Liczba niewypłacalności firm wzrosła w 2018 r. o 10 proc. W tym roku kolejny niechlubny rekord?

Firma

Smutny biznesmen przy biurku
Fot. stock.adobe.com/thodonal

Liczba niewypłacalności przedsiębiorstw wzrosła o 10% r/r i wyniosła 988 w 2018 r., podał Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Według firmy, w tym roku należy się spodziewać kolejnego rekordowo wysokiego ich poziomu - prognozuje wzrost niewypłacalności o 5% r/r do 1 040 przypadków.

Liczba niewypłacalności przedsiębiorstw wzrosła o 10% r/r i wyniosła 988 w 2018 r. #EulerHermes #firmy #upadłości

“Wzrostowi obrotów towarzyszą coraz częstsze opóźnienia płatnicze i niewypłacalności. Rok 2018 był trzecim z kolei ze wzrostem niewypłacalności. Wszystko wskazuje na to, że w 2019 roku polska gospodarka pobije kolejny niechlubny rekord” – czytamy w komunikacie.

988 przypadki niewypłacalności przedsiębiorstw

W całym 2018 roku w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informacje o 988 przypadkach niewypłacalności przedsiębiorstw wobec 900 w 2017 roku (wzrost r/r o 10%), podano w materiale.

Jak przypomina Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiadający za ocenę ryzyka, dopiero niedawno, po blisko 30 latach od przełomu Polska zaliczona została przez jedną z globalnych agencji indeksowych FTSE Russell do grona gospodarek dojrzałych, ale wciąż wiele polskich firm działa jak na rozwijającym się rynku.

“W oparciu o kurs obrany wiele lat temu walczą o udziały w rynku nieprzerwanie rosnącym. Tymczasem realia są już niejednokrotnie inne: rynek nawet jeśli rośnie, to zazwyczaj już nie w tempie dwucyfrowym, a atuty w postaci niskich kosztów pracy czy cen usług towarzyszących również są nieaktualne. Wiele firm przespało moment zmiany, nie dokonały wewnętrznej transformacji, optymalizacji modelu biznesowego do nowych warunków w bardziej sprzyjających okolicznościach. Tymczasem ich skala działalności (i w ślad za tym – zobowiązań), wykraczająca zazwyczaj od dawna poza przysłowiowy “garaż” lub warsztat sprawia, że obecnie nagłe zmiany są trudne – jeśli nie niemożliwe” – ocenił Starus.

Gwałtownie rosnące koszty pracy

Gwałtownie rosnące koszty pracy uzasadniają większą automatyzację, jeśli nie robotyzację procesów, ale inwestycje te są trudne w sytuacji załamującej się rentowności. Nowa fala inwestycji budowlanych nie przynosi spodziewanych efektów nie tylko z powodu wzrostu kosztów pracy czy materiałów, jej skala po prostu przerosła finansowo możliwości wielu wykonawców, którzy nie zgromadzili środków własnych na skalę przystająca do skali inwestycji, wskazał Euler Hermes.

“Czy trend wzrostu liczby firm mających problemy i popadających w niewypłacalność zmieni się w najbliższym czasie? Nie, gdyż czynniki zewnętrzne są coraz mniej sprzyjające niezbędnym zmianom – nie sprzyja im zarówno koniunktura międzynarodowa, jak i lokalnie oddziałująca w postaci kosztów pracy czy obciążeń fiskalnych. Spadek tempa wzrostu liczby niewypłacalności wiąże się ze statystycznym efektem rosnącej bazy odniesienia, a nie poprawy i końca tego zjawiska” – dodał członek zarządu.

Zwrócił też uwagę, że kondycja finansowa firm produkcyjnych, eksporterów jest skorelowana z popytem na ich produkty, koniunkturą także zagraniczną, a w ślad za tym – związek ten dotyczy również niewypłacalności.

“Patrząc w szerszej perspektywie: bieżące czynniki koniunkturalne mają oczywiście wpływ na kondycję firm i w ślad za tym – liczbę niewypłacalności, ale w Polsce skala tego zjawiska świadczy o głębszej, strukturalnej przyczynie kształtującej wspomnianą liczbę niewypłacalności firm. Tylko w ten sposób wytłumaczyć można współwystępowanie tych dwóch faktów – nieprzerwanego, wieloletniego wzrostu liczby niewypłacalności w okresie trwania dynamicznego wzrostu gospodarczego. W tej sytuacji wspomniane bieżące czynniki koniunkturalne są raczej inicjującym katalizatorem, niż czynnikiem decydującym o kłopotach i niewypłacalności tak wielu polskich firm” – podsumował Starus.

Źródło: ISBnews

Udostępnij artykuł: