Kraj: Stawką w tej grze nie są pieniądze, lecz nasza przyszłość

EDS 2012.07-09 (lipiec - wrzesień 2012)

Nieprzemyślane zmiany ustawowe wprowadzane przez władze centralne powodują ubytki w budżetach gmin, powiatów i województw rzędu 8 mld złotych rocznie, w wyniku czego doszło do zachwiania równowagi finansowej samorządów. Stwarza to realne zagrożenie dla inwestycji lokalnych, możliwości wykorzystania środków unijnych w nowej perspektywie finansowej, a także realizacji zadań bieżących gmin.

Maciej Małek

Samorządy domagają się przywrócenia równowagi finansowej i zapewnienia dalszego rozwoju lokalnego. Trwa Kampania STAWKA WIĘKSZA NIŻ 8 MLD i akcja zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego zakładającym przesunięcie pieniędzy podatników z budżetu centralnego do budżetów gminnych, powiatowych i wojewódzkich.

Co najmniej 8 miliardów złotych rocznie tracą polskie gminy, powiaty i województwa wskutek nieprzemyślanych zmian ustawowych władz centralnych. W obronie interesów samorządów, a co za tym idzie mieszkańców miast, miasteczek i gmin wiejskich wystąpił Komitet Inicjatywy Ustawodawczej z obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Komitet rozpoczął 5 lipca br. akcję zbierania podpisów pod projektem zmiany ustawy o dochodach samorządów. Gra toczy się o dużo większą stawkę niż 8 mld. Chodzi o przyszłość Polski, tempo jej rozwoju i możliwość wykorzystania kolejnych funduszy europejskich.

Reforma samorządowa jest najbardziej udaną reformą w wolnej Polsce. Udało się zdecentralizować władzę, samorządy zgromadziły olbrzymie doświadczenie i przejęły na siebie ciężar rozwoju Polski. Powstają kolejne inwestycje, podnosi się poziom życia mieszkańców. Samorządy stały się największymi inwestorami w Polsce. W latach 2009-2011 poziom tych inwestycji wynosił około 42-44 mld złotych rocznie (podczas gdy inwestycje sfinansowane z budżetu państwa wynosiły tylko 15 mld zł). Samorządy zrealizowały tysiące inwestycji na rzecz lokalnych społeczności. W tym czasie w ciągu każdego roku między innymi:

  • Wybudowano lub zmodernizowano ok. 7,5 tys. km dróg (ulic) gminnych, ponad tysiąc km dróg powiatowych i kilkaset km wojewódzkich (na drogi przeznaczano ok. 15 mld zł rocznie)
  • Kupiono setki nowych tramwajów i autobusów komunikacji miejskiej, modernizowano i budowano nowe linie tramwajowe, a w Warszawie rozpoczęto budowę drugiej linii metra (łącznie blisko 1 mld zł rocznie)
  • Zbudowano 5 tys. km nowych sieci kanalizacyjnych, zmodernizowano kolejne i oddano nowe oczyszczalnie ścieków, zmodernizowano ujęcia i stacje uzdatniania wody (łącznie 7 mld zł rocznie)
  • Uruchomiono nowe instalacje segregacji i zagospodarowania odpadów stałych, z niewielką pomocą państwa zbudowano 600 orlików, oddano do użytku kilkadziesiąt hal sportowych, pływalni i zmodernizowanych stadionów sportowych, nie licząc tych na Euro 2012 (łącznie ponad 4 mld zł rocznie)
  • Zbudowano, zmodernizowano lub gruntownie wyremontowano setki szkół i przedszkoli (ponad 3 mld zł rocznie)
  • Zbudowano dziesiątki sal koncertowych i widowiskowych, a w instytucje kultury inwestowano łącznie blisko 2 mld zł rocznie
  • Urządzono albo zmodernizowano tysiące hektarów parków i innych terenów zielonych

Badania OBOP-u pokazują, że samorządy cieszą się wysokim poparciem wśród obywateli, porównywalnym do poparcia dla prezydenta Bronisława Komorowskiego

eds.2012.k3.foto.042.150xRyszard Grobelny, prezydent Poznania, prezes Związku Miast Polskich

Zabrano samorządom dochody, co uniemożliwia realizację wielu inwestycji. Dotyczy to również Poznania. Zmiany ustawowe, które zostały wprowadzone przez Sejm dziś kosztują poznaniaków około 150-180 mln złotych rocznie. Są to bardzo duże pieniądze. Będzie to miało swoje poważne konsekwencje. Będziemy zmuszeni ograniczyć remonty chodników, budowę nowych i remonty dotychczasowych dróg. Będzie mniej pieniędzy na oświatę, będzie mniej pieniędzy na opiekę nad ludźmi starszymi.

Dzięki obywatelskiemu projektowi ustawy o finansowaniu samorządów chcemy powrócić do stanu sprzed kilku lat – do stanu równowagi finansowej. Chcemy zapewnić finansowanie dostosowane do przekazywanych samorządom zadań. Chcemy, aby oddano nam to, co nam zabrano. Odzyskane pieniądze przeznaczone zostaną na inwestycje drogowe, oświatę oraz inwestycje infrastrukturalne. Potrzebujemy nowych obiektów w tych dzielnicach, które się rozwijają. Potrzebujemy żłobków i przedszkoli. Ze względu na rosnącą liczbę osób starszych, niezbędna jest również realizacja wielu przedsięwzięć skierowanych do tych właśnie osób.

– Rozwój wiąże się z zapewnieniem komfortu życia jak największej liczbie obywateli, zaś komfort życia sprowadza się do sprawnej i wiarygodnej opieki zdrowotnej, dobrej edukacji, szerokiego dostępu do kultury, wielu różnych możliwości wypoczynku, ale przede wszystkim do ciekawej, pewnej pracy. Na to wszystko mają bezpośredni wpływ samorządy i leży to w zakresie ich kompetencji, także problem zatrudnienia i tworzenia przyjaznej atmosfery dla przedsiębiorstw. Aktywna działalność samorządów jest największym atutem rozwojowym Polski – prof. Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego.

Kto zaciągnął ręczny?

Władze centralne przekazały samorządom większość zadań rozwojowych państwa, m.in. budowę dróg (innych niż krajowe), infrastruktury podziemnej, oczyszczalni ścieków, obiektów użyteczności publicznej. Złożyły także zobowiązanie wobec Unii Europejskiej, że pieniądze pozyskane z funduszy europejskich zostaną w istotnym zakresie wykorzystane. Należy podkreślić, że inwestycje z funduszy europejskich wymagały od samorządów współfinansowania i realizacji inwestycji towarzyszących.

Samorządy przejęły na siebie te obowiązki i polska „lokomotywa inwestycyjna” ruszyła pełną parą. Ale jeśli w rozpędzonej lokomotywie zaciągniemy hamulec ręczny, łatwo o katastrofę. Podobną analogię można odnieść do gospodarki. W latach 2005-2011 władze centralne wprowadziły liczne zmiany ustawowe, które spowodowały zmniejszenie dochodów własnych jednostek samorządu terytorialnego. Jednocześnie przekazały im nowe zadania albo rozszerzyły zakres dotychczas realizowanych zadań bez odpowiednich zmian w dochodach samorządów. Spowodowało to zachwianie równowagi finansowej samorządów. Na tym tle, prawdziwym wyzwaniem dla samorządów była realizacja założeń Narodowej Strategii Spójności i zadań, jakie postawił przez nimi rząd w zakresie wspierania wzrostu gospodarczego kraju i wykorzystania środków z Unii Europejskiej, co dodatkowo zwiększyło ich obciążenia.

eds.2012.k3.foto.043.b.150xAndrzej Porawski, Związek Miast Polskich (sekretarz Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego)

Sejm nakłada na samorządy dużo zadań obowiązkowych, których realizacja wymaga coraz większych nakładów finansowych. Jednocześnie poprzez swoje polityczne decyzje zmniejsza dochody własne samorządów. Te obciążenia przerzuca na samorządy. Jako odpowiedzialni gospodarze chcemy, aby polskie gminy nadal się rozwijały. Zbliża się nowa perspektywa unijna na kolejne środki, które Polska będzie miała szansę wykorzystać na inwestycje, ale wymagają one współfinansowania. Samorządy chcą realizować kolejne inwestycje (Polska ma ogromne potrzeby w tym zakresie), jak również zapewniać mieszkańcom należną obsługę, ale nie jesteśmy cudotwórcami. Z wieloletnich prognoz finansowych samorządów wynika, że przy obecnej sytuacji finansowej samorządy będą w stanie utrzymać poziom inwestycji o 25 mld złotych mniejszym w porównaniu do wcześniejszych 42-44 mld. To oznacza mniej dróg, mniej wyczekiwanych przez mieszkańców inwestycji lokalnych, mniej miejsc pracy. To także pogorszenie jakości usług lokalnych, np. gorzej funkcjonująca komunikacja miejska, ograniczenie zajęć dodatkowych w szkołach, uboższa oferta kulturalna, ograniczony zakres usług opiekuńczych. W skali roku zmniejszą się także wpływy do budżetu państwa. Tylko z VAT od inwestycji samorządowych zmniejszą się one o około 6 mld, a przecież inwestycje prorozwojowe generują także wzrost podatków dochodowych, które w przeważającej części zasilają budżet państwa.

Dziś chcemy przywrócić stan równowagi w finansach samorządów. Dzięki obywatelskiemu projektowi ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego możliwe będzie podnoszenie jakości usług świadczonych mieszkańcom, budowanie nowych dróg oraz obiektów użyteczności publicznej. To lokalna społeczność, na czele której stoi wójt, burmistrz lub starosta, decydować będzie o tym, co konkretnie powstanie w każdej gminie czy w każdym mieście, a nie władza centralna.

Papierowe decyzje, realne skutki

Skutki zmian ustawowych podjętych przez parlament spowodowały co najmniej 8 mld zł ubytku w dochodach gmin, powiatów i województw w skali roku. Kwota ta wynika jedynie z tych zmian w ustawie, których konsekwencje finansowe zostały oszacowane. Najpoważniejsze negatywne skutki finansowe dla samorządów, wynoszące 6,8 mld zł, spowodowały zmiany w systemie podatku dochodowego od osób fizycznych (nowa, dwustopniowa skala podatkowa, ulgi „prorodzinne”) uchwalone w latach 2006 i 2007. Do trudnej sytuacji, w jakiej władze centralne postawiły samorządy, przyczynił się jeszcze fakt, że w ustawie z 13 listopada 2003 r. o dochodach jednostek samorządu terytorialnego usunięto zasadę rekompensowania ubytków, jakie w ich dochodach własnych powodują zmiany prawne uchwalane przez Sejm.

eds.2012.k3.foto.044.a.150xWojciech Szczurek, prezydent Gdyni

Zmieniające się uwarunkowania finansowe i stawianie samorządów przez władze centralne z roku na rok w coraz trudniejszej sytuacji, zmuszały nas w poprzednich latach do szukania oszczędności. Przede wszystkim do ograniczeń wielu projektów, które były planowane, ale także, jak to często w wielu samorządach miało miejsce, do poszukiwania w kredycie sposobu realizowania ważkich, z punktu widzenia funkcjonowania miast, zadań. Taka sytuacja jest bardzo trudna do utrzymania w przyszłości, bo z kolei nowe parametry dotyczące ograniczeń możliwości korzystania ze środków zewnętrznych w istotny sposób wpłynęły na możliwości finansowe. Zatem, jeżeli nie zmienią się uwarunkowania prawne dotyczące możliwości prowadzenia polityki budżetowej miast, czeka nas wyraźne spowolnienie tempa zmian cywilizacyjnych, na które czekają mieszkańcy. W dotychczasowej praktyce głos samorządowców był słabo słyszalny, ale musimy głośno upomnieć się o prawa mieszkańców naszych miast i gmin, bo to oni ucierpią na takich regulacjach prawnych. Zmiana ustawy o finansowaniu jednostek samorządowych otwiera taką szansę. Musimy głośno powiedzieć, że bez jej wprowadzenia proces zmian w naszym kraju zostanie zatrzymany. To, co dotyka przede wszystkim obywatela naszego kraju, to ograniczenia, które w takiej sytuacji będą miały miejsce. Dotyczyć one będą sfery edukacji, pomocy społecznej czy też zmian infrastrukturalnych. Wszystkie one w istotny sposób wpływają na jakość życia mieszkańców. Dlatego musimy wszyscy razem zatroszczyć się o to, by polskie samorządy miały szansę spełniać marzenia i aspiracje mieszkańców swoich miast i gmin.

Nie tylko samorządy straciły wskutek zmian legislacyjnych. Rząd także odczuł efekty zmian w podatku PIT, z tą jednak różnicą, że zrekompensował sobie ubytki w budżecie państwa, podnosząc przedsiębiorcom i obywatelom stawki VAT, akcyzy do paliw, składkę rentową i wprowadził podatek od kopalń. Niestety, w podobny sposób nie mogły postąpić samorządy. Co więcej, podwyżki wprowadzone przez władzę centralną w trzech pierwszych przypadkach stanowią kolejne nowe koszty dla samorządów, w tym wzrost kosztów realizacji zadań, a więc dalsze pogorszenie stanu finansów jednostek samorządu terytorialnego.

Czy stać nas na roztrwonienie dorobku?

Stan zachwiania równowagi finansowej samorządów coraz bardziej się pogłębia. Najpoważniejszym skutkiem nieprzemyślanych decyzji ustawodawczych będzie zmniejszenie poziomu inwestycji lokalnych i regionalnych, a więc zahamowanie rozwoju Polski.

eds.2012.k3.foto.044.b.150xPiotr Uszok, prezydent Katowic

Przez ostatnie lata rządzący konsekwentnie wprowadzali dodatkowe obowiązki dla samorządów, bez zapewnienia ich finansowania. Powodowało to stały wzrost kosztów bieżących i przez to sytuacja finansowa samorządów pogarszała się. Apelowaliśmy wielokrotnie do rządu, aby nie pogarszał tej sytuacji. Niestety te głosy nie spotkały się z właściwą reakcją. Obecnie samorządy rzeczywiście mają poważne problemy w zakresie nie tylko zadłużenia, ale nadwyżki operacyjnej, czyli tych środków, którymi mogą dysponować na cele rozwojowe.

Gdyby nie było dostępnych środków unijnych, sytuacja samorządów byłaby znacznie gorsza. Realizowane są te największe projekty, które nie powstałyby bez funduszy europejskich. W Katowicach zrealizowaliśmy m.in. przebudowę kanalizacji sanitarnej w centrum miasta, modernizację oczyszczalni ścieków. Budujemy nową salę koncertową Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, międzynarodowe centrum kongresowe. Oprócz tego realizowanych jest wiele projektów infrastrukturalnych. Przebudowujemy lub też budujemy nową kanalizację sanitarną w wielu dzielnicach Katowic kosztem 600 mln złotych. Niebawem rozpoczniemy budowę nowych torowisk tramwajowych, przebudowę istniejących i zakup nowego taboru tramwajowego na potrzeby śląskich tramwajów. To są duże projekty. Wydatki sięgają miliardów złotych, a dostępne środki Unii Europejskiej to setki milionów złotych. To znacząca pomoc. Gdyby tych środków nie było, rozwój naszych miast, rozwój Katowic byłby w znacznym zakresie ograniczony.

Boję się, że jeśli obecna polityka władz się nie zmieni, to niestety będziemy musieli zrezygnować z kolejnych projektów. Może się okazać, że w nowej perspektywie Unii Europejskiej na lata 2014-2020 będą dostępne fundusze europejskie, ale z uwagi na brak tzw. środków własnych nie będziemy mogli przystąpić do realizacji dużych projektów infrastrukturalnych.

W tej chwili samorządy albo redukują wydatki bieżące, albo rezygnują z inwestycji. Ograniczanie wydatków bieżących, które są przeznaczone na obsługę mieszkańców jest bardzo bolesne, ale w tej sytuacji nieuniknione. Wiele samorządów, szukając oszczędności, zmuszonych było restrukturyzować sieć szkół publicznych czy opiekę zdrowotną, co wiązało się z wieloma protestami. Nie zawsze są to działania popularne. Rezygnacja z inwestycji jest z kolei działaniem krótkoterminowym. Jeśli zrezygnujemy z inwestycji to miasto zatrzyma się w swoim rozwoju.

Obywatelski projekt ustawy o dochodach jednostek samorządowych pozwoliłby zrekompensować ubytki samorządów spowodowane wprowadzeniem przez władze centralne nowych zadań lub obowiązków dla samorządów. Gdyby udało się ten projekt uchwalić, na pewno sytuacja finansowa gmin, samorządów uległaby poprawie. Byłby to nowy zastrzyk środków finansowych, który by poprawił naszą sytuację.

– Zbliża się nowa perspektywa unijna na kolejne środki, które Polska będzie miała szansę wykorzystać na inwestycje, ale wymagają one współfinansowania. Z wieloletnich prognoz finansowych samorządów wynika, że przy obecnej sytuacji finansowej samorządy będą w stanie utrzymać inwestycje na poziomie zaledwie 19 mld złotych rocznie w porównaniu do wcześniejszych 42-44 mld. To oznacza mniej dróg, mniej inwestycji lokalnych, mniej miejsc pracy – zaznacza Andrzej Porawski, dyrektor Biura Związku Miast Polskich, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. – To oznacza także, że w skali roku wpływy do budżetu państwa tylko z podatku VAT od inwestycji samorządowych zmniejszą się o około 6 mld złotych, a przecież inwestycje prorozwojowe generują także wzrost podatków dochodowych, które w przeważającej części zasilają budżet państwa – dodaje Porawski.

Nie tylko inwestycje są zagrożone. Oprócz spadku inwestycji zagrożona jest realizacja bieżących zdań własnych gmin, powiatów i województw, czyli obsługa mieszkańców. Samorządy walczą więc także o możliwość rzetelnego wykonywania swoich obowiązków wobec mieszkańców.

eds.2012.k3.foto.045.b.150xAndrzej Szlęzak, prezydent Stalowej Woli

Ustawodawstwo, z którym mamy do czynienia od kilku lat, a które dotyczy samorządów jest w zdecydowanej większości dla nich niekorzystne w bardzo wielu wymiarach. Ustawy uchwalane przez Sejm są zwyczajnymi knotami prawnymi, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. (…)

Parlament, rząd, kiedy nie wiedzą, co zrobić z jakimś problemem, przerzucają go na samorządy. Polityka centralna wobec samorządów zmusza je często do obchodzenia prawa. Najlepiej widać to przy sprawach oświatowych, gdzie mamy do czynienia z nieszczęsną Kartą Nauczyciela. Dzisiaj Karta Nauczyciela, trzeba to jasno powiedzieć, jest hamulcem rozwoju oświaty i dla słabszych gmin jest kolosalną tamą w ich rozwoju. Jest wiele innych spraw, w których samorządy muszą bronić siebie, swoich dochodów, stabilności funkcjonowania i zapewnienia sobie jakichkolwiek szans rozwojowych.

Jeżeli obciążenia finansowe dla samorządów, bezpośrednio wynikające z nakładania na nas kolejnych obowiązków, będą dalej w takim tempie nam narzucane, będzie to miało wpływ na ograniczenie możliwości inwestycyjnych. Wiadomo, że jeżeli trzeba więcej pieniędzy przeznaczyć na biurokrację wynikającą z tego, co ustawodawca tam uchwala, to te pieniądze trzeba zabrać najprościej z tego, co można przeznaczyć na inwestycje. Jest to bezpośrednie ograniczenie możliwości rozwoju samorządów i my z tym mamy do czynienia. Ustawodawca jest na dobrej drodze, żeby rozwój takich miast jak Stalowa Wola w istotny sposób ograniczyć.

Samorządy powinny wpływać przede wszystkim na parlamentarzystów ze swojego terenu. Niestety znam parlamentarzystów, którzy byli wcześniej samorządowcami – realnie widzieli istniejące problemy. Z chwilą pojawienia się w Sejmie są wtłaczani w aparaty trybu partyjnego i robią się maszynką do głosowania, która nie ma indywidualnie nic do powiedzenia, nawet jeżeli jego obserwacje są bardzo zasadne, a wnioski bardzo słuszne. Ubolewam nad tym i uważam, że w tym układzie politycznym w naszym kraju, w tym systemie partyjnym jaki jest, bez odnoszenia się do poszczególnych partii potrzeba oddolnych systemowych zmian wymuszonych na rządzie i parlamencie.

eds.2012.k3.foto.045.a.250xObywatelski projekt ustawy w obronie nas wszystkich!

Samorządy alarmowały kolejne władze centralne o utracie równowagi w systemie finansów, począwszy od 2007 r. Została wtedy podjęta decyzja o utworzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, a w ramach komisji utworzono specjalny zespół do spraw finansów. Niestety, zespół miał okazję tylko dwukrotnie spotkać się z przedstawicielami Ministerstwa Finansów – raz z ministrem finansów, a raz z jego zastępcą, z których nic nie wyniknęło.

Samorządy do tej pory nie doczekały się rzetelnej, merytorycznej debaty na temat finansów. Dodatkowo kolejne decyzje władz centralnych powodują nie tylko straty finansowe dla samorządów, ale też powrót do Polski resortowej, nadmiernie scentralizowanej.

eds.2012.k3.foto.046.a.150xMariusz Poznański, wójt gminy Czerwonak, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP

Wszyscy w Polsce mówią, że „małe jest piękne”, tylko nikt nie chce na to „małe” dać pieniędzy. Z perspektywy szefa Związku Gmin Wiejskich muszę stwierdzić, że dla gmin wiejskich i podmiejskich ostatnie lata były bardzo trudne. Wyjątkowo dotkliwie odczuwamy przekazywanie przez władze centralne niedofinansowanych zadań dla gmin. Rząd udaje, że nam płaci. My jednak nie możemy udawać – musimy wykonać te zadania! Dobrym przykładem jest oświata. Liczba dzieci maleje, więc maleje też dofinansowanie, choć trzeba przecież zagwarantować wysoki poziom edukacji. Cały czas zmuszeni jesteśmy więc szukać różnych sposobów wywiązania się z nałożonych na nas zobowiązań. Te najprostsze rozwiązania, czyli cięcia budżetowe, już wykorzystaliśmy. Nie możemy w nieskończoność likwidować lub reorganizować szkół. Pilnie potrzebujemy pieniędzy.

W tej chwili samorządy, wykonując własne zadania, naprawdę nie mają środków na inwestycje! Sytuacja jest patowa. Bez dobrej drogi, bez światłowodów nowy inwestor nie przyjdzie w tereny wiejskie. Środki na inwestycje można pozyskać z Unii Europejskiej, jednak żeby je otrzymać, trzeba zabezpieczyć najpierw środki własne. I tak koło się zamyka. A przecież zależy nam na tym, aby młodzież nie emigrowała do polskich miast, tylko żeby miała pracę na miejscu. Chcemy zainwestować w dobrą przyszłość mieszkańców gmin wiejskich i rejonów podmiejskich. Trzeba nam tylko dać szansę.

W efekcie 28 maja br. zdeterminowani do działania samorządowcy powołali Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, który opracował obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. 5 lipca br. marszałek Sejmu, Ewa Kopacz przyjęła zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. W skład Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej weszło 25 osób reprezentujących interesy miast, miasteczek, powiatów i gmin wiejskich. Podpisy pod obywatelskim projektem ustawy będą zbierać w całej Polsce osoby związane z samorządami, ruchem samorządowym, radni, lokalne stowarzyszenia, a także wolontariusze. Akcję popierają wszystkie samorządy w Polsce.

Czego się domagają?

– Chcemy przywrócić stan równowagi w finansach samorządów, który pozwoli nam z jednej strony na świadczenie usług wobec mieszkańców, a z drugiej na kontynuację rozwoju Polski. Polski nie stać na zatrzymanie inwestycji – podkreśla Andrzej Porawski. – To nie są wymyślone inwestycje. Podziału zadań w każdym kraju dokonuje Sejm. My chcemy realizować te inwestycje, jak również zapewniać mieszkańcom należną obsługę, ale nie jesteśmy cudotwórcami. Sejm nakłada na samorządy dużo zadań obowiązkowych, których realizacja wymaga coraz większych nakładów finansowych. Jednocześnie poprzez swoje polityczne decyzje zmniejsza dochody własne samorządów. Te obciążenia przerzuca na samorządy – dodaje Porawski.

eds.2012.k3.foto.046.b.150xCezary Przybylski, starosta bolesławiecki, Związek Powiatów Polskich

Bez względu na koalicję, która rządziła, rząd przekazywał zadania, nie dając na to odpowiednich środków. Działania takie stoją w sprzeczności z zapisami Konstytucji. Rodzi to poważne konsekwencje dla samorządów. Musimy finansować te zadania, szukając środków w dochodach własnych powiatu. Powoduje to perturbacje przy inwestycjach lokalnych, które pierwotnie były zaplanowane. Z tego też powodu nie udaje nam się realizować wielu ambitnych zamierzeń. Zagrożona jest kontynuacja narodowego programu przebudowy dróg lokalnych. Zatrzymanie wybranych zadań drogowych odbije się z kolei negatywnie na bezpieczeństwie osób korzystających z tych dróg. Najprawdopodobniej pogorszeniu również ulegnie poziom jakości obsługi naszych mieszkańców.

Aby poradzić sobie z tą sytuacją, szukaliśmy oszczędności wewnątrz powiatu, takich jak obniżenie poziomu wynagrodzeń oraz ewentualnie redukcja zatrudnienia. Ale takie doraźne działania mogą być prowadzone tylko do pewnego momentu. Poza tym przynoszą one oszczędności na poziomie 400-600 tys. złotych maksymalnie, a to nie ratuje budżetów samorządów.

Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, widać wyraźnie, że twórcy ustawy o finansowaniu jednostek samorządowych nie przewidzieli, jakie będą konsekwencje jej wprowadzenia. Dziś ta ustawa wymaga pilnej zmiany. Szanse na to daje obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego.

eds.2012.k3.foto.047.a.250xZałożenia precyzyjnie pragmatyczne

Obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego zakłada

a) Przesunięcie pieniędzy podatników z budżetu centralnego do budżetów ich własnych gmin poprzez:

  • zwiększenie udziału gmin w podatku PIT z 39,34 do 48,78 proc.
  • zwiększenie udziału powiatów w podatku PIT z 10,25 do 13,03 proc.
  • zwiększenie udziału województw w podatku PIT z 1,60 do 2,3 proc.
  • wprowadzenie nowej, ekologicznej subwencji ogólnej dla gmin, na terenie których występują prawnie chronione obiekty lub obszary o szczególnych walorach przyrodniczych, co ogranicza lokalne możliwości rozwojowe – ta zmiana spowoduje, że część funduszy ze środków zwrotnych nie zostanie skierowana razem z PIT-em do gmin podmiejskich, ale bezpośrednio do gmin, które z racji terenów chronionych nie mogą wydać pozwolenia na budowę na tych terenach i uzyskać podatku od nieruchomości

b) Przywrócenie zasady rekompensowania ubytków w dochodach własnych JST będących skutkiem zmian w ustawie.

Samorządy udowodniły, że lepiej sobie radzą z wykorzystaniem funduszy europejskich niż instytucje rządowe, podobnie jak lepiej znają lokalne potrzeby i będą wiedziały, na co przeznaczyć uzyskane w ten sposób środki.

– Odbudowa samorządu w Polsce zaowocowała ogromnymi sukcesami w wielu dziedzinach życia. Dzięki decentralizacji państwa i zaangażowaniu społeczności lokalnych i wybranych przez nie władz poziom życia w Polsce wzrósł w skali skoku cywilizacyjnego. Inwestycje lokalne, decydujące o warunkach życia ludzi i warunkach pracy małych i średnich przedsiębiorstw, są bowiem z reguły lepiej dostosowane do rzeczywistych potrzeb mieszkańców i przynoszą wysokie efekty społeczne i gospodarcze. Jest rzeczą ze wszech miar istotną, aby walka z zadłużeniem państwa nie zagroziła możliwości dalszego rozwoju lokalnego, który stanowi podstawę rozwoju kraju – zaznacza Jerzy Regulski, społeczny doradca prezydenta RP, prezes Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.

Samorządowcy liczą, że parlament i władze centralne podejmą dialog i dojdzie do merytorycznej dyskusji na temat udoskonalenia ustawodawstwa i większej autonomii dla samorządów, bo stawką nie jest wspomniane 8 mld złotych, ale stabilność finansowa samorządów, świadome, zrównoważone prawodawstwo, wykorzystanie szansy, jaką dało nam wejście do UE i stworzenie z Polski kraju rozwiniętego i konkurencyjnego gospodarczo.

eds.2012.k3.foto.047.b.150xStanisław Bodys, burmistrz Rejowca Fabrycznego, Unia Miasteczek Polskich

Zmiany ustaw wprowadzane przez kolejne rządy, uchwalane przez Sejm często niosą ze sobą dotkliwe skutki dla wszystkich samorządów, w tym dla małych miast, takich jak Rejowiec Fabryczny. Ich główną konsekwencją jest uszczuplenie dochodów gmin. Każda zmiana, każda ulga pozostawia trwały ślad. Wprowadzanie wielu ulg zmniejszyło gminom wpływy z podatku PIT. Zmiany związane z ograniczaniem i wyłączaniem obszarów podatkowania, takie jak Natura 2000 czy parki krajobrazowe, również w znaczący sposób ograniczały wpływy do budżetu. Przejęcie przez samorządy w połowie lat 90. finansowania oświaty do dziś skutkuje trudną sytuacją, wręcz ekwilibrystyką w zarządzaniu finansami małych miast. Subwencja oświatowa jest od początku niedoszacowana. W Rejowcu Fabrycznym mamy oświatę zorganizowaną modelowo, a nadal do niej dokładamy.

Obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego jest naszą pierwszą propozycją rekompensaty za te utracone na przestrzeni lat dochody. Propozycja ta jest pakietem zmian, które powinny zostać wprowadzone. Uważamy, że rząd – ten i każdy następny – powinien naprawdę współpracować z samorządami i liczymy na partnerskie podejście w tym zakresie. Rozwój naszego kraju, rozwój małych ojczyzn poprzez zasilenie ich budżetów to nasza wspólna sprawa.

Alternatywą marazm

Jeśli nie, to samorządy zostaną zmuszone do zredukowania swoich zadań i zawieszenia wielu niezbędnych projektów. Dziś stoją one przed dylematem: albo ciąć wydatki bieżące, czyli pogarszać obsługę ludności, albo ciąć inwestycje. W pierwszym rzędzie będą redukować inwestycje. Ale wstrzymanie inwestycji w dłuższej perspektywie i tak wpłynie na obniżenie jakości życia mieszkańców.

 

Udostępnij artykuł: