Kredyty frankowe: sąd orzeka nieważność umowy i co dalej?

Finanse osobiste / Kredyty / Nieruchomości

Klucze do mieszkania leżące na frankach szwajcarskich
Fot. stock.adobe.com/Rochu_2008

Co dla posiadacza kredytu frankowego oznacza orzeczenie przez sąd nieważności umowy kredytowej? Postanowiliśmy przeanalizować takie najbardziej typowe sytuacje dotyczące kredytów walutowych i zaprezentować swoistą „mapę drogową” wskazującą, co czeka frankowicza po ogłoszeniu przez sąd upadłości umowy kredytowej.

Do czasu uprawomocnienia się wyroku warto spłacać kredyt, aby uniknąć ryzyka innego niż w pierwszej instancji rozstrzygnięcia przez sąd sporu #KredytyFrankowe #SBB

Na początku naszej analizy należy zaznaczyć, że najczęściej umowy kredytu denominowanego/indeksowanego na zakup nieruchomości były zawierane na 25 – 30 lat, a nawet do 40 lat. Można przyjąć, że typowy kredytobiorca obsługuje swój kredyt od kilkunastu lat, co oznacza, że w chwili obecnej nie jest nawet w połowie okresu kredytowania.

Kto komu co zwraca?

Znacząca większość walutowych umów kredytowych nie jest więc spłacona, a ściślej rzecz biorąc należy przyjąć, że kredytobiorcy mają jeszcze do spłaty  jedną czwartą, jedną trzecią, a może i więcej kapitału.

I to jest najczęstsza sytuacja. Po stwierdzeniu nieważności umowy (upadku umowy) zgodnie z przepisami Kodeksu Cywilnego obie strony są zobowiązane do wzajemnego zwrotu sobie tego, co nawzajem sobie świadczyły, a zwrot następuje wedle przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

W tych konkretnych najczęstszych przypadkach, bank nie zwraca klientowi nic, klient zwraca bankowi pozostałą część niespłaconego kapitału.

Klient z niespłaconym kapitałem

Warto pamiętać, że obowiązek wzajemnego zwrotu świadczeń następuje w chwili kiedy wyrok sądu staje się prawomocny. Należy zakładać, że spór między bankiem i klientem będzie rozstrzygany w drugiej instancji, bo zarówno bank, jak i jego klient mogą być niezadowoleni z wyroku sądu w pierwszej instancji.

Jeśli tak będzie to dopiero rozstrzygnięcie w drugiej instancji  powoduje konieczność wzajemnego zwrotu świadczeń, w tym przypadku konieczność zwrotu niespłaconego kapitału.

Zakończenie sporu sądowego pomiędzy bankiem a jego klientem może zająć nawet 4 lata – co wynika z dotychczasowej praktyki sądowej.

Zobacz więcej najnowszych wiadomości o kredytach frankowych >>>

Jeżeli klient nie spłacał rat kredytu, a jego kredyt został wcześniej postawiony w stan natychmiastowej wymagalności, to taki klient znajduje się w sytuacji, w której rośnie jego zadłużenie. Jeśli sąd w drugiej instancji orzeknie nieważność umowy, to ten klient będzie musiał zwrócić bankowi  kapitał (z zastrzeżeniem możliwych dodatkowych roszczeń, o którym piszemy później).

Jeśli jednak sąd przyjmie inne rozwiązanie (oddali roszczenie, nie stwierdzi abuzywności), to klient będzie miał do zwrotu dodatkowo naliczone odsetki za opóźnienie.

W tej sytuacji najbardziej rozsądnym, minimalizującym ryzyko krokiem jest mimo sporu z bankiem, obsługiwanie kredytu do momentu ostatecznego orzeczenia sądu w drugiej instancji.

Klient ze spłaconym kapitałem

Należy też omówić przypadek tych posiadaczy kredytów walutowych, którzy już nominalnie spłacili kapitał. To jest sytuacja, w której suma  dotychczas zapłaconych rat przewyższa już kapitał udzielonego kredytu, chociaż oczywiście tylko nominalnie, bo klient spłaca raty kapitałowo – odsetkowe, czyli w części kapitał, a w części odsetki. Klientów w tej sytuacji jest znacznie mniej. Są to najczęściej osoby, które miały kredyt na 10 –15 lat, lub osoby, które nadpłacały raty kredytu.

W tym przypadku, jeśli sąd orzeknie prawomocnie nieważność umowy, to taki klient ma tytuł do zwrotu od banku nadwyżki zapłaconej ponad kapitał, chociaż znów należy pamiętać o potencjalnie innych roszczeniach ze strony banku (o których piszemy poniżej).

Także w tej sytuacji do czasu uprawomocnienia się wyroku warto spłacać kredyt, aby uniknąć ryzyka innego niż w pierwszej instancji rozstrzygnięcia przez sąd sporu.

Klient spłacił kapitał i odsetki

Jeżeli klient spłacił kredyt wraz z odsetkami, i kredyt jest już rozliczony, to może on w przypadku prawomocnego orzeczenia przez sąd nieważności umowy domagać się zwrotu zapłaconej nadwyżki ponad kapitał.

W tym przypadku klient powinien liczyć się również z potencjalnie innymi roszczeniami ze strony banku (o których piszemy poniżej).

 Koszty sądowe

W opisanych trzech przypadkach kredytobiorcy powinni brać pod uwagę koszty związane z decyzją wejścia na drogę sporu sądowego. Najważniejszy koszt, to koszt zastępstwa procesowego, czyli koszt adwokata, czy też radcy prawnego.

Np. w Warszawie to jest kwota co najmniej 15-20 tysięcy złotych za prowadzenie sprawy. Czasami jest jeszcze opłata za tzw. success fee.  Mogą być też doliczane dodatkowe opłaty np. 500 złotych za udział w rozprawie plus zazwyczaj niemała opłata za złożenie apelacji. Są różne warianty.

Dodatkowym kosztem, który może ponieść strona przegrywająca, a tą stroną może być kredytobiorca, są koszty sądowe zasądzane przez sąd zgodnie z przepisami od strony przegrywającej. Te koszty mogą wynieść kilka tysięcy złotych.

Roszczenie banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału

Mimo, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Rzecznik Finansowy zaprezentowali stanowisko, z którego wynika, że banki nie mogą domagać się takiego wynagrodzenia, to jednak nie wiadomo, jak w tej kwestii będą orzekać sądy, gdyż ta kwestia nie została jednoznacznie wyjaśniona przez orzecznictwo.

Należy więc brać pod uwagę w przypadku upadku umowy kredytowej ryzyko konieczności zwrócenia przez klienta bankowi świadczenia, polegającego na umożliwieniu konsumentowi korzystania przez określony czas z udostępnionego przez bank kapitału.

Nie wiadomo też, jak poszczególne banki wyliczałyby koszt pożyczonego kapitału, gdyby okazało się, że sądy przyznają im rację i będą uznawały ich roszczenia z tego tytułu.

Skąd wziąć pieniądze na zwrot bankowi niespłaconego kapitału?

Jeśli po uprawomocnieniu się orzeczenia sądu o upadłości umowy kredytowej okaże się, że klient musi zwrócić bankowi niespłacony kapitał w wysokości np. 200, czy 300 tysięcy złotych, to zapewne jedynym sposobem będzie sięgnięcie po kredyt bankowy.

Osoby, które nie spłacały swojego zobowiązania kredytowego muszą mieć świadomość, że ten fakt jest odzwierciedlony w bazie Biura Informacji Kredytowej. Osobom, które nie spłacają zobowiązań, banki nie mogą udzielać kredytów.

W lepszej sytuacji są osoby, które regularnie obsługiwały kredyt i mają czystą historię kredytową. W tym przypadku bank nie ma podstaw do odmowy kredytowania, ale trzeba brać pod uwagę fakt, że banki przy podejmowaniu decyzji kredytowej biorą pod uwagę zdolność kredytową klienta.

Jeśli w ostatnim czasie obniżyły się jego dochody, i w efekcie obniżyła się jego zdolność kredytowa, to klient może mieć problem z uzyskaniem kredytowania.

Jeśli klient nie uzyska kredytu i nie będzie w stanie zwrócić bankowi niespłaconej kwoty kapitału może dojść do egzekucji komorniczej i utraty nieruchomości. 

Czytaj także: Egzekucja komornicza z nieruchomości – jak to działa?

Rozwiązaniem w tym przypadku może być podjęcie z bankiem rozmów o rozłożeniu spłaty kapitału na raty w ramach, np. porozumienia restrukturyzacyjnego, jednak możliwość zawarcia porozumienia restrukturyzacyjnego zależy od oceny sytuacji finansowej klienta, czyli oceny jego możliwości spłaty zobowiązania rozłożonego na raty.

Czytaj także: Wkład własny: które banki zaostrzą kryteria oceny zdolności kredytowej w 2020 roku?

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: