Lubelskie Lwy – Warszawski Instytut Bankowości – BANRISK 2016

Polecamy

W warszawskiej edycji czwartego już konkursu BANRISK - Liga Akedemicka laureatem został zespół Lubelskie Lwy reprezentujący Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej. Wyniki zwycięskiego zespołu w grze symulacyjnej obrazującej zarządzanie finansami banku zapewniły nie tylko pierwsze miejsce w tej edycji, ale także okazały się najwyższymi w całej historii konkursu organizowanego przez Warszawski Instytut Bankowości.

Michał Bellwon – Mentor; Warszawski Instytut Bankowości:

Mamy do czynienia z jedną grupą, która osiągnęła bardzo wysoki rezultat. Nie jest to może zaskoczenie, że coś odkryli, ale bardzo pozytywnym zaskoczeniem jest to, że był to zespół, który zadanie opanował do perfekcji i we wszystkich obszarach, którymi zajmuje się program, potrafili wnieść coś nowego, doskonalić. Nie było słabych obszarów – to było największe zaskoczenie. Dzięki temu tak wysoki wynik – prawie 550 dolarów. Nie da się porównywać co prawda wyników poprzednich edycji, ale w wartościach bezwzględnych jest to najwyższa cena jaką przez 20 lat udało się osiągnąć.

W modelu wirtualnym można pozwolić sobie na pewne rzeczy, ale widzimy jeśli zespół zupełnie spekuluje na oślep, a kiedy robi to w sposób właściwy. Nie da się osiągnąć takiego wyniku bez dozy spekulacji i podejmowania ryzyka, ale jeśli jest to robione świadomie – a zespół, który wygrał w zasadzie nie pomylił się ani razu jeśli chodzi o projekcję stóp procentowych, która jest kluczowa dla wszystkiego – to można powiedzieć, że było to zrobione jak należy. Było to ryzyko pod kontrolą.

Nie da się ukryć, że wyniki w BANRISKU są wprost proporcjonalne do włożonej pracy. Studenci mają z tym problem na początku. Jak ich przekonamy, zachęcimy do tego, aby przetrawili cały materiał, który od nas dostają, zaczynają zupełnie inaczej grać. To działa jak pętla – zaczynają lepiej grać i widzą czego im brakuje, znowu sięgają do materiałów. Wdrożenie ich w tryb i pokazanie, że wszystko co mogą osiągnąć zależy tylko i wyłącznie od ich pracy jest najtrudniejszym zadaniem. Na koniec gry każdy z nich to widzi, bo wyniki zespołu są bardzo zróżnicowane i nie było takiego przypadku, aby zespół wygrał przypadkowo. Zawsze to była ciężka praca. Jest to jednocześnie wskazówka dla pracodawców – osoby, które coś osiągnęły w BANRISKU, niezależnie od tego, jaka jest to dziedzina, są ambitne, potrafią pracować, podejść do nowych wyzwań, rozwiązywać problemy.

Na początku próbujemy im pomóc zrozumieć jak funkcjonuje model i co będzie ich zadaniem. Prowadzimy sesją wprowadzającą, inauguracyjną. Trzeba im często podpowiedzieć jak funkcjonuje bankowość, o co w tym wszystkim chodzi. Dostają całą gamę materiałów. Trzeba im pomóc zacząć grać. Późnej zaczynają sami dojrzewać i wtedy przydaje się ktoś, kto pomoże rozwiązać pojawiające się problemy, wyjaśnić dlaczego pewne rzeczy miały miejsce, coś się nie udało. Rola mentora z kolejnymi decyzjami maleje. Można powiedzieć, że zespół, który kończy grę nie powinien potrzebować mentora. Powinien samodzielnie zarządzać bankiem i rozumieć wszystkie decyzje, które podejmuje. Zazwyczaj tak jest. Wiedza zgodnie z krzywą nabiera dynamiki i widać to po wynikach.

Arkadiusz Bernat – Lubelskie Lwy UMCS:

Cała moja drużyna studiuje finanse i rachunkowość. Dodatkowo prezes Łukasz Kalinowski studiuje razem z Aleksandrą Mizerską prawo. Dobieraliśmy się bardziej w kontekście pracy w zespole. Chcieliśmy aby byli to niekoniecznie ludzie, którzy mają stricte związek z bankowością, lecz aby się rozumieli, dogadywali przez te pół roku – nie nie jest krótki okres czasu.

W zeszłym roku także wygrała drużyna z UMCSu. Pomyślałem, że byłoby dobrze wystąpić. Możliwość wzięcia udziału w takiej grze jest na pewno czymś nowym, innym niż nauka na uczelni.

Nauczyło mnie to samodzielnego myślenia, odwagi w podejmowaniu decyzji, otworzyło na zdobywanie  nowych pomysłów. Niekoniecznie nauczyło mnie to rzeczy stricte dotyczących bankowości, zarządzania bankiem w aspekcie teorii, którą można uzyskać z tej gry. Nauczyłem się co można zrobić, aby nasze decyzje były coraz lepsze.

Andrzej Jakubaszek – Mentor; Warszawski Instytut Bankowości:

Wynika z tego, co robią, że są zespołem zgranym. Podzielili się tak, jak im zalecaliśmy na początku. Błędy powstają najczęściej w zaniedbanych obszarach zarządzania, a obszar zarządzania bankiem jest bardzo szeroki. Trzeba dbać o wszystkie produkty, dochodowość, rentowność, o ryzyko każdego instrumentu. Jedna osoba nie jest w stanie tego ogarnąć. Zawsze im zalecamy – podzielcie się.

W programie symulacyjnym jest coś takiego, że w pierwszej chwili wydaje się, że wszystko zależy od wszystkiego – rynek, stopy, wewnętrzne zmienne decyzyjne. Trzeba to stopniowo wypośrodkować i wybrać te najistotniejsze, które dają impuls rozwojowy. To jest rola lidera. Zespołowość jest ważna. Czuje się przewagę zespołów, które tworzą zgraną paczkę, rozumieją się.

W trakcie zadawania pytań widać, że oni przeszli już pierwsze doświadczenia, wiedza podstawowa się ugruntowała. Pytania, które później zadają wskazują, że są to kandydaci, którzy będą odgrywać kluczową rolę w drugim roku. Widać to mniej więcej w połowie gry. Dogonić taki zespół jest niezwykle trudno. Wszyscy robili co mogli, aby lidera prześcignąć, ale on uciekał w każdej dziedzinie. Przewaga kilku milionów w konkretnej działalności jest trudna do zniwelowania.

Cieszę się, że ten program jest realizowany ze studentami. Wyrósł on z uczelni, był przeznaczony dla kształcenia studentów. Kiedyś stosowaliśmy go dla młodych pracowników bankowych natomiast uzupełnia on przede wszystkim wiedzę teoretyczną, którą zdobywają. Jeśli komuś przyjdzie się zetknąć z problemami związanymi z zarządzaniem ryzykiem stóp procentowych to tutaj ma dowód. Rezultat widzi się natychmiast.

Paweł Czuliński – Lubelskie Lwy UMCS:

Na początku się podzieliliśmy, jednak wraz z biegiem kwartałów zauważyliśmy jak wiele czynników zależy od siebie i podział zaczął się zacierać – każdy miał wyznaczoną swoją działkę, ale finalne decyzje konsultowaliśmy z sobą.

Od samego początku chcieliśmy albo wygrać, albo przegrać, ale jak przegrać to z kretesem. Niejednokrotnie podejmowaliśmy ryzyko.

Mówiliśmy o nagrodach, prestiżu konkursu, o tym, że możemy konkurować z innymi uczelniami, które są czasem uznawane za lepsze. To było największym motorem napędowym. Oczywiście także praktyki, które będą cennym doświadczeniem dla wszystkich.

To doświadczenie, które jest związane z każdą branżą. Konkurujemy, współpracujemy z innymi, podejmujemy ryzyko, czekamy na wyniki. Wszystkie elementy są przydatne w życiu i w każdej innej branży.

Aleksandra Mizerska – Lubelskie Lwy UMCS:

Po prostu rozmawialiśmy ze sobą i dyskutowaliśmy bardzo długo. Wspólnie dochodziliśmy do wniosku, że zgadzamy się i podejmujemy konkretną decyzję. Wszyscy musieli się z nią zgadzać. Rozmawialiśmy tak długo aż każdy czuł się przekonany i wierzył, że decyzja będzie słuszną.

Nauczyło mnie to pracy zespołowej. Do tej pory na studiach były przedmioty, w których praca zespołowa była wymagana, ale było to dość rzadkie. Tutaj musieliśmy się kontaktować ze sobą bardzo często, dużo ze sobą uzgadniać i to ukształtowało umiejętność wypracowywania kompromisów.

Tomasz Kowalczyk – Lubelskie Lwy UMCS:

Znamy się już jakiś czas i dzięki temu wspieraliśmy się. Prezes banku – Łukasz – trzymał nas razem.

Bardzo dużo czasu spędziliśmy na analizowaniu alokacji. Dobraniu takiej alokacji, która pozwoli nam osiągnąć dobry wynik – zmaksymalizować wzrosty na rachunkach bieżących. Ten bardzo ważny element pozwolił osiągnąć tak dobry wynik.

Łukasz Kalinowski – Lider; Lubelskie Lwy UMCS:

Gdy przyjechaliśmy tu pierwszy raz czuliśmy się w porządku, wiedzieliśmy, że konkurs jest dla nas. Widzieliśmy jak dużo jest zespołów z różnych renomowanych uczelni bardzo chcieliśmy osiągnąć sukces reprezentując UMCS najlepiej jak się da. Bardzo się staraliśmy i uzyskaliśmy świetny wynik.

Materiał wideo dostępny tutaj

aleBank.pl

Udostępnij artykuł: