Koronawirus w Polsce, firmy mogą stracić płynność finansową

Firma / Gospodarka / Multimedia

Tomasz Ślagórski, Wiceprezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych
Fot. aleBank.pl

W tym roku może być więcej upadłości firm, i częściej mogą się pojawiać problemy z terminowym regulowaniem należności przez podmioty gospodarcze, co będzie efektem epidemii koronawirusa – mówi Tomasz Ślagórski, Wiceprezes Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych w rozmowie z aleBank.pl.

#TomaszŚlagórski: #KUKE, jako ubezpieczyciel należności, zachowuje na razie spokój. Monitorujemy sytuację, nie ograniczamy naszej ekspozycji na ryzyko, nie tniemy limitów kredytowych naszych klientów #Koronawirus #Covid19 #Kredyty #Ubezpieczenia #Przedsiębiorcy @Grupa_PFR

Robert Lidke: W jaki sposób rośnie ryzyko niewypłacalności firm w Polsce w związku z epidemią wywołaną przez koronawirusa na świecie?

Tomasz Ślagórski: Z punktu widzenia ubezpieczeń należności pojawienie się koronawirusa stanowi istotny element ryzyka. Koronawirus Covid-19 powoduje zerwanie łańcuchów dostaw pomiędzy polskimi przedsiębiorcami a ich zagranicznymi kontrahentami.

W związku z powyższym istnieje istotna obawa, iż pogorszy się sytuacja finansowa, zarówno polskich przedsiębiorstw, jak i przedsiębiorstw zagranicznych.

Które branże mogą najbardziej ucierpieć?

‒ Na pewno branża transportowa, elektroniczna, przemysł motoryzacyjny. Turystyka także, ale z punktu widzenia ubezpieczeń należności jest to branża marginalna w naszych portfelach. 

Przede wszystkim ucierpią branże przemysłowe. Mamy tutaj dużą ekspozycję na ryzyko, z tego względu, że epidemia bardzo wpłynie na liczbę podmiotów niewypłacalnych w tych branżach, jak również na ryzyko ubezpieczeniowe w roku 2020.

Czytaj także: 84 firmy upadły w Polsce w styczniu 2020 r. To o 14 proc. mniej rdr. Największa od siedmiu lat liczba niewypłacalności firm produkcyjnych

Czy mogą się pojawić problemy z obsługą finansową, z finansowaniem przedsiębiorstw? Z ich relacjami z sektorem bankowym, który widzi to, że firma może mieć kłopoty właśnie z tego powodu, że np. nie ma dostaw, że nie sprzedaje? I nie ma płynności finansowej?

‒ Instytucje finansowe, zarówno ubezpieczyciele, ale przede wszystkim banki i firmy faktoringowe na pewno będą bacznie monitorować sytuację finansową przedsiębiorstw. I kiedy nastąpi znaczące pogorszenie sytuacji finansowej może wystąpić sytuacja, że ekspozycja na ryzyko będzie ograniczana.

To oznacza, że firmom będzie trudniej pozyskać kredytowanie?

‒ Linie kredytowe mogą zostać ograniczone, mogą zostać wprowadzone dodatkowe warunki otrzymywania finansowania, a to wszystko może wpłynąć na pogorszenie płynności finansowej przedsiębiorstw. Z punktu widzenia ubezpieczycieli należności nie jest to komfortowa sytuacja, ponieważ przedsiębiorstwa będą notować opóźnienia w płatnościach i zwiększy się liczba niewypłacalności.

Więcej informacji o skutkach epidemii koronawirusa Covid-19 >>>

Czyli ważna jest postawa całego sektora finansowego, to w jaki sposób się zachowa? Czy będzie miał mocne nerwy i będzie dalej dostarczał płynności finansowej przedsiębiorstwom, czy nagle „przykręci kurek z finansowaniem”?

KUKE, jako ubezpieczyciel należności, zachowuje na razie spokój. Monitorujemy sytuację, nie ograniczamy naszej ekspozycji na ryzyko, nie tniemy limitów kredytowych naszych klientów.

Obecnie liczba niewypłacalności nie rośnie, nie obserwujemy opóźnień w płatnościach. Będziemy obserwować, jak będzie się rozwijać sytuacja i wtedy zastanowimy się, jakie kroki podjąć.

Czytaj także: Zmiany klimatyczne bardziej niebezpieczne niż koronawirus Covid-19

Jednak na rynku jest nie tylko KUKE, są także banki, są firmy ubezpieczeniowe, a to podmioty prywatne. Stąd pytanie, jak one się zachowają?

‒  Trudno przewidzieć, jak podejdą do tego tematu. Na razie nie mamy żadnych informacji, żeby limity miały być ograniczone. Na pewno potrzebne będą twarde dane finansowe zarówno z przedsiębiorstw, jak i z gospodarki, o PKB, o sprzedaży.

Na razie koronawirus nie ma dużego wpływu na sytuację przedsiębiorstw w Polsce.

I jeżeli ta sytuacja z Covid-19 zostanie opanowana w najbliższych miesiącach, to wydaje się, że należy przyjąć wariant optymistyczny czyli bez większego kryzysu finansowego.

Natomiast liczba niewypłacalności na pewno będzie większa rok do roku.

Czytaj także: Na europejskich giełdach inwestorzy pozbywają się akcji w obawie przed koronawirusem

Ale gdyby sytuacja się pogarszała, to czy państwo powinno w jakiś sposób zaingerować, i pomóc przedsiębiorcom w utrzymaniu płynności?

‒ Są pierwsze tego typu spekulacje. Na razie nie w Polsce, ale w strefie euro. Pojawiła się też informacja, że rząd chiński udzieli wsparcia płynnościowego dla małych i średnich przedsiębiorstw. Widać więc, że ten temat jest aktualny.

Natomiast w Polsce nie ma na ten temat żadnych informacji.

Czytaj także: Na zagrożenie epidemią najlepiej są przygotowane Stany Zjednoczone?

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: