Krok od spirali płac i cen; RPP musi reagować kolejną podwyżką stóp procentowych

Gospodarka / Komentarze ekspertów

Kolejna z rzędu podwyżka stóp procentowych o 100 pkt bazowych – oto najbardziej prawdopodobny scenariusz na czwartkową decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Wymykająca się spod kontroli inflacja w Polsce i słabość złotego przemawiają za zdecydowanym działaniem polskich władz monetarnych.

Bartosz Sawicki, Cinkciarz.pl
Bartosz Sawicki. Źródło: Cinkciarz.pl

Kolejna z rzędu podwyżka stóp procentowych o 100 pkt bazowych – oto najbardziej prawdopodobny scenariusz na czwartkową decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Wymykająca się spod kontroli inflacja w Polsce i słabość złotego przemawiają za zdecydowanym działaniem polskich władz monetarnych.

W kwietniu RPP zaskoczyła, podnosząc stopy procentowe aż o 100 punktów bazowych. W maju taki sam krok już nikogo nie zaskoczy. W trwającym od października cyklu zacieśniania będzie to już ósma podwyżka, która wywinduje koszt pieniądza w Polsce do 5,5 proc. Ostatni raz stopy procentowe w Polsce mieliśmy wyższe w 2008 r., gdy wybuchał globalny kryzys finansowy.

Czytaj także: Ebury: na horyzoncie podwyżka stóp procentowych o kolejne 100 pb. >>>

Alarm inflacyjny 

Przed miesiącem Adam Glapiński, prezes NBP, zapowiedział, że o skali kolejnych podwyżek stóp procentowych zadecyduje rozwój sytuacji gospodarczej, a cykl nie ma z góry określonego poziomu docelowego. 

Od tego czasu pojawiło się co najmniej kilka przesłanek za kolejnym agresywnym ruchem. Trwająca za naszą wschodnią granicą wojna i jej konsekwencje negatywnie odbiją się na dynamice PKB. Co ważne, w momencie rosyjskiej agresji na Ukrainę i tuż po wybuchu zbrojnego konfliktu polska gospodarka pracowała na pełnych obrotach. Można szacować, że pędziła w tempie ok. 8 proc. rok do roku. 

Czytaj także: RPP w maju znowu podniesie stopy procentowe aż o 100 pb.? Prognoza Credit Agricole >>>

Tak potężny impet łatwo się nie załamie. Bardzo mocny pozostaje przy tym rynek pracy. Z punktu widzenia władz monetarnych szczególnie istotną informacją jest to, że dynamika wynagrodzeń dotrzymuje kroku inflacji, która wg najświeższych szacunków GUS w kwietniu przybrała wartość 12,3 rok do roku. Osiągnęła przy tym pułapy nienotowane w XXI wieku. Ceny wykonały kolejny mocny, 2-procentowy skok w ujęciu miesiąc do miesiąca. 

– Oczywiście RPP nie działa na podstawie bieżącej inflację, zwłaszcza że w tej chwili dyktują ją droga żywność i nośniki energii, czyli kategorie w dużej mierze poza orbitą oddziaływania polityki pieniężnej. Jednak przy niskim bezrobociu, rozpędzonej gospodarce i wysokiej dynamice płac skoki cen zagrażają ugruntowaniu się przekonania, że ceny dalej będą ostro rosnąć. Stąd już tylko o krok do rozkręcenia się niebezpiecznej spirali płac i cen, czemu władze monetarne muszą zdecydowanie przeciwdziałać, by nie dopuścić do utrwalenia się wysokiej dynamiki cen – argumentuje Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl. 

Złoty potrzebuje ratunku

W tym roku Rada Polityki Pieniężnej zmieniła swoje postrzeganie roli złotego o 180 stopni. Jego umocnienie ma za zadanie wspomóc walkę z inflacją, zwłaszcza tam, gdzie stopy procentowe pozostają bezsilne. 

W minionych dniach polska waluta znów wyraźnie traci na wartości. Kurs euro w końcówce kwietnia ponownie znalazł się powyżej 4,70 zł, a notowania dolara zbliżyły się do 4,50 zł. Oznacza to, że wspólna waluta jest o 1 proc. droższa niż miesiąc temu, a dolar kosztuje o ponad 5 proc. więcej. 

Kondycja złotego powinna zatem wpływać na decyzję RPP. Ostra podwyżka i tzw. jastrzębia komunikacja ze strony władz monetarnych powinny pomóc polskiej walucie odzyskać rezon.

– wyjaśnia analityk Cinkciarz.pl.

Rząd rozdaje, RPP ma problem. Kredytobiorcy także

Rada Polityki Pieniężnej nie zakończy serii podwyżek na czwartkowej decyzji, ale może być to ostatnia tak ostra podwyżka w bieżącym cyklu. Docelowo stopy procentowe powinny wzrosnąć do 6,5-7 proc., aż inflacja zacznie opadać, co może nastąpić w III kw. br.

– Zacieśniania wymaga także zderzenie z polityką budżetową: polski rząd tnie podatki i zwiększa wydatki, co obniża skuteczność wysiłków władz pieniężnych i wymusza na nich jeszcze śmielsze kroki. Niestety, przekłada się to na wzrost rat kredytów. Gdy RPP postawi kropkę nad „i” w cyklu podwyżek, część z nich będzie mieć raty o 100 proc. wyższe w porównaniu do sytuacji sprzed roku, gdy koszt pieniądza był bliski zeru. Rata nowego zobowiązania hipotecznego na 300 tysięcy złotych i okres 30 lat powinna wynosić ok. 2400 zł. Jeszcze we wrześniu ub. r. kredyt o takich samych parametrach miał miesięczną ratę w wysokości niespełna 1200 zł – wylicza analityk Cinkciarz.pl.

Czytaj także: W maju kolejna podwyżka stóp procentowych o 100 pb; prognoza Morgan Stanley >>>

Na pocieszenie kredytobiorców: przyszłe podwyżki stopy referencyjnej są już w większości uwzględnione w stawkach WIBOR, które stanowią punkt odniesienia przy obliczaniu rat hipotek. Trzymiesięczne stawki już teraz przekraczają 6,1 proc., a sześciomiesięczne zbliżyły się do 6,35 proc. Gdy Rada Polityki Pieniężnej przed miesiącem zszokowała ostrym ruchem o 100 pkt bazowych (oczekiwana była zmiana o 50 pkt) WIBOR 3M podniósł się w bezpośredniej reakcji o mniej niż 35 punktów bazowych. Jeżeli czwartkowa decyzja okaże się zgodna z prognozami, nie będzie rodzić nawet takich przetasowań. Płynny, stopniowy wzrost stawek rynku pieniężnego po kolejnych sygnałach z gospodarki oznacza, że zamiary RPP zostały dogłębnie przetrawione, a większość wzrostu rat kredytów już się dokonała.

Źródło: Cinkciarz.pl
Udostępnij artykuł: