdopodobne, że restrykcje nie utrzymają się przez cały kwartał (podczas pierwszej fali choroby najbardziej restrykcyjne ograniczenia zostały poluzowane po 2 miesiącach), ale w najbliższych tygodniach liczba powiatów na liście czerwonej może rosnąć, gdyż w górę dynamicznie pnie się liczba nowych zakażeń” – dodano.

Ekonomiści Santander BP zaznaczają jednak, że niektóre ograniczenia sanitarne zostały zaostrzone, więc ich wpływ może być mocniejszy niż szacunki banku oparte o stan prawny sprzed 10 października.

Zgodnie z czwartkowymi zapowiedziami rządu, od 10 października restrykcje sanitarne, obowiązujące obecnie w strefie żółtej, będą obowiązywały w całej Polsce. Oznacza to m. in., że w całym kraju będzie obowiązek zakrywania ust i nosa, w lokalu gastronomicznym będzie mogła przybywać 1 osoba na 4 m kw., a na salach kinowych 25 proc. publiczności.

mBank: rozszerzenie restrykcji sanitarnych nie powinno mieć istotnego, bezpośredniego wpływu na PKB

Rozszerzenie restrykcji sanitarnych na teren całego kraju – choć uciążliwe dla firm i konsumentów – nie powinno mieć istotnego, bezpośredniego przełożenia na PKB – oceniają ekonomiści mBanku.

„Podjęte działania nie powinny mieć znaczącego, bezpośredniego wpływu na szacunki PKB w tym roku. Dotyczą sektorów o małym udziale wartości dodanej w PKB, z których część i tak działała na pół gwizdka. Restrykcje nie są też całkowite, lecz częściowe. Wciąż daleko jesteśmy od działań podjętych na wiosnę, które zamroziły aktywność gospodarczą. Istotniejszy może być jednak efekt pośredni” – napisano w porannym raporcie mBanku.

„Kluczem jest to, w jaki sposób konsumenci i firmy zareagują na to, co się dzieje. Już w ostatnich danych GUS o koniunkturze widać było, że optymizm zaczynał się psuć i można śmiało zakładać, że popsuje się jeszcze bardziej. Wyczerpały się dodatki, które dostawali konsumenci, a do tego, wraz ze wzrostem zakażeń, wraca niepewność. Dodatkowo, w okres zwiększonych zachorowań wchodzimy ze spadkiem w wydatkach konsumenta, które w obecnych warunkach mogą się jeszcze pogłębić” – dodano.

Zobacz więcej najnowszych wiadomości o pandemii koronawirusa >>>

Zgodnie z czwartkowymi zapowiedziami rządu, od 10 października restrykcje sanitarne, obowiązujące obecnie w strefie żółtej, będą obowiązywały w całej Polsce. Oznacza to m. in., że w całym kraju będzie obowiązek zakrywania ust i nosa, w lokalu gastronomiczny będzie mogła przybywać 1 osoba na 4 m kw., a na salach kinowych – 25 proc. publiczności.

Mimo iż wzrost zachorowań i działania rządu negatywnie wpłyną na koniunkturę, mBank nie zmienia swoich szacunków dotyczących PKB w 2020 r.

„Obecne wzrosty zachorowań i podejmowane działania będą negatywnie wpływać na aktywność gospodarczą. Czwarty kwartał może przynieść niewielki spadki PKB w ujęciu kwartał do kwartału. Nie zmieniamy jednak naszej prognozy rocznego PKB” – napisali.

„Wciąż szacujemy, że spadnie on o 3,1 proc. rdr. Zwiększone zachorowania na jesieni były uwzględnione w naszych szacunkach (choć ich skala wciąż pozostaje niewiadomą). Dostrzegamy jednak ryzyko w górę odnośnie realizacji prognozy w 3 kwartale (na podstawie dotychczasowych danych kartowych, sprzedaży detalicznej czy produkcji), co powinno znosić się z większymi spadkami pod koniec roku” – dodali.

Bank Millennium: nowe restrykcje bez wpływu na prognozę PKB

Scenariusz hamowania ożywienia gospodarczego w IV kw. 2020 r. jest zgodny z oczekiwaniami, rozszerzenie restrykcji sanitarnych na cały kraj bez wpływu na prognozę PKB – napisali w piątkowym raporcie ekonomiści Banku Millennium.

„Nasilenie pandemii i wprowadzanie nowych obostrzeń będzie powodowało wyhamowanie tempa odbicia koniunktury w IV kw. br. Co prawda wprowadzenie lockdownu w kształcie realizowanym na wiosnę jest mało prawdopodobne, jednak zalecenia dystansu społecznego, a także zmniejszenie mobilności społeczeństwa będą powodowały wyhamowanie konsumpcji, przede wszystkim usług” – ocenili ekonomiści.

„Scenariusz ten jest zgodny z naszymi oczekiwaniami i uwzględniony w naszej prognozie dynamiki PKB. Tym bardziej, że nasza prognoza spadku PKB w IV kw. br. jest nieco bardziej pesymistyczna niż konsensus rynkowy. Zgonie z naszymi oczekiwaniami optymizm widoczny w danych za czerwiec i lipiec wynikał w dużej mierze z realizacji zaległego popytu, który wygasał już w sierpniu i wrześniu, co potwierdza wyhamowanie wydatków kartowych klientów Banku Millennium, szczególnie na usługi” – dodali.

Millennium prognozuje, że PKB Polski w IV kw. spadnie o 3,9 proc. W całym roku bank prognozuje spadek PKB o 3,5 proc.

Zgodnie z czwartkowymi zapowiedziami rządu, od 10 października restrykcje sanitarne, obowiązujące obecnie w strefie żółtej, będą obowiązywały w całej Polsce. Oznacza to m. in., że w całym kraju będzie obowiązek zakrywania ust i nosa, w lokalu gastronomiczny będzie mogła przybywać 1 osoba na 4 m kw., a na salach kinowych – 25 proc. publiczności. 

Citi Handlowy: koszt ekonomiczny rozszerzenia restrykcji sanitarnych w Polsce może być znaczący

Koszt ekonomiczny rozszerzenia restrykcji sanitarnych na cała Polskę może być znaczący – oceniają ekonomiści Citi Handlowego. Ich zdaniem, nowe obostrzenia stanowią ryzyko w dół dla oczekiwań dotyczących PKB, które prawdopodobnie jest niedoszacowane w obecnych prognozach.

„Ponieważ ograniczenia obejmują cały kraj, ich całościowy koszt ekonomiczny może być znaczący. W naszym bazowym scenariuszu zakładaliśmy, że po zaskakująco mocnym III kw., w IV kw. gospodarka prawdopodobnie gwałtownie zwolni (od +6,7 proc. kdk do: -1 proc. w IV kw.). Mimo, że powtórne, mocne załamanie się gospodarki – porównywalne do tego z II kw. – nie wydaje się bazowym scenariuszem, w tym momencie sądzimy, że ryzyko jest zdecydowanie skierowane w dół i jest prawdopodobnie niedoszacowane przez obecne, średnie prognozy rynkowe” – napisano w piątkowym raporcie Citi.

„W przypadku bardziej negatywnego scenariusza PKB w IV kw. może skurczyć się o ok. 2-3 proc. kdk, co oznaczałoby spadek o ok. 5-6 proc. w ujęciu rocznym. większy spadek byłby prawdopodobny, jeśli doszłoby do zamknięcia szkół podstawowych, co zmusiłoby rodziców do pozostania w domach” – dodano.

Zgodnie z czwartkowymi zapowiedziami rządu, od 10 października restrykcje sanitarne, obowiązujące obecnie w strefie żółtej, będą obowiązywały w całej Polsce. Oznacza to m.in., że w całym kraju będzie obowiązek zakrywania ust i nosa, w lokalu gastronomicznym będzie mogła przebywać 1 osoba na 4 m kw., a w salach kinowych 25 proc. publiczności.

Zdaniem ekonomistów Citi Handlowego, nie można wykluczyć dodatkowych bodźców fiskalnych w Polsce, jednak przestrzeń do nowych wydatków wydaje się być ograniczona.

„Nie wykluczamy też dodatkowych impulsów fiskalnych. Sądzimy jednak, że przestrzeń do nowych wydatków jest ograniczona, ze względu na konstytucyjny limit długu na poziomie 60 proc. PKB” – ocenili w raporcie.

„Uważamy, że nowe bodźce fiskalne mogłyby być albo niewielkie, albo skierowane do gospodarki przez pozabudżetowe fundusze w postaci wsparcia płynności lub innych gwarancji, nie poprzez bezpośrednie transfery pieniędzy do gospodarstw domowych” – dodali.

Autorzy raportu oceniają, że w związku z rozwijającą się pandemią, Narodowy Bank Polski będzie prawdopodobnie kontynuował program skupu aktywów w 2021 roku i utrzyma stopy procentowe na obecnym poziomie 0,1 proc., pomimo uporczywie wysokiej inflacji.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: