Kredytobiorcy kontra mBank: Sąd Apelacyjny uznał zasadność roszczeń klientów banku

Bankowość

Kredytobiorcy hipoteczni wygrali w drugiej instancji z mBankiem - Sąd Apelacyjny w Łodzi odrzucił apelację mBanku w sprawie wyroku, jaki zapadł w pozwie zbiorowym 3 lipca 2013 roku. Tym samym bank został zobowiązany do wypłaty odszkodowania 1247 klientom za - zdaniem sądu - zawyżone oprocentowanie kredytów hipotecznych, wynikłe z niejasnych kryteriów zmiany stopy procentowej tych kredytów. Reprezentanci mBanku zapowiedzieli złożenie kasacji do Sądu Najwyższego.

To jeden z pierwszych pozwów zbiorowych na terenie Polski – i pierwszy dotyczący instytucji finansowej. 20 grudnia 2010 roku grupa konsumentów reprezentowana przez Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Warszawie i kancelarię Wierzbowski Eversheds złożyła pozew przeciwko ówczesnemu BRE Bankowi. Do pozwu przystępowali kolejni kredytobiorcy – w wyznaczonym przez sąd okresie pomiędzy 31 stycznia a 31 marca 2012 roku liczba uczestników pozwu wzrosła do 1247 osób. Choć sprawa dotyczyła kredytów hipotecznych zaciągniętych we frankach szwajcarskich, istotą sporu nie były kwestie związane z samym obliczaniem kursu tej waluty, w tym zmian tego kursu w latach 2008-2009. Zdaniem kredytobiorców, BRE Bank zastrzegając w umowie możliwość zmiany stóp procentowych w niewystarczający sposób sprecyzował zasady, według których ta zmiana ma następować. Również wyroki sądów obu instancji nie podważają samej konstrukcji umów kredytowych, ograniczając się do zakwestionowania samych zmian oprocentowania dokonywanych na podstawie spornego zapisu w umowie. Zapis ten posiadał następujące brzmienie:

zmiana oprocentowania Kredytu może nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (lub w krajach zrzeszonych w Unii Europejskiej), którego waluta jest podstawą waloryzacji“.

Równocześnie w trakcie trwania procesu Sąd Apelacyjny w Warszawie wpisał – na wniosek UOKiK – na listę klauzul niedozwolonych zapis z umów o kredyt hipoteczny BRE Banku (nr wpisu 4704), podając podobne argumenty jak w przypadku pozwu zbiorowego – czyli nadmierną swobodę banku w kształtowaniu stóp procentowych:

Stopa procentowa kredytu może ulegać zmianom w okresie trwania umowy w przypadku zmiany co najmniej jednego z następujących parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego:

  • oprocentowania lokat międzybankowych (WIBID/WIBOR)
  • rentowności bonów skarbowych, obligacji Skarbu Państwa
  • zmiany stop procentowych NBP

oraz w zakresie wynikającym ze zmian tych parametrów”

Warto podkreślić, że wygrana UOKiK wcale nie była ani pewna, ani oczywista. Początkowo sądy w obu instancjach przyznawały rację BRE Bankowi – zarówno Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w wyroku z dnia 22 października 2009 (sygn. akt XVII AmC 349/09) jak i Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 6 sierpnia 2010 roku (VI ACa 88/10) nie dopatrzyły się naruszeń praw konsumenta w regulaminach BRE Banku. Dopiero orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 2011 roku zmieniło linię orzecznictwa na niekorzyść banku. Ten fakt wskazuje na to, z jak skomplikowaną i niejednoznaczną sprawą mamy do czynienia – i jak nieoczywiste są argumenty wskazujące na nadużycie pozycji przez bank.

Na czym polega istota problemu? Zdaniem skarżących, ujecie w regulaminie kredytu stwierdzenie ” zmiana oprocentowania Kredytu może nastąpić” i inne podobne zapisy niosą ryzyko uznaniowości banku w zakresie dokonywanych zmian. Może zatem dojść do sytuacji, w której wzrost określonych wskaźników będzie skutkować wzrostem oprocentowania, zaś ich spadek nie zostanie uwzględniony przez bank – a w konsekwencji oprocentowanie pozostanie na dotychczasowym poziomie. Inny zarzut wobec banku to mało przejrzyste kryteria umożliwiające dokonanie zmian w oprocentowaniu.

Jakie konsekwencje dla polskiego sektora finansowego płyną z najnowszego orzeczenia? Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi – podobnie jak wcześniejsze orzeczenie Sądu I instancji z 3 lipca 2013 roku – stanowią nowość przede wszystkim w zakresie wykorzystania instrumentu pozwu zbiorowego, od niedawna obecnego w polskim systemie prawnym. Orzeczenie nie wnosi nic do toczącej się ostatnio debaty w zakresie kredytów frankowych. To raczej typowa sprawa konsumencka, dotycząca określonych warunków umowy kredytowej – w żadnym stopniu nie wiążących się z ustalaniem kursów walut. Dlatego wyciąganie z tej sprawy wniosków odnoszących się do sytuacji kredytobiorców walutowych jest pochopne i niepodparte żadnymi argumentami merytorycznymi. Warto przypomnieć, że w sprawie roszczeń kredytobiorców frankowych stanowisko zajęła już Komisja Nadzoru Finansowego – i jest ono korzystne dla banków. Podczas posiedzenia Senatu w dniu 20 lutego 2014 roku przewodniczący KNF potwierdził stanowisko Komisji:

– (…) postulaty nadzwyczajnej pomocy dla kredytobiorców mających kredyt walutowy, a w szczególności propozycje przewalutowania kredytów walutowych na złotówki według kursu z dnia udzielania kredytu są nieuzasadnione ze względu na świadomość klientów odnośnie do podejmowanego ryzyka walutowego, korzyści finansowe realizowane dotychczas przez klientów posiadających kredyt walutowy – o czym mówił tu pan minister – nierówne traktowanie klientów oraz negatywne skutki społeczne, jakie wywołałyby tego typu działania.

Niczym bumerang powraca również problem rejestru klauzul niedozwolonych. Nie jest tajemnicą, że instrument ten stanowi przykład rozwiązania w wysokim stopniu niejasnego i nieprzewidywalnego, a korzystanie z rejestru i interpretacja zawartych tam zapisów stwarza problem nawet doświadczonym prawnikom. Na dysfunkcyjność rejestru klauzul abuzywnych w obecnej postaci zwracał zresztą uwagę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wątpliwości budzi również fakt, że wpis określonej klauzuli do rejestru ma charakter wiążący również dla wszystkich innych podmiotów gospodarczych – także w zakresie umów już realizowanych. W takiej sytuacji granica pomiędzy dozwolonym postanowieniem umownym a klauzulą abuzywną jest bardzo płynna. System uniemożliwia również skuteczne wykreślanie klauzul, które przestały być abuzywne z uwagi na zmianę przepisów, a nawet postanowień błędnych. W konsekwencji nawet sporządzenie prawidłowej umowy – czy to przez bank, czy innego przedsiębiorcę – nie wyklucza zakwestionowania niektórych jej zapisów przez SOKiK.

Karol Jerzy Mórawski

 

Udostępnij artykuł: