Malta przestanie być rajem podatkowym

Firma

Zapobieganie prania brudnych pieniędzy, dostosowanie się do dyrektyw dotyczących cen transferowych, a nawet obniżenie rabatu dla nowych rezydentów podatkowych - m.in. do tego zobowiązał się maltański rząd. W zamian Malta otrzyma dotacje od Komisji Europejskiej w ramach Funduszu Odbudowy, a ok. 315 mln euro przeznaczy w głównej mierze na dostosowanie gospodarki do klimatycznych wyzwań, czytamy w informacji prasowej kancelarii Oniszczuk & Associates.

Flaga Malty
Fot. stock.adobe.com/Mirko

Zapobieganie prania brudnych pieniędzy, dostosowanie się do dyrektyw dotyczących cen transferowych, a nawet obniżenie rabatu dla nowych rezydentów podatkowych - m.in. do tego zobowiązał się maltański rząd. W zamian Malta otrzyma dotacje od Komisji Europejskiej w ramach Funduszu Odbudowy, a ok. 315 mln euro przeznaczy w głównej mierze na dostosowanie gospodarki do klimatycznych wyzwań, czytamy w informacji prasowej kancelarii Oniszczuk & Associates.

Rząd maltański porozumiał się z Komisją Europejską, która zatwierdziła tamtejszy Krajowy Plan Odbudowy. Oznacza to, że Malta wkrótce otrzyma pierwsze przelewy w ramach Funduszu Odbudowy, który ma pomóc gospodarkom krajów Unii Europejskiej stanąć nogi po kryzysie związanym z pandemią.

Łącznie, na położoną na Morzu Śródziemnym wyspę, która uznawana jest za południowe wrota Europy, popłynie ok. 316 mln euro dotacji.

Praworządność? Nie tylko Polska ma kłopot

– Plan Maltańczyków był oceniany dość długo. Wcześniej już ok. 20 unijnych państw miało zatwierdzone dokumenty, na podstawie których można było rozpocząć wypłatę środków. W przypadku Malty zwłoka brała się m.in. stąd, że Komisja Europejska postanowiła przyjrzeć się systemowi podatkowemu na wyspie, przepisom dotyczącym transferu pieniędzy, a co za tym idzie możliwości unikania opodatkowania przy zakładaniu firmy na Malcie – tłumaczy Maciej Oniszczuk, z kancelarii Oniszczuk & Associates, specjalizującej się w doradztwie prawnym i podatkowym dla biznesu oraz zakładaniu spółek w Polsce i za granicą.

– Widać jak na dłoni, że zasada: "pieniądze za praworządność" nie dotyczy tylko Polski i nie jest narzędziem, które KE przygotowała, żeby uderzać w niesforny rząd Prawa i Sprawiedliwości. Rozliczani z praworządności są też inni – dodaje Oniszczuk.

Co ciekawe maltański plan został przedstawiony na arenie UE zaledwie tydzień po tym jak wyspa została poddana wzmożonemu monitorowaniu przez Financial Action Task Force (Grupa Specjalna ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy) w celu wyeliminowania uchybień związanych z podatkową szarą strefą. Marcus Pleyer – obecny przewodniczący FATF – wyjaśnił, że braki Malty dotyczą przejrzystości własności rzeczywistej i wywiadu finansowego, zwłaszcza w odniesieniu do przestępstw podatkowych.

Koniec z przymykaniem oczu. Podatki do zmiany

Wyspiarski rząd, aby porozumieć się z KE, zobowiązał się m.in. do przyjęcia rozwiązań dotyczących tzw. cen transferowych. Malta od pewnego czasu była unijną "czarną owcą", bo przepisy te powinny funkcjonować od dłuższego czasu.

Co prawda pośrednio wprowadzono zasady ustalania cen transferowych, aby przestrzegać międzynarodowych konwencji i dyrektyw, ale nie przyjęto jednak jeszcze formalnie wytycznych OECD, które w praktyce implementują dyrektywę do maltańskiego porządku prawnego. Dlaczego to takie ważne z punktu widzenia Wspólnoty? 

– Ceny transferowe to ceny, które ustalają pomiędzy sobą podmioty powiązane w odniesieniu do sprzedawanych pomiędzy sobą dóbr, usług lub praw. W niektórych przypadkach, mechanizmy cen transferowych mogą być wykorzystywane do przesuwania dochodu w ramach grupy kapitałowej pomiędzy różnymi krajami, w tym do krajów o niższym poziomie opodatkowania. W rezultacie takiego działania dochód może nie zostać opodatkowany tam, gdzie został wygenerowany – tłumaczy Maciej Oniszczuk. 

Maltański rząd zobowiązał się również do przeprowadzenia analizy przepisów dotyczących dywidend, odsetek i opłat licencyjnych między spółkami mającymi siedzibę na Malcie, a spółkami powiązanymi mającymi siedzibę w innych jurysdykcjach.

Ponadto hojny rabat na Malcie dla spółek będących rezydentami podatkowymi z zagranicznymi udziałami oznacza, że ​​bardzo niewiele środków jest faktycznie opodatkowanych. I ten aspekt podatkowych zapisów również może zostać zmieniony. 

Co dalej z rajami podatkowymi?

– Nie wszystkie firmy, które wybierają Maltę, decydują się na to z chęci prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa. To spore nadużycie. Większość wybiera "raje podatkowe", bo przepisy tam są zdecydowanie bardziej przyjazne przedsiębiorcom. Trzeba też pamiętać o tym, że sama optymalizacja podatkowa nie jest niczym złym i sama w sobie nie jest ściągana. Złamaniem prawa i standardów jest tylko sytuacja pozornej zmiany rezydencji podatkowej, fikcyjnego prowadzenia działalności poza Polską, tylko i wyłącznie w celu uniknięcia opodatkowania – zaznacza właściciel kancelarii Oniszczuk & Associates,

Zamiast szarą strefą Malta będzie zieloną wyspą

W zamian za "posprzątanie" swojego systemu podatkowego wyspa, którą zamieszkuje ok. pół miliona osób, otrzyma środki głównie na dostosowanie gospodarki do wyzwań klimatycznych.

Pieniądze będą potrzebne m.in. na budowę pilotażowej szkoły o zerowej emisji dwutlenku węgla, zapewnienie większej liczby punktów ładowania i elektryfikację floty transportu publicznego, a także środki umożliwią energooszczędną renowację i zazielenienie budynków administracyjnych i mieszkalnych.

Część funduszy pochłonie też rozbudowa portu morskiego, a także cyfrowa transformacja kraju. 

Udostępnij artykuł: