Koronawirus katalizatorem e-gospodarki

Bezgotówkowo / Praca zdalna

Kobieta pracująca w domu
Fot. stock.adobe.com/phpetrunina14

45% ankietowanych polskich internautów twierdzi, że w wyniku pandemii całkowicie bądź częściowo zrezygnowali z zakupów dokonywanych w sposób tradycyjny. Natomiast w USA ostatnie tygodnie przyniosły piętnastoprocentowy wzrost wykorzystania tej formy wykonywania zakupów. Czy obecne zmiany w sposobie robienia zakupów to tylko zjawisko chwilowe czy też trwała tendencja?

#AntonZujev: Te firmy, które zainwestują w digitalizację właśnie teraz, wyjdą obronną ręką z niełatwych, kryzysowych uwarunkowań #Fininbox

Upowszechnienie handlu internetowego i pracy zdalnej oraz jeszcze większy niż dotychczas udział płatności elektronicznych w obrocie gospodarczym to jedne z najistotniejszych konsekwencji epidemii koronawirusa dla ekonomicznej sfery funkcjonowania współczesnych społeczeństw.

Rozkwit e-handlu

Nie kwestionując faktycznego wpływu epidemii na zmianę trendów należy sobie uświadomić, iż rewolucja w tych obszarach była kwestią czasu. Wirus mógł jedynie w pewnym stopniu przyspieszyć jej przebieg.

Co trzeci spośród polskich internautów zmienił swoje codzienne aktywności, w tym również wykonywanie niezbędnych zakupów, pod wpływem informacji na temat postępów infekcji koronawirusa – wskazuje raport z marcowego badania, przeprowadzonego przez Izbę Gospodarki Elektronicznej.

45% ankietowanych wskazało, że efektem pandemii jest całkowita bądź częściowa rezygnacja z zakupów, dokonywanych w sposób tradycyjny. Zwolennicy gospodarki elektronicznej wykazują się też znacznie większą przezornością aniżeli pozostali konsumenci.

O ile w całej grupie 1779 respondentów uczestniczących w analizie jedynie 37% uznało sieciowy handel za formę bezpieczniejszą od stacjonarnego z epidemiologicznego punktu widzenia, to w przypadku osób, które zgromadziły niezbędne zapasy na czas epidemii korzystając z oferty sieciowych sklepów odsetek ten wzrósł do 70%.

Co kupujemy zdalnie?

Jakie kategorie produktów cieszyły się największą popularnością w pierwszych tygodniach pandemii?

Uczestnicy badania przeprowadzonego przez Izbę Gospodarki Elektronicznej wskazywali w pierwszej kolejności na środki czystości i żywność. Zapasy tych pierwszych, do których zalicza się również bohater rozlicznych memów czyli papier toaletowy, zgromadziło aż 55% ankietowanych.

48% respondentów przyznało się do zakupu rezerwy żywności, w tym takich produktów jak makaron, ryż czy cukier, które faktycznie trudno było uświadczyć na sklepowych półkach w połowie marca. Na inne wyroby, takie jak odzież czy obuwie, wskazywało relatywnie niewiele odpowiedzi.

Jeśli już decydowaliśmy się na zrobienie zapasów, to niezbędne produkty kupowaliśmy najchętniej w sklepach stacjonarnych – na taką opcję wskazało aż 62% respondentów. Jedynie 14% gospodarstw domowych było w stanie całkowicie zrezygnować z odwiedzin w sklepie, zaopatrując się w niezbędne rezerwy na czarną godzinę wyłącznie w sklepach online.

Pamiętać jednak należy, że największy szturm na sklepy miał miejsce jeszcze przed radykalnym upowszechnieniem się wirusa w Polsce, zatem analiza obecnych zachowań klientów mogłaby doprowadzić do całkiem odmiennych wniosków. Dowodem na istotną zmianę podejścia konsumentów mogą być pojawiające się na łamach pracy wypowiedzi przedstawicieli sieciowych salonów ze sprzętem RTV i AGD.

Pracownicy biur prasowych takich potentatów jak Media Markt czy Euro RTV AGD zwrócili uwagę na radykalny wzrost sprzedaży laptopów, kamer internetowych czy drukarek, który to trend jest najprawdopodobniej efektem upowszechnienia się telepracy.

Wśród sprzedażowych hitów e-sklepów znajduje się jednak nie tylko sprzęt użytkowy, ale również urządzenia i oprogramowanie służące sieciowej rozrywce.

Od początku wprowadzenia środków bezpieczeństwa na terenie całego kraju odnotowaliśmy dużo większe zainteresowanie sprzętem gamingowym wśród naszych klientów. W sklepie internetowym poszukują przede wszystkim nowych gier, ale chętnie kupują także słuchawki, myszki i kontrolery do gier. Dużą popularnością cieszą się także konsole: PlayStation 4, Xbox ONE czy Nintendo SWITCH. Część osób szuka także podzespołów takich jak karta graficzna, pamięć DRAM i procesory, które pozwolą rozbudować i wzmocnić posiadany już sprzęt wskazywał już pod koniec marca br. Karol Tokarski, dyrektor ds. e- commerce Komputronik.

Dobre czasy dla aplikacji

Dynamicznemu rozwojowi handlu internetowego towarzyszy tymczasem jeszcze szybsze upowszechnianie się różnorakich aplikacji mobilnych.

Tylko na rynku amerykańskim ostatnie tygodnie przyniosły piętnastoprocentowy wzrost wykorzystania tej formy wykonywania zakupów – wskazują analitycy firmy Fininbox w opracowaniu poświęconym cyfryzacji obrotu gospodarczego jako formie adaptacji rynku do nowych warunków.

Być może już niedługo aplikacje smartfonowe zyskają kolejną przewagę, a to za sprawą zmiany podejścia wielu państw, w tym Polski, do działań profilaktycznych. Zamiast ścisłej izolacji ma być wprowadzane stopniowe odmrażanie kolejnych sektorów gospodarki, połączone z monitorowaniem osób zakażonych i błyskawicznym informowaniem pozostałych, którzy mogli mieć z tymi osobami styczność.

Podstawowym narzędziem do realizacji tego ambitnego planu staną się właśnie aplikacje mobilne, takie jak przygotowywana na zlecenie polskiego Ministerstwa Cyfryzacji ProteGO!

Można się domyślić, iż korzystanie z tego typu instrumentów znacząco zwiększy i tak już niemały odsetek smartfonów znajdujących się w posiadaniu Polaków, z czego skwapliwie skorzysta sektor biznesu.

– W miarę, jak większość osób praktykuje dystans społeczny, wiele codziennych czynności skupia się obecnie w sferze online. Dlatego firmy koncentrują się na wdrażaniu i uaktualnianiu rozwiązań cyfrowych,  które pozwolą im nadążyć za rosnącą liczbą oczekiwań konsumentów bez uszczerbku dla jakości usług – czytamy w dokumencie przygotowanym przez Fininbox.

Banki też czeka przyspieszona transformacja

Eksperci tej firmy zwrócili również uwagę, jak na nową sytuację zareagował sektor bankowy.

Anton Zujev, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Fininbox zauważył, że mówiąc o bankach mamy do czynienia z dwoma kategoriami podmiotów. Konserwatywne instytucje finansowe, dla których kanał digital był tylko jedną z form obsługi klientów (a których co do zasady nie spotykamy na polskim rynku – przyp. red.) mogą boleśnie odczuć wyjątkowo szybki zwrot klientów ku kanałom zdalnym.

– Starsze systemy mogą nie wytrzymać tak zwiększonego obciążenia – podkreślił Zujev.

W tym kontekście kluczowe znaczenie dla wielu organizacji, nie tylko na rynku finansowym, może mieć zmiana systemu na nowoczesne wdrożenie, najlepiej funkcjonujące w modelu Software as a Service. W przeciwieństwie do klasycznego modelu on premise, gdzie cała infrastruktura stanowiła własność banku, SaaS umożliwia elastyczne dopasowanie zasobów do aktualnych potrzeb, i dokonywanie zmian niemal w czasie rzeczywistym.

A to może być korzystne także i z uwagi na ochronę przeciwepidemiczną; analitycy Fininbox przypominają, że automatyzacja i cyfryzacja procesów zmniejsza ryzyko infekcji nie tylko wśród klientów, ale i pracowników, pozwala bowiem uniknąć stłoczenia dużej liczby osób wykonujących w znacznej mierze powtarzalne czynności na wspólnej przestrzeni.

Nie mają oni również wątpliwości, iż te firmy, które zainwestują w digitalizację właśnie teraz, wyjdą obronną ręką z niełatwych, kryzysowych uwarunkowań. – Podmioty te najpewniej zajmą czołowe miejsca na rynku – prognozuje Anton Zujev.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: