Krzysztof Piątek z 19 przyniesie Milanowi fortunę?

Bez krawata

Piłka wpadająca do bramki z pieniędzmi
Fot. stock.adobe.com/vipman4

O kulisach transferu Krzysztofa Piątka do AC Milan pisze z Rzymu Marek Lehnert

#Piątek zgodził się mieć na koszulce numer 19, jak w ostatnich latach wszyscy napastnicy #ACMilan @MiesiecznikBANK

Nie obligacje, nie akcje, ale Krzysztof Piątek. Polski napastnik, kupiony w czerwcu ubiegłego roku przez klub Genoa za cztery miliony euro – w ciągu niecałych ośmiu miesięcy jego wartość rynkowa wzrosła
dziesięciokrotnie. Właśnie za sumę czterdziestu milionów kupił go AC Milan.

Nie dając sobie rady z poprawną wymową jego nazwiska – a co dopiero mówić o imieniu – kibice genueńskiego klubu, a może przed nimi komentatorzy rozgrywek włoskiej ekstraklasy ochrzcili go szybko
„pistolero”, rewolwerowiec. Polak jest niezwykle „strzelny”.

Od debiutu na włoskich boiskach, w meczach rozegranych w barwach Genoi w Pucharze Włoch oraz w dziewiętnastu kolejkach serie A, Piątek z dorobkiem 13 goli zajmuje drugą pozycję w klasyfikacji tzw. marcatori, czyli strzelców, zaraz za prowadzącymi w tym momencie ex aequo Fabio Quagliarellą z
Sampdorii, Duvanem Zapatą z Atalanty i Cristiano Ronaldo z Juventusu, którzy mają ich po 14.

Tylko 2 tygodnie negocjacji

Pistolero rozstał się nagle i korzystnie z genueńskim klubem, zastępując w Milanie Gonzalo Higuaina, któremu się tam wyjątkowo nie wiodło. Dawny trener Napoli Maurizio Sarri, w którego zespole grał kiedyś Argentyńczyk, zanim w 2016 roku, za astronomiczną jak na owe czasy sumę 90 milionów  euro, przeszedł do Juventusu, poszedł za jego rada i namową do londyńskiej Chelsea.

Kierownictwo Milanu natychmiast pomyślało o Polaku. Rozmowy na temat jego transferu trwały dwa tygodnie i zakończyły się pomyślnie 23 stycznia, podpisaniem umowy, która wiązać go  będzie z dawnym klubem Silvio Berlusconiego do 30 czerwca 2023 roku. Pistolero zarabiać będzie na początek milion osiemset tysięcy euro za sezon, ale suma już za rok wzrośnie do dwóch milionów.

Piątek versus Milik

W najbliższej, 21 kolejce ekstraklasy, Piątek spotka się na boisku z asem Napili Arkadiuszem Milikiem, którego w klasyfikacji strzelców wyprzedza tylko o dwie bramki, i tego kibice i komentatorzy ciekawi są w
tym momencie najbardziej.

Polski napastnik był zdyskwalifikowany i nie grał w poprzedniej kolejce, 21 stycznia, gdy Genoa zmierzyła się z Milanem. W spotkaniu tym nie wystąpił również Higuain, dlatego że już mu się nie chciało i kibice nie mieli okazji zobaczyć pojedynku piłkarzy, którzy minęli się w drzwiach do szatni.

O wiele atrakcyjniej jednak zapowiada się konfrontacja dwóch Polaków, którzy przodują na boiskach
włoskiej serie A. Krzysztof Piątek, którego trudno tam będzie zastąpić, pozostawia Genoę na 14 miejscu w tabeli z 20 zaledwie punktami, podczas gdy Milan jest w niej w tej chwili czwarty z 34 punktami i widokami na udział w przyszłej edycji Ligi Mistrzów.

O tym, co będzie oznaczać dla genueńskiego klubu odejście Polaka przekonano się po wspomnianym meczu z Milanem 21 stycznia, przegranym przez gospodarzy zero do trzech. Mediolańczycy zaś odnieśli w nim trzecie zwycięstwo od kiedy Argentyńczyk Higuain praktycznie przestał wybiegać na boisko.

19 dla Pistolero

Polak zgodził się mieć na koszulce numer 19, jak w ostatnich latach wszyscy napastnicy Milanu włącznie z Higuainem. Ostatnim piłkarzem, któremu dziewiątka przyniosła szczęście był Pippo Inzaghi. Jego następcy, od Pato przez Andrè Silvę, Matri, Torresa, Destro, Luiza Adriano i Lapadulę po Higuaina tylko się z nią umęczyli.

Tak też wytłumaczyli Piątkowi tę liczbową zagadkę działacze mediolańskiego klubu. Zanim zgodził się na „19” nasz as wspomniał, że nie miałby nic przeciwko numerowi 99, ale już go sobie wcześniej zaklepał bramkarz Gianluigi Donnarumma, więc nic z tego nie wyszło.

Tegoroczne okienko transferowe serie A otworzyło się 3 stycznia, a zamknięte zostanie 31. Przejście Piątka z Genui do Mediolanu uważane jest za jedną z najintratniejszych transakcji.

Udostępnij artykuł: