Kredyty frankowe: co będzie z LIBOR-em na CHF po 2019 roku?

Finanse osobiste / Gospodarka

Norbert Jeziolowicz Dyrektor Zespołu Bankowości Detalicznej i Rynków Finansowych Związku Banków Polskich o nowych rozwiązaniach dotyczących benchmarków, które zaczną obowiązywać na europejskim rynku finansowym po 2019 roku

 

#NorbertJeziolowicz – Jeśli Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej będzie chciała pełnić rolę wielkiego centrum finansowego to trudno sobie wyobrazić, że nie będzie publikowała swojego własnego wskaźnika #LIBOR #CHF #KredytyFrankowe #ZBP @uknf @nbppl @GPW_WSExchange

Robert Lidke: Czy jest możliwe, że zniknie LIBOR, w tym LIBOR na franka szwajcarskiego, i czy posiadacze kredytów frankowych mają w związku z tym powody do niepokoju, bo przecież w ich umowach jako jeden z czynników decydujących o wysokości oprocentowania kredytu jest wpisany LIBOR na CHF?

Norbert Jeziolowicz: Zanim odpowiem na pytanie, przypomnę, że  w 2016 roku opublikowano rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych lub do pomiaru wyników funduszy inwestycyjnych. To rozporządzenie ma zastosowanie od 1 stycznia tego roku, ale wprowadzono okres przejściowy dla niektórych benchmarków do 1 stycznia 2020 roku. Ten akt prawny tworzy zupełnie nową rzeczywistość na rynku wskaźników, które są wykorzystywane na rynku finansowym.

Jednym z podstawowych warunków do stosowania danego wskaźnika jako indeksu w umowie finansowej, będzie to czy dany indeks posiada odpowiednią  autoryzację i jest nadzorowany przez odpowiedni organ nadzoru, albo krajowy, albo europejski.

Na dzisiaj, w chwili kiedy znajdujemy się w okresie przejściowym możemy powiedzieć, że LIBOR, w tym LIBOR na CHF posiada taką autoryzację i jest pod nadzorem, i jest wpisany na odpowiednią listę obowiązujących wskaźników, ma licencję europejską, a  więc spełnia  unijne standardy w tym zakresie. I wszystko wskazuje na to, że będzie można go wykorzystywać po 2019 roku.

Mamy jednak do czynienia z Brexitem. To oznacza, że za kilka miesięcy administratorem LIBORU będzie instytucja z państwa trzeciego. Czyli brytyjski administrator będzie musiał złożyć kolejną aplikację do nadzoru europejskiego ( ESMA – European Securities and Markets Authority), albo też do jednego z lokalnych organów nadzorczych o uznanie go za odpowiedni indeks, co będzie skutkowało przyjęciem go w całej Unii Europejskiej.

Na razie poza jedną wypowiedzią brytyjskiego nadzoru nic nie wskazuje na to, aby organ ten chciałby likwidować LIBOR, albo miałby nie zachęcać banków do udziału w nim. Nawet po zaistnieniu Brexitu trudno sobie wyobrazić, aby LIBOR przestał być publikowany. Jeśli Wielka Brytania po wyjściu z Unii Europejskiej będzie chciała pełnić rolę wielkiego centrum finansowego to trudno sobie wyobrazić, że nie będzie publikowała swojego własnego wskaźnika.

Czyli zakłada Pan, że z LIBOR-em nic złego się nie stanie i nadal będzie funkcjonował?

Można tak przypuszczać, chociaż z drugiej strony rynek znajduje się teraz  w okresie przejściowym, a  więc też  swoistego braku stabilności. Problem polega na tym, że rozporządzenie Parlamentu Europejskiego z 2016 roku, które miało zabezpieczyć wskaźniki przed próbami manipulowania nimi, wprowadza pewną dozę niepewności, ponieważ nie wiemy, jakie wskaźniki będą dostępne za półtora roku, które będą miały autoryzację europejską i będą mogły być używane w umowach z klientami.

Alternatywą dla LIBOR-u na CHF, jeśli teoretycznie by zniknął, raczej nie będą stopy procentowe szwajcarskiego banku centralnego, ponieważ po pierwsze oznaczałoby to przejście na stopę stałą, bo stopy tego banku rzadko się zmieniają. Po drugie nie wszystkie stopy banków centralnych spełniają warunki aby być benchmarkiem, ponieważ są one arbitralną decyzją odpowiedniego organu o wysokości stóp i nie odzwierciedlają konkretnego rynku lub jego segmentu. To oznacza, że te stopy w rozumieniu wspomnianego rozporządzenia nie są benchmarkiem i nie powinny być używane w umowach z klientami. Czytaj także: Kredyty frankowe będą miały stałe oprocentowanie?

Uważam, że w umowach kredytowych i innych umowach rynku finansowego powinna być wskazana droga postępowania gdy dane indeksy przestaną być publikowane. Z taką sytuacją też musimy się liczyć, ponieważ unijne rozporządzenie przewiduje  procedurę  cofnięcia autoryzacji dla danego benchmarku.

Wcześniej żyliśmy w świecie gdzie byliśmy przekonani, że istniejące wskaźniki zawsze będą istniały. W obecnym stanie prawnym ta pewność znikła. Zarówno instytucje finansowe, jak i klienci będą się musieli zaadaptować i przyzwyczaić do tej nowej sytuacji.

Jak sektor bankowy może się przygotować do zniknięcia danego wskaźnika? Czy może powinny się pojawić regulacje ustawowe, które w Polsce rozstrzygałyby co mogłoby zastąpić znikające indeksy w umowach kredytowych?

Sektor bankowy już się przygotował do tej sytuacji, a w zasadzie każda instytucja finansowa ma plan awaryjny na sytuację, w której dany wskaźnik wpisany do umowy przestaje być publikowany, albo przestanie spełniać kryteria aby być benchmarkiem.

Jestem pewien, że w nowych umowach z klientami takie zastrzeżenie jest wpisywane. Mówimy tu nie tylko o umowach kredytowych, są przecież obligacje, których oprocentowanie jest uzależnione od benchmarków, a także inne instrumenty finansowe powiązane z różnymi wskaźnikami.

W Związku Banków Polskich monitorujemy rozwój sytuacji w tym zakresie, stworzyliśmy też forum do dyskusji jakie rozwiązania z punktu widzenia banków, klientów, nadzoru i stabilności całego systemu finansowego są najlepsze. Na razie wychodzimy z założenia, że GPW Benchmark, który pełni rolę administratora WIBOR-u, – zgodnie ze swoimi deklaracjami – prowadzi prace koncepcyjne i wystąpi z wnioskiem o aplikację w przyszłym roku.

Cztaj także: Co dalej z WIBOR-em po 2019 roku?

Zastanawiamy się też jaki byłby najlepszy indeks alternatywny do LIBOR CHF, ale na razie są to rozważania teoretyczne, bo nikt o taki indeks nie aplikuje.

Ale jakich rozwiązań szukają bankowcy w odniesieniu do już obowiązujących umów kredytowych, co mogłoby, ewentualnie w tych umowach zastąpić LIBOR CHF?

Mamy umowy, które obowiązują,  nie tylko kredytowe, w których występuje LIBOR CHF. W chwili, kiedy już będziemy lepiej zorientowani jak będzie wyglądała oferta wskaźników na rok 2020, czyli jak sądzę będzie to początek lub połowa przyszłego roku będziemy musieli wystąpić do ministra finansów o zmiany legislacyjne. Chodzi o ustalenie w jaki sposób w umowach stare wskaźniki mają być zastąpione przez nowe. Dotyczy to także nowego WIBORU, czyli naszego krajowego benchmarku.

Wydaje mi się, że ingerencja legislacyjna będzie nieunikniona, ponieważ nie ma faktycznej możliwości zmiany milionów umów za pomocą aneksów. Z doświadczenia wiemy, że klienci na pisma w sprawie aneksów do umów najczęściej nie odpowiadają.

Tego nie da się inaczej zrobić. Ale takie rozwiązanie nie jest nadzwyczajne. Są w Unii Europejskiej przykłady tego typu rozwiązań. Kiedy wprowadzano euro, w krajach wchodzących do strefy euro uchwalono przepisy o zniknięciu lokalnych wskaźników i pojawieniu się nowego.

Najnowszy przykład pochodzi z Bułgarii.   1 lipca tego roku zniknął wskaźnik SOFIBOR. Banki otrzymały trzy możliwości wyboru odpowiedniego benchmarku, łącznie z własnym wewnętrznym wskaźnikiem.  Klienci sektora finansowego nie mogą tej decyzji kwestionować, a jedynie  przenieść się do innego banku, gdyby nowa oferta ich nie satysfakcjonowała.

Jednak w Polsce wszystko wskazuje na to, że publikacja WIBORu administrowanego przez GPW Benchmark będzie kontynuowana.

Udostępnij artykuł: