Korygowanie emocji i przepędzanie strachów

Finanse i gospodarka

Początek handlu na giełdach stał pod znakiem refleksji nad tym, co działo się dzień wcześniej. Po nerwowych wahaniach inwestorzy uznali, że ich reakcje były przesadzone i wypadałoby je zweryfikować.

Początek handlu na giełdach stał pod znakiem refleksji nad tym, co działo się dzień wcześniej. Po nerwowych wahaniach inwestorzy uznali, że ich reakcje były przesadzone i wypadałoby je zweryfikować.

Bykom częściowo pomogły nadspodziewanie dobre wyniki finansowe ogłoszone przez Alcoa. Pojawiło się też tradycyjne antidotum na wszelkie rynkowe obawy, czyli rachuby na kolejną rundę drukowania pieniędzy przez Fed. Coś w tym może być. Dane z rynku pracy były fatalne i jeśli wcześniejsza poprawa okaże się nietrwała, QE3 zyska zwolenników. Tym bardziej, że w czerwcu kończy się operacja Twist.

Na wsparcie w postaci informacji z rynku długu trudno było liczyć. Wprawdzie rentowność hiszpańskich i włoskich obligacji na rynku wtórnym nieco się obniżyła, jednak aukcji bonów skarbowych Włoch nie można zaliczyć do udanych. Rentowność tych papierów była ponad dwukrotnie wyższa niż na poprzednim przetargu.
Sesję w Warszawie indeksy rozpoczęły w okolicach wtorkowego zamknięcia. Pierwsza godzina przyniosła ruch w dół. WIG20 dotarł do 2213 punktów, zniżkując o 0,6 proc. Przed dalszą przeceną uratowała nas poprawa sytuacji na giełdach europejskich. Indeks szybko wydostał się nad kreskę, ale wielkiej chęci do kontynuacji zwyżki nie przejawiał. Odważniej ruszył dopiero wczesnym popołudniem, gdy wskaźniki w Paryżu i Frankfurcie zyskiwały już po niemal 1,5 proc. To przekonało naszych inwestorów i pobudziło ich do działania. W efekcie po południu WIG20 zyskiwał ponad 1 proc.

Chwiejność nastrojów doskonale ilustrowało zachowanie akcji Boryszewa i Synthosu. Rano przeceniane były po 2-3 proc., po południu rosły ponad 5 proc. Nieco mniej radykalne zmiany miały miejsce także w przypadku PKO, którego walory po porannym spadku o 1 proc., zyskiwały później niemal 2 proc. Wysoką formę przez cały dzień utrzymywały papiery Pekao, zwiększając skalę zwyżki z 2 do prawie 3 proc.

Na europejskich parkietach środowe odreagowanie było proporcjonalne do wcześniejszego tąpnięcia. Liderem był zyskujący 2 proc. wskaźnik w Mediolanie, który we wtorek stracił ponad 4 proc. Co ciekawe, działało ono w obie strony. Zyskujący dzień wcześniej ponad 3 proc. indeks w Atenach, zniżkował w środę o 1,5 proc.

Trudno do tego typu ruchów przywiązywać większą wagę. Na wyklarowanie się punktu równowagi i bardziej trwałego kierunku trzeba jeszcze poczekać. Zwyżka w Paryżu i Frankfurcie zaczęła tracić impet pod koniec dnia. Byki zdobyły się na jeszcze jeden zryw. Impulsem do niego była zwyżka za oceanem, gdzie indeksy zaczęły dzień od wzrostu po 0,3-0,5 proc. i szybko podwoiły jego skalę. Na finisz sił jednak nie starczyło. CAC40 zyskiwał już tylko 0,6 proc., a DAX rósł o 0,9 proc.

Indeks naszych największych spółek zakończył dzień zwyżką o 1,15 proc., WIG wzrósł o 0,86 proc., mWIG40 o 0,21 proc., a sWIG80 o 0,37 proc. Obroty wyniosły 654 mln zł.

120411.indeksy.gieldowe.01.635x278

Roman Przasnyski
Open Finance

Udostępnij artykuł: