Koronawirus: Bank Światowy przeznaczył 12 mld dolarów na walkę z epidemią. Pierwszy przypadek zarażenia w Polsce, jest reakcja GPW

Gospodarka

Bank Światowy ogłosił, że przeznacza 12 mld dolarów na pomoc krajom walczącym ze skutkami zdrowotnymi i gospodarczymi epidemii koronawirusa. Pomoc może być, w razie potrzeby, zwiększona. Nasilają się obawy, że wirus poważnie zagrozi światowej gospodarce.

Lekarz trzymający próbkę z napisem koronawirus
Fot. stock.adobe.com/cendeced

Bank Światowy ogłosił, że przeznacza 12 mld dolarów na pomoc krajom walczącym ze skutkami zdrowotnymi i gospodarczymi epidemii koronawirusa. Pomoc może być, w razie potrzeby, zwiększona. Nasilają się obawy, że wirus poważnie zagrozi światowej gospodarce.

Potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce #koronawirus #COVID19 #koronawiruspolska

Prezes Banku Światowego David Malpass oświadczył, że "wciąż jest wiele niewiadomych" dotyczących wirusa i być może "potrzeba będzie o wiele więcej (środków)", ale nie chciał wdawać się w szczegóły.

Powiedział jedynie, że Bank będzie "dostosowywać nasze podejście i zasoby" w zależności od potrzeb.

Zobacz więcej najnowszych wiadomości o wpływie koronawirusa na gospodarkę >>>

Malpass zaapelował do krajów o koordynowanie ich działań na poziomie regionalnym i światowym, podkreślając, że szybkość i zakres działań będą miały kluczowe znaczenie dla ratowania życia ludzkiego.

"Ogłaszamy dzisiaj wstępny pakiet natychmiastowej pomocy, który dysponować będzie 12 mld dolarów, aby odpowiedzieć na wnioski krajów o pomoc w finansowaniu kryzysu i złagodzić jego tragiczne skutki" - powiedział Malpass.

Zaznaczył, że najbardziej narażone są kraje ubogie ze słabo rozwiniętymi systemami ochrony zdrowia, ale wcześniejsze doświadczenia z wirusem Ebola i innymi zagrożeniami zdrowotnymi wskazują, że szybkie podjęcie odpowiednich posunięć może zmniejszyć rozprzestrzenianie się epidemii i uratować wiele istnień.

Malpass przestrzegł kraje przed podejmowaniem kroków, które jeszcze bardziej ograniczyłyby handel międzynarodowy.

Czytaj także: OECD: przez koronawirusa prognoza globalnego wzrostu PKB w 2020 roku w dół. UE podnosi poziom zagrożenia >>>

OECD: prognoza wzrostu światowego PKB w dół

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) ogłosiła wcześniej, że koryguje w dół prognozy rozwoju światowej gospodarki w związku z negatywnym wpływem epidemii na niektóre sektory, a zwłaszcza na produkcję przemysłową i turystykę.

Światowe PKB w 2020 roku wzrośnie prawdopodobnie o 2,4 proc. a nie - jak przewidywano w listopadzie - o 2,9 proc. - podała OECD, zastrzegła jednak, że gdyby doszło do długotrwałej epidemii, która ogarnęłaby region Azji i Pacyfiku, Europę i Amerykę Północną, to globalny wzrost w tym roku może spowolnić o 1,5 proc.

OECD ostrzegła też przed globalnym spowolnieniem gospodarczym spowodowanym rozprzestrzenianiem się wirusa, a nawet ewentualną recesją w strefie euro i Japonii.

Organizacja wezwała rządy do "podjęcia szybkich kroków", które mogą zapobiec negatywnym skutkom gospodarczym epidemii.

W piątek prezes amerykańskiej Rezerwy Federalny zasygnalizował, że Fed jest gotowy do działania podczas kolejnego posiedzenia w połowie marca.

Podobne oświadczenia wydali w ostatnich dniach także przedstawiciele m.in. EBC, Banku Japonii i Banku Anglii.

Ministrowie finansów państw G7 wydali oświadczenie

Ministrowie finansów państw G7 oraz przedstawiciele banków centralnych tych państw zapowiedzieli, że są gotowi do podjęcia działań (w tym fiskalnych) w reakcji na rozprzestrzenianie się koronawirusa, by wesprzeć światową gospodarkę - napisano w oświadczeniu po telekonferencji bankierów i ministrów finansów G7.

"My, ministrowie finansów G-7 i prezesi banków centralnych, uważnie monitorujemy rozprzestrzenianie się koronawirusowa (COVID-19 ) i jego wpływ na rynki i gospodarcze. Biorąc pod uwagę potencjalny wpływ COVID-19 na globalny wzrost, potwierdzamy nasze zobowiązanie do korzystania ze wszystkich odpowiednich narzędzi politycznych w celu osiągnięcia silnego, trwałego wzrostu i zabezpieczenia przed negatywnymi czynnikami ryzyka" - napisano w oświadczeniu.

"Ministrowie finansów państw G-7 są gotowi podjąć działania, w tym, w stosownych przypadkach, środki fiskalne, aby pomóc w reakcji na epidemię koronawirusa i wesprzeć gospodarkę na tym etapie. Banki centralne G-7 będą nadal wypełniać swoje mandaty, wspierając w ten sposób stabilność cen i wzrost gospodarczy, zachowując jednocześnie odporność systemu finansowego" - dodano.

Telekonferencję prowadzili: sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin i prezes Fedu Jerome Powell.

Potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce

W nocy potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce - poinformował w środę rano minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że pacjent jest hospitalizowany w szpitalu w Zielonej Górze.

"Tak jak obiecywaliśmy wielokrotnie, tylko gdy dostaniemy dodatni wynik testów, zostaną państwo poinformowani. To dzisiaj się stało. Dzisiaj dostaliśmy w nocy dodatni wyniki pierwszego pacjenta, który ma potwierdzone zachorowanie na koronawirusa w Polsce" - powiedział Szumowski.

Czytaj także: Sejm przyjął ustawę o walce z koronawirusem. Są zabezpieczone środki na ten cel >>>

Poinformował, że to pacjent z województwa lubuskiego, hospitalizowany jest w Zielonej Górze, jest to osoba, która przyjechała z Niemiec. "Nie jest to jakaś grupa osób, jest to jeden człowiek" - zaznaczył.

"Pacjent czuje się dobrze. Rodzina i osoby, które miały (z nim) kontakt, są objęte kwarantanną" - podkreślił minister. Podał, że jest to kwarantanna domowa.

Dopytywany, czy pacjent jest seniorem, odparł, że nie. "Pacjent czuje się dobrze. Nie jest z grupy bardzo wysokiego ryzyka" - dodał.

Czytaj także: S&P obniżył prognozę globalnego PKB z powodu koronawirusa >>>

Szef resortu zdrowia był pytany też, jakie objawy miał pacjent, u którego wykryto koronawirusa. Szumowski zaznaczył, że osobiście nie badał tego pacjenta. "Natomiast objawy są zawsze podobne, kaszel wysoka temperatura, znacznie powyżej 38 stopni, objawy paragrypowe" - powiedział.

Zaznaczył, że pacjent obserwując u siebie objawy skontaktował się z lekarzem rodzinnym. "Wszystko przebiegło książkowo. Kontakt z lekarzem rodzinnym - lekarz rodzinny, zbierając wywiad powiedział, że jest wysokie ryzyko zachorowania i zalecił kontakt ze służbami sanitarnymi; służby sanitarne uznały, że jest to wysokie ryzyko; dedykowana karetka przeznaczona przez wojewodę do transportu pacjentów z wysokim ryzykiem, przewiezienie do szpitala zakaźnego i opieka medyczna" - powiedział minister zdrowia.

Mówiąc o pacjencie z Zielonej Góry podał, że próbki na obecność koronawirusa zostały u niego pobrane "o godzinie mniej więcej 13.00". "Mniej więcej w nocy mieliśmy pozytywne wyniki" - powiedział.

Szumowski podkreślił, że wszystkie procedury w tym przypadku zadziałały tak, jak powinny zadziałać. Podziękował służbom sanitarnym za bardzo sprawne działanie, a także wojewodzie za odpowiednią karetkę do przewozu osób. "Pacjent został przewieziony do szpitala i tak jak zawsze to się dzieje, podobnie jak w Policach, wszystkie osoby, które miały kontakt z tym pacjentem, zostały objęte kwarantanną domową" - zaznaczył.

W Policach w województwie zachodniopomorskim kwarantannie poddano ponad 200 wychowanków i wychowawców tamtejszego zespołu szkół. Obecnie w szczecińskim szpitalu wojewódzkim przebywa pięć osób z podejrzeniem koronawirusa: dwie kobiety, dziewczęta z polickiego zespołu szkół i dziesięciolatka z Kołobrzegu. Próbki od nowych pacjentek (dziewcząt i jednej z kobiet) zostały we wtorek wysłane do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Minister zdrowia poinformował, że wszystkie próbki na obecność koronawirusa pobrane w Policach okazały się ujemne. Dodał, że Inspekcja Sanitarna podejmie decyzję o tym, kiedy zakończyć kwarantannę, którą objęto tamtejszy zespół szkół.

Szef resortu poinformował też, że dotychczas wykonano ponad 560 testów na obecność koronawirusa. Podał, że w tej chwili hospitalizowanych w związku z podejrzeniem koronawirusa jest 68 osób, a około 500 osób jest poddanych kwarantannie. "Te liczby będą się zmieniać dynamicznie, bo podejrzeń mamy sporo" - zaznaczył.

Dodał, że w tej chwili pracują wszystkie laboratoria. Średni czas badania wynosi 8 godzin.

Szumowski przypomniał, że w Polsce jest 79 oddziałów zakaźnych, trzy oddziały podległe Ministerstwu Obrony Narodowej. "Śledzimy sytuację. Są przygotowane scenariusze na wszystkie ewentualności. Mamy blisko trzy tys. łóżek zakaźnych" - przypomniał.

"Gdyby zdarzyła się taka sytuacja, że w którymś z oddziałów mamy większe obłożenie, mamy procedury, które zwiększają liczbę łóżek zakaźnych w danym szpitalu. Mamy kontakt z wojewodami dotyczący wolnych łóżek, ale to nie jest sytuacja na dziś. Dzisiaj mamy miejsca i możemy pacjentów przyjmować wszystkich, którzy tego potrzebują i tutaj na dzień dzisiejszy nie ma ryzyka" - zapewnił.

Dodał, że wszystkie procedury są już wdrożone i "teraz postępujemy tak, jak one mówią". "Nic się nie zmienia, czy wynik jest dodatni, czy wynik jest ujemny - najwyżej służby sanitarne zwalniają osoby z kwarantanny domowej, jeżeli próbki są ujemne" - powiedział.

"Leczymy pacjenta, analizujemy, patrzymy i obserwujemy osoby z kontaktu. Jeżeli będą miały objawy znowu - hospitalizujemy je. Jeżeli nie - przez te 14 dni są w kwarantannie domowej" - wyjaśnił. Szumowski zaznaczył też, że w związku z tym, że pojawił się pierwszy przypadek koronawiursa w Polsce "nic się nie zmieniło".

Reakcja rynku na pierwszy przypadek koronawirusa

W środę po południu na warszawskim parkiecie większość głównych indeksu nieznacznie zniżkuje, poza sWIG80. Inwestorzy ze spokojem przyjęli poranną wiadomość o pierwszy przypadku koronawirusa w Polsce, choć tuż po otwarciu spadek WIG20 zbliżał się do 2 proc.

WIG20 traci 0,3 proc. do 1.884 pkt., WIG zniżkuje 0,3 proc. do 52.076 pkt., mWIG40 idzie w dół o 0,4 proc. do 3.730 pkt., a sWIG80, jako jedyny rośnie 0,3 proc. do 12.048 pkt.

Inwestorzy ze spokojem zareagowali na poranną informację o pierwszym przypadku koronawirusa w Polsce. Tuż po otwarciu sesji WIG20 wyraźnie spadał (do prawie -2 proc.), lecz już przed godz. 10.00 odrobił większość strat.

Analityk DM BDM Adrian Górniak powiedział PAP Biznes, że gdyby nie pojawienie się nowego czynnika ryzyka w postaci pierwszego przypadku COVID-19 w naszym kraju, to pozytywne nastroje na globalnych rynkach wskazywałyby na wzrosty na GPW.

Od rocznych minimów za sprawą zwyżki oddalają się kursy: PZU, CCC, PGNiG, Santander Bank Polska, Banku Pekao, PKO BP i KGHM.

Z grona indeksów sektorowych zwraca uwagę spadek WIG-motoryzacja (-3,3 proc.).

Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych podało, że prawie 50 proc. firm motoryzacyjnych już odczuło zakłócenia dostaw z powodu koronawirusa, a ponad 30 proc. firm spodziewa się negatywnego wpływu epidemii na przychody.

Obroty na GPW wynoszą 350 mln zł, z czego 274 mln zł przypada na spółki z WIG20.

DAX rośnie 1,37 proc., a futures na S&P500 zwyżkują 2,06 proc. o godz. 13.00.

Najbardziej, ze spółek z WIG20, spada mBank (o 3,9 proc.), po wtorkowej silnej zwyżce (o 11,3 proc.).

Zniżkuje też cena PGNiG, mimo, że agencja Bloomberg podała, iż analitycy Citi podwyższyli rekomendację dla akcji spółki do „kupuj”.

Na szerokim rynku pozytywnie wyróżniały się akcje spółek z sektora ochrony zdrowia i kosmetycznego. Poszły w górę ceny Global Cosmed (+20,1 proc.), Mercator Medical (+8,5 proc.), Biomed Lublin (+8,0 proc.) i Cormay (+7,3 proc.).

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: