Łukasz Hardt z RPP: to nie jest właściwy moment na podnoszenie celu inflacyjnego

Gospodarka

Obecna sytuacja nie sprzyja podnoszeniu celu inflacyjnego, poinformował członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Łukasz Hardt.

Łukasz Hardt
Łukasz Hardt By Adrian Grycuk - Own work, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=76412575

Obecna sytuacja nie sprzyja podnoszeniu celu inflacyjnego, poinformował członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Łukasz Hardt.

"Ostrożnie patrzymy na cele banków centralnych. To nie jest moment na podnoszenie celu inflacyjnego" - powiedział Hardt na kongresie EFNI podczas prezentacji raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), cytowany przez PIE na profilu Instytutu na Twitterze.

Członek RPP Eugeniusz Gatnar powiedział we wrześniu, że czas wychodzenia z kryzysu nie jest właściwym momentem do decyzji o zmianie celu inflacyjnego, wskazując, iż "to nie jest moment, by zmieniać cel inflacyjny", "musimy się tego celu trzymać".

EBC przyjął w nowej strategii symetryczny cel inflacyjny wynoszący 2% w średnim okresie

W lipcu Europejski Bank Centralny (EBC) przyjął w nowej strategii symetryczny cel inflacyjny wynoszący 2% w średnim okresie i jednocześnie uznał, że pozwoli na przejściowy okres, w którym inflacja może być umiarkowanie powyżej celu.

Czytaj także: RPP: październikowa podwyżka stóp procentowych ograniczy ryzyko trwale podwyższonej inflacji >>>

Pod koniec września RPP podtrzymała w "Założeniach polityki pieniężnej na rok 2022" średniookresowy cel inflacyjny na poziomie 2,5% z przedziałem odchyleń o szerokości ±1 pkt proc. Podstawowym instrumentem polityki pieniężnej pozostaną stopy procentowe, a polityka pieniężna będzie nadal realizowana w warunkach płynnego kursu walutowego, który nie wyklucza interwencji na rynku walutowym.

"NBP już teraz mógłby wspierać transformację energetyczną"

NBP już teraz mógłby wspierać transformację energetyczną, np. przez preferencje dla zielonych aktywów w repo, czy przy ustalaniu poziomu rezerwy obowiązkowej dla banków, a także powinien podjąć analizy ws. możliwości zielonego QE - wynika z tez wystąpienia członka RPP Łukasza Hardta w trakcie panelu Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie.

Hardt wygłaszał uwagi w dyskusji w związku z prezentacją raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Nowy policy mix. Relacje między polityką pieniężną i fiskalną – wnioski po kryzysie”.

"Narodowy Bank Polski mógłby potencjalnie już teraz wspierać proces transformacji energetycznej, np. poprzez preferencyjny poziom haircutów dla zielonych aktywów stosowanych przy zabezpieczeniach operacji repo. Innym ewentualnym rozwiązaniem, choć wymagającym zmiany ustawowej, mogłoby być uzależnienie poziomu wymaganej od banków rezerwy obowiązkowej nie tylko od struktury i wielkości ich pasywów, ale również od aktywów (asset-based reserve requirements), i wtedy np. te banki, które mają w portfelu dużo kredytów na zielone inwestycje mogłyby odprowadzać do NBP mniejszą rezerwę obowiązkową" - wynika z tez Hardta.

"Odrębną kwestią jest możliwość stosowania przez NBP zielonego luzowania ilościowego, zwłaszcza w sytuacji podwyższonej inflacji i konieczności zacieśniania polityki pieniężnej. Wydaje się, że hipotetyczne luzowanie tego rodzaju powinno wiązać się z wcześniejszą zmianą akcentów w polityce pieniężnej i ukierunkowaniem się bardziej na bezpośrednie oddziaływanie na dłuższy koniec krzywej dochodowości. Kwestie te wymagają pogłębionych analiz, które powinny być w polskim banku centralnym podjęte" - dodał członek RPP.

Hardt ocenia, że argumentowanie na rzecz podnoszenia celów inflacyjnych banków centralnych w związku z transformacją energetyczną jest wątpliwe.

"W debacie publicznej pojawia się argument, że skoro transformacja energetyczna oznacza wzrost cen energii pochodzącej z wysokoemisyjnych źródeł i generalnie wzrost cen dóbr o wysokim śladzie węglowym, to banki centralne powinny cechować się wyższą niż dotychczas tolerancją dla inflacji. W rezultacie, jak argumentują niektórzy eksperci, cele inflacyjne banków centralnych powinny zostać podniesione. W odniesieniu zwłaszcza do długiego okresu ta teza jest wątpliwa, bo przecież w procesie transformacji energetycznej chodzi bardziej o zmianę cen relatywnych (np. wzrost cen +brudnej+ energii i spadek cen energii +czystej+), a nie o generalne podwyższenie cen w całej gospodarce, choć w krótkim okresie transformacja energetyczna na ogólny poziom cen oddziałuje. Argumentowanie na rzecz podnoszenia celów inflacyjnych banków centralnych w związku z transformacją energetyczną jest wątpliwe" - wynika z tez Hardta.

Zdaniem ekonomisty, nadmierne antropogeniczne emisje dwutlenku węgla, zagrażające stabilności klimatu, mają charakter negatywnego efektu zewnętrznego, a więc ich źródła leżą w niedoskonałości rynku, co oznacza, że pojawia się argument dla interwencji państwa.

"Działania w tym obszarze powinny być jednak prowadzone głównie poprzez politykę fiskalną i regulacyjną, bo mandat banków centralnych redukcji niedoskonałości rynku nie obejmuje, co nie oznacza, że banki centralne mogą pozostać bierne w obliczu zmian klimatu. Ryzyka klimatyczne powinny być w polu obserwacji banków centralnych, chodzi tutaj również o wpływ zmian regulacyjnych, związanych z ochroną klimatu, na wycenę różnego rodzaju aktywów, a tym samym na stabilność sektora finansowego" - dodał.

Źródło: ISBnews
Udostępnij artykuł: