Ludzie i pieniądze: O bankowości internetowej, etyce i kryzysie

BANK 2010/01

Z Brunonem Bartkiewiczem, szefem ING Direct odpowiedzialnym za działalność w Anglii, Francji, we Włoszech oraz Hiszpanii rozmawiali: Przemysław Barbrich i Jan Osiecki

Z Brunonem Bartkiewiczem, szefem ING Direct odpowiedzialnym za działalność w Anglii, Francji, we Włoszech oraz Hiszpanii rozmawiali: Przemysław Barbrich i Jan Osiecki

Dla polskiej bankowości internetowej zrobił pan wiele. Z jakim nastawieniem zaczyna pan nową pracę za granicą? Ma pan tremę?

– Trudno mówić o tremie. Zwłaszcza że ING Direct nie jest dla mnie czymś nowym. Przypominam, że pracowałem tam już na początku lat 2000. Współtworzyłem tę instytucję i znam zdecydowaną większość ludzi zatrudnionych w tym banku. Dlatego nowa praca to raczej powrót do starych przyjaciół oraz miejsca, gdzie już byłem, niż wyjazd w nieznane.

Tyle że pojawia się pewna presja. Szefowie grupy pokładają w panu spore nadzieje. Po sukcesie osiągniętym w Polsce awans do bankowej pierwszej ligi to sygnał, że i tam powinno się panu udać. Jednak będzie trudniej niż u nas w kraju.

– Najpierw małe sprostowanie. Absolutnie nie uważam, żeby praca w Polsce była pracą poza pierwszą ligą.

A co do pytania: na szefie zawsze wisi spore brzemię odpowiedzialności. To, co powiem, może zabrzmieć nieskromnie, ale jest to prawda – należę do ludzi, którzy stawiają sobie większe wymagania od tych, które narzucają im szefowie. Zatem trudne i ambitne wyzwania oraz dużo obowiązków to dla mnie nic nowego.

W ING z sukcesem zachęcił pan klientów do korzystania z bankowości internetowej. Jednak wykorzystanie tego kanału w Polsce nie wygląda najlepiej. Mamy już co prawda 14 milionów kont, jednak połowa z nich jest martwa – dołączono je użytkownikom do zwykłych rachunków, a oni po prostu z nich nie korzystają. Kiedy nastąpi zmiana mentalności klientów? Kiedy uwierzą, że rachunek prowadzony przez internet to, mówiąc kolokwialnie, coś fajnego, z czego warto korzystać?

– To już nastąpiło. Może liczby jeszcze tego nie pokazują, ale punkt zwrotny jest już za nami. Teraz będzie tylko lepiej. Łatwiej jednak mówić mi o ING niż o całym rynku. My już przekroczyliśmy kolejną fazę rozwoju internetowej bankowości transakcyjnej. Staliśmy się jednym z dominujących graczy w Polsce, jeśli chodzi o penetrację rynku transakcyjnego.

Nie jest pan zbytnim optymistą, jeśli chodzi o masowe korzystanie przez Polaków z bankowości elektronicznej?

– Nie. Nie warto nawet wspominać o tym, ile w ogóle osób w Polsce ma rachunki bankowe, bo to niestety nie zmienia się w istotny sposób od mniej więcej 15 lat. Mimo to coś się jednak ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: