Kryptowaluty a wojna w Ukrainie ‒ czy to początek końca finansów zdecentralizowanych?

Komentarze ekspertów

Ostatnio pojawia się coraz więcej informacji na temat sankcji finansowych i gospodarczych, które dotykają Rosję po brutalnym ataku na Ukrainę. Sankcje te mają na celu odizolowanie rosyjskich obywateli i przedsiębiorstwa w szczególności od rynków zagranicznych. Niektóre sankcje już dzisiaj wydają się nieco karykaturalne, bowiem zakładają jedynie częściową (i mało efektywną) blokadę czy odcięcie od produktów i usług, ale nie jest to temat na ten artykuł, pisze Michał Nowakowski.

Michał Nowakowski, Head of NewTech w NGL Advisory oraz Counsel w NGL Legal, założyciel www.finregtech.pl, wykładowca studiów podyplomowych SGH: FinTech ‒ nowe zjawiska i technologie na rynku finansowym.
Michał Nowakowski. Źródło: NGL Advisory, NGL Legal

Ostatnio pojawia się coraz więcej informacji na temat sankcji finansowych i gospodarczych, które dotykają Rosję po brutalnym ataku na Ukrainę. Sankcje te mają na celu odizolowanie rosyjskich obywateli i przedsiębiorstwa w szczególności od rynków zagranicznych. Niektóre sankcje już dzisiaj wydają się nieco karykaturalne, bowiem zakładają jedynie częściową (i mało efektywną) blokadę czy odcięcie od produktów i usług, ale nie jest to temat na ten artykuł, pisze Michał Nowakowski.

Wiadomo jednak, że niektóre sankcje mogą rzeczywiście przyczynić się znacznego utrudnienia dostępności do gospodarek zachodnich, a raczej ich towarów i usług. Sankcje te mają jeszcze jeden istotny wymiar ‒ powodują istotne pogorszenie gospodarki Rosji oraz deprecjację jej waluty ‒ rubla, a więc i siły nabywczej na rynkach walutowych.

Po tym krótkim wpisie zastanawiacie się zapewne, co do tego mają kryptowaluty, jak bitcoin czy ether, jak również tzw. finanse zdecentralizowane. Wymiarów jest kilka.

Po pierwsze ‒ coraz głośniej o tym, że zarówno w Rosji, jak i w Ukrainie większym zainteresowaniem cieszą się kryptowaluty, które mogą stanowić alternatywę dla walut natywnych i umożliwiać bardziej efektywną wymianę na waluty typu FIAT, czyli waluty narodowe.

Po drugie ‒ pojawiają się wątpliwości, zarzuty o powiązania twórców niektórych protokołów blockchain z Kremlem, a to rodzi pytania nie tylko o bezpieczeństwo środków, ale także etyczną część zdecentralizowanych finansów.

Jest i trzeci wymiar, czyli ewentualna reakcja polityków i nadzorców na dwa powyższe wątki. Pewnej dynamiki nabiera zarówno dyskusja nad przyszłością kryptoaktywów, jak i regulacji, które mają uporządkować tę palącą kwestię.

Czy kryptowaluty rzeczywiście mogą pomóc w obchodzeniu przepisów i sankcji?

Zdecentralizowane finanse, w tym tokeny płatnicze, ze swej istoty zakładają pewien, mniejszy lub większy, poziom tzw. decentralizacji, a więc pozbawienia całego schematu wymiany ‒ pośredników, w tym instytucji publicznych i pozostawienie decyzji co do transferu środków, celu i sposobu (z ograniczeniami wybranego protokołu) samym stronom transakcji (model Peer-2-Peer, czyli pomiędzy użytkownikami).

Prywatność w sieci blockchain to dzisiaj jeszcze rzadkość. (...) Łatwość w identyfikacji użytkowników po ich portfelach czy transakcjach może być jednak trudna do osiągnięcia na dużą skalę

Zakładają także, że państwa mają tutaj mieć „jak najmniej do gadania”, a to użytkownicy tworzą nowy ekosystem bez podziałów, kontroli i nadzoru. Przynajmniej w teorii tak to ma wyglądać, bo to użytkownicy decydują o zasadach (m.in. konsensusu służącego walidacji transakcji) obowiązujących w obrębie danej sieci.

Warto przy tym pamiętać, że prywatność w sieci blockchain to dzisiaj jeszcze rzadkość, a po numerach portfeli czy transakcji i z użyciem danych spoza sieci (off-chain) można łatwo dojść do tego, do kogo należą środki lub transakcje. Wykorzystanie Big Data i zaawansowanej analityki danych znacznie to ułatwia i przyśpiesza. Niemniej jednak, pozory anonimowości i wolności nadal pozostają.

W praktyce jednak nie zawsze jest tak różowo, bo przecież występuje bardzo wiele giełd kryptowalut, które nie tylko wdrażają procesy i procedury w zakresie przeciwdziałania prania pieniędzy i finansowania terroryzmu, a więc ‒ teoretycznie ‒ znają swoich użytkowników.

Giełdy kryptowalut wykorzystywane są zarówno do wymiany par kryptowalutowych, jak i wymiany kryptowalut na waluty fiducjarne. Kryptowalutami można także płacić w niektórych „placówkach”, w tym na platformach eCommerce. Niewątpliwie jest to sposób na obejście ograniczeń w zakresie transakcji transgranicznych, które wprowadziły niektóre systemy czy schematy płatności.

Warto tutaj pamiętać, że utożsamiana z kryptowalutami niestabilność (volatility) może być relatywnie łatwo wykluczona przez tzw. stabelcoins, czyli stabilne kryptowaluty, które najczęściej mają współczynnik 1:1 do klasycznych walut, jak dolar amerykański czy funt brytyjski.

W jednym z ostatnich raportów Financial Stability Board pojawiają się już ostrzeżenia przed próbami stworzenia tzw. Global Stablecoins, które mają być niepowiązane z bankami centralnymi, tak jak ma to miejsce w przypadku tzw. central bank digital currencies (walut cyfrowych banków centralnych). Nie można także zapominać, że kryptowalutami można płacić także za tzw. commodities, czyli surowce jak złoto czy ropa naftowa.

W takiej sytuacji powinniśmy więc rozmawiać o ewentualnym blokowaniu użytkowników pochodzących z konkretnych regionów czy uniemożliwienia im dokonywania płatności. z użyciem kryptowalut lub środków pochodzących z takich transakcji. Brzmi pięknie, ale niestety trudne do zrealizowania.

Kryptowalutami można płacić także za tzw. commodities, czyli surowce jak złoto czy ropa naftowa

Finanse zdecentralizowane zakładają odpolitycznienie i widać to w decyzjach największych giełd kryptowalut, które odmawiają nałożenia sankcji na obywateli Rosji czy Białorusi. Nawet gdybyśmy jednak przekonali największe giełdy, te które stosują procedury identyfikacji i weryfikacji użytkowników, to nie ma gwarancji, że przyniesie to oczekiwany skutek.

Spora część posiadaczy kryptowalut działa w modelu Peer-2-Peer, który w ogóle pomija obecność giełd i pośredników, choć oczywiście utrudnia to znacznie zamianę kryptowalut na waluty fiducjarne. Nie jest to jednak niemożliwie. Wspomniana już przeze mnie łatwość w identyfikacji użytkowników po ich portfelach czy transakcjach może być jednak trudna do osiągnięcia na dużą skalę.

Posiadacze kryptowalut (...), mogą łatwo wymieniać te środki na waluty państw zachodnich, które są najbardziej chodliwe. Dalszy los tych środków też może pozostawać zagadką

W tym sensie możemy powiedzieć, że kryptowaluty pozwalają na obchodzenie sankcji gospodarczych i finansowych i to w relatywnie prosty sposób. Oczywiście, niestabilność większości kryptowalut powoduje, że portfel może zmieniać się z godziny na godzinę, co z pewnością nie buduje poczucia bezpieczeństwa.

Z drugiej strony można też i na tym zarobić, co niewątpliwie może mieć także znaczenie. Istotne jest jednak to, że posiadacze kryptowalut (nie odnoszę się tutaj do procesu zamiany rubla na kryptowaluty), mogą łatwo wymieniać te środki na waluty państw zachodnich, które są najbardziej chodliwe. Dalszy los tych środków też może pozostawać zagadką, nawet przy zastosowaniu silnych rozwiązań w zakresie przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu (AML).

Czy obecna sytuacja spowoduje, że kryptowaluty przestaną istnieć?

Wiele jurysdykcji podejmuje mniej lub bardziej skuteczne działania w zakresie uregulowania lub zakazania obrotu kryptowalutami. Na poziomie Unii Europejskiej czekamy na realizację pakietu MiCA, który ma uregulować ‒ przynajmniej część ‒ rynku kryptoaktywów.

Nie oznacza to jednak, że rynek kryptowalut zniknie w obecnej formie. Jak pokazują ostatnie wydarzenia jest to sposób na obchodzenie ograniczeń państwowych czy międzynarodowych, a są grupy, które są i będą tym żywo zainteresowane. Będą więc pojawiały się podmioty, które będą miały za nic podejmowane działania. W tym sensie nie oznacza to końca kryptowalut.

Niewątpliwie jednak coś się zmieni. Wojna w Ukrainie i agresja Rosji pokazały, jak (nie)efektywne są sankcje gospodarcze i finansowe oraz jak bardzo jesteśmy zależni od systemów finansowych. Pokazały także jak łatwo da się obejść w dzisiejszych czasch obowiązujące zasady. Od lat jednym z wyzwań dla technologii rozproszonego rejestru oraz łańcucha bloku jest znalezienie optymalnego balansu pomiędzy decentralizacją a centralizacją, prywatnością a wymogami prawnymi i regulacyjnymi, czy też stworzeniem właściwych ram organizacyjnych, np. w zakresie konsensusu.

To, w którym kierunku to pójdzie, zależy od wielu czynników. Od tego na ile podmioty, jak giełdy kryptowalut będą otwarte na współpracę z organami państwowymi i na ile będą chciały poświęcić część swojej niezależności. Od tego, jakie działania zostaną podjęte w kontekście przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowania terroryzmu, ale także od tego, na ile stanowcze będą rządy państw w odniesieniu do regulacji.

Wojna w Ukrainie i agresja Rosji pokazały, jak (nie)efektywne są sankcje gospodarcze i finansowe oraz jak bardzo jesteśmy zależni od systemów finansowych

Warto przy tym pamiętać, że wiele z elementów związanych z kryptoaktywami jest dobrych, a więc nieprzemyślane i nieodpowiedzialne regulowanie czy zakazywanie wszelkiej działalności może przynieść więcej negatywów niż pozytywów, a być może cofnąć nas też w zakresie rozwoju innowacji. Jaki będzie ten kierunek? Myślę, że przekonamy się niedługo.

Michał Nowakowski, https://pl.linkedin.com/in/michal-nowakowski-phd-35930315, Head of NewTech w NGL Advisory oraz Counsel w NGL Legal, założyciel www.finregtech.pl, wykładowca studiów podyplomowych SGH: FinTech ‒ nowe zjawiska i technologie na rynku finansowym. Adres e-mail: michal.nowakowski@ngladvisory.com
Opinie wyrażone w artykule są osobistymi opiniami Autora i nie mogą być utożsamiane z jakąkolwiek instytucją, z którą Autor jest lub był związany.

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: