Krajowe rentowności kontynuują marsz na południe, złoty lekko wyżej

Komentarze ekspertów

Zaprezentowane rano, znacznie lepsze niż oczekiwano dane o eksporcie z Chin i Niemiec, które w komentarzach zostały określone, jako sugerujące odbicie gospodarcze, nie przełożyły się na wzrost rentowności niemieckich papierów skarbowych czy amerykańskich papierów skarbowych.

Inwestorzy kontynuowali zakupy obligacji amerykańskich i w mniejszym stopniu niemieckich, zachęcani przez wyniki badań sugerujące, że referendum w Szkocji zakończy się odłączeniem tego kraju od Zjednoczonego Królestwa, oraz przez poranne zniżki na europejskich giełdach. W ciągu dnia ruch niemieckich skarbówek wyhamował, zaś amerykański dług kontynuował zniżki rentowności. W efekcie krzywa niemiecka przesunęła się w dół o 1 pb. na całej długości, zaś amerykańska o 2-3 pb. w segmencie 5-10Y i 1 pb. w segmencie 2-4Y.

Krajowe papiery rosły w reakcji na wypowiedź E. Chojnej-Duch z RPP, która zasugerowała, że RPP powinna obniżyć stopy procentowe o 50 pb. w październiku, a następnie poczekać do listopadowej projekcji, by zdecydować na kolejne ruchy. Wypowiedzi te w połączeniu ze spadkami dochodowości amerykańskich i nieco mniejszymi niemieckich skarbówek przełożyły się na gwałtowny zjazd krzywej dochodowości. W segmencie 5-10Y krajowa krzywa przesunęła się w dół o 6-8 pb. (krzywa IRS w analogicznych segmentach przesunęła się o 1-2 pb. mniej).

Silne ruchy miały miejsce na krzywej FRA, gdzie stawki uległy przesunięciu w dół o 6-9 pb. w segmencie 3X6-21X24. Tym samym dyskontując trzy pełne 25-punktowe obniżki stóp w horyzoncie 3 miesięcy i kolejną 25-punktową w horyzoncie 5 miesięcy z 60% prawdopodobieństwem.

W kolejnych dniach spodziewamy się utrzymania stawek i rentowności na niskim poziomie. Przejściowe wzrosty może przynieść publikacja danych o produkcji przemysłowej w Francji i Włoszech, które podobnie jak wczoraj opublikowane dane z Niemiec mają szansę dostać “pomoc ze strony kalendarza”. Jednak przejściowa przecena, o ile do niej dojdzie, będzie naszym zdaniem słaba, ze względu na utrzymujące się na rynku przekonanie o konieczności redukcji stóp o 100 pb. W dłuższym terminie kluczowa dla rynku będzie publikacja danych o inflacji i produkcji przemysłowej w kraju, które naszym zdaniem zaskoczą negatywnie.

Na rynku walutowym, po dość burzliwym zeszłym tygodniu, poniedziałek przebiegał bardzo spokojnie. Brak publikacji istotnych danych sprawił, że podczas sesji europejskiej zmienność na eurodolarze ograniczała się do 1-2 pipsów (kurs EUR/USD bazował na 1,294), zaś eurozłoty “trzymał” się okolice 4,175-4,18. Po południu widzieliśmy niewielkie pogłębienie deprecjacji euro prowadzące do testu wsparcia na 1,287 USD we wczesnych godzinach wtorkowego handlu.

Jedyną wartą uwagi publikacją była w poniedziałek prezentacja indeksu Sentix dla strefy euro, który wyniósł we wrześniu -9,8 pkt wobec +2,7 pkt miesiąc wcześniej. Ekonomiści oczekiwali odczytu w przedziale od -5 do +6 pkt, przy medianie prognoz na poziomie 2 pkt. Choć dane rozczarowały, nie miały jednak większego wpływu na nastroje graczy na rynku eurodolara.

Tymczasem, funt brytyjski (i nie tylko) coraz bardziej boi się wyniku referendum w Szkocji (18/09). Z tygodnia na tydzień przybywa zwolenników niepodległości regionu. W zeszłym tygodniu sondaż YouGov wskazywał na 47% deklarujących głosować na “TAK”, a najnowszy daje już przewagę zwolennikom rozpadu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (51%) nad chcącymi utrzymania dotychczasowego układu (49%). Oznacza to utratę 22% przewagi przeciwników podziału nad zwolennikami, jaka jeszcze rysowała się przed miesiącem. Inwestorzy reagują więc mocną przeceną funta i wyprzedażą akcji na giełdzie w Londynie. W poniedziałek najsilniej traciły akcje banków z siedzibą w Szkocji. Lloyds Banking Group spadał o 2,2%, podczas gdy Royal Bank of Scotland tracił 2,7%. Ekonomiści obawiają się, że po trwającej 300 lat unii, niepodległa Szkocja może nie byś w stanie utrzymać tak duże banki. Jak doniósł Thomson Reuters, z nieoficjalnych informacji wynika, że Lloyds rozważa przeniesienie się do Londynu w przypadku podziału. Rykoszetem dostaje się też innym parkietom w Europie.

W kraju, gołębie sygnały płynąc w poniedziałek z RPP (wg. Elżbiety Chojnej-Duch już w październiku należałoby dokonać obniżki stóp o 0,5 p.p.) pozostały bez większego wpływu na notowania naszej waluty. Najwyraźniej rynek “pogodził” się już z zapowiedzianymi cięciami kosztu pieniądza i obecnie czerpie zyski z dokonanych i zapowiedzianych działań EBC. Niewykluczone też, że w poniedziałek wsparciem dla PLN mogły stać się też publikacje z Chin. Wysoka dynamika eksportu i zaskakujący spadek importu sprawiły, że w sierpniu nadwyżka handlowa Państwa Środka wzrosła do rekordowych 49,8 mld dolarów. Eksport zwiększył się o 9,4% r/r sięgając 208,5 mld USD. Choć tempo wzrostu było słabsze niż w lipcu (14,5% r/r), to jednak przewyższyło oczekiwania ekonomistów (8%). Mocno negatywnie zaskoczyła natomiast ujemna dynamika importu (drugi raz z rzędu), obniżając się o 2,4% r/r do 158,6 mld USD. Niemniej spadająca wartość towarów importowanych nie najlepiej świadczy o popycie wewnętrznym Chin. Pokazała to wcześniejsza publikacja indeksu PMI aktywności dla przemysłu, który w sierpniu spadł z 51,7 pkt. do 50,2 pkt. Dane handlowe nie są więc aż tak dobre, jakby mogło się wydać.

Nadal podtrzymujemy opinię, że w najbliższych tygodniach/miesiącach waluta nasza pozostawać będzie pod wpływem głównie dwóch czynników: zmian w polityce monetarnej strefy euro (T-LTRO i skup papierów nieskarbowych) i nasilających się oczekiwań na obniżki stóp przez RPP.

W tym tygodniu (pozbawionym nowych publikacji a tym samym potencjalnych impulsów) oczekujemy stabilizacji kursu EUR/PLN w okolicach 4,20 (+/- 2-3 grosze). Złotemu ciążyć może jednak prognozowana dalsza deprecjacja euro wobec dolara. Z technicznego punktu widzenia przełamanie poziomu 1,30 dolara za euro otworzyło drogę do strefy wsparcia rozciągającej się pomiędzy 1,2745-1,2837, którą tworzą dołki z marca, maja i lipca 2013 roku. Pierwszy cel to okolice 1,28 USD

Konrad Soszyński,
Joanna Bachert,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

 

Udostępnij artykuł: