Londyn wraca do gry

Komentarze ekspertów

Dzisiejsza sesja powinna przynieść nieco więcej emocji, niż dwie ostatnie, kiedy bankierzy z Londynu nie pracowali. Złoty może lekko stracić na wartości, ale celem na najbliższe 2-3 tygodnie są niższe ceny obcych walut. Po południu publikacja, wartych odnotowania, dwóch raportów z USA.

Po świątecznej przerwie do gry wracają dziś inwestorzy z Wielkiej Brytanii, co może oznaczać wzrost zmienności na rynku walutowym. Gwałtownych zmian spodziewać się nie należy, ale sesja nie będzie najpewniej tak senna, jak poprzednia. Wczoraj, zgodnie z założeniem, złoty stracił lekko na wartości. Kurs EUR/PLN powrócił na chwilę powyżej poziomu 4,25, lecz obraz rynku nie uległ większym zmianom. Polska waluta pozostaje w rejonie krótkoterminowego kursu równowagi. Podczas ostatnich sesji roku możliwe jest lekkie osłabienie, szczególnie wobec euro. Z początkiem nowego zakładamy wznowienie trendu aprecjacji z celem na EUR/PLN na 4,18.

Dziś opublikowane zostaną dwa warte odnotowania raporty z USA – indeks cen domów zbierany i wyliczany przez Standard&Poor’s/Case-Shiller (za październik) oraz wskaźnik nastrojów konsumentów Conference Board (za grudzień). Ten ostatni nieoczekiwanie spadł mocno w pierwszych miesiącach IV kw. do najniższego poziomu od września 2014 r. Wcześniej, na początku roku, ustanowił 7-letnie maksima. Dalsze pogorszenie sentymentu amerykańskich gospodarstw domowych podda w wątpliwość siłę i trwałość ożywienia w największej gospodarce świata, a tym samym zmniejszy szanse realizacji prognozy stopy procentowej na poziomie 1,25 proc., która rysuje się z szacunków członków Federalnego Komitetu Otwartego Rynku wydanej po ostatnim posiedzeniu Fed. Ekonomiści zakładają jednak, że wskaźnik nastrojów odczuwalnie się zwiększy (do 93,8 pkt z 90,4 pkt w listopadzie). W temacie cen domów niespodzianki być nie powinno. Od kilkunastu miesięcy rosną one w 20 największych metropoliach w tempie ok. 5 proc. w ujęciu rocznym. Od połowy roku dynamika nieco się zwiększa i podtrzymania tej tendencji oczekują analitycy.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: