Mam wszystko w tyle…

Andrzej Lazarowicz

Zwyczajowo każdy kandydat na pracownika musi przejść badania lekarskie. Ciekaw jestem, czy ta zasada obowiązuje także polityków. Sądząc jednak po zachowaniach naszych posłów - raczej nie. A przydałyby się, zwłaszcza niektórym, wizyty - a może i podjęcie leczenia - u lekarza specjalisty. Słyszałem, że dobrym neurologiem jest Kuba Sienkiewicz, na dodatek - jako frontman kapeli "Elektryczne gitary" - może też stosować muzykoterapię.

Powinni go odwiedzić zwłaszcza przedstawiciele jednej opcji i przy okazji wypytać o inspiracje i okoliczności powstania piosenki „Kiler”. Szkoda tylko, że nie mogą się spełnić słowa pierwszej zwrotki „To, co się dzieje – naprawdę nie istnieje”. A na dodatek prawdą jest, że „nie cofnę kijem Wisły”.

Jeszcze niedawno żywo interesowało mnie to, co dzieje się w polskiej polityce. Dziś, gdy na scenie pełno błaznów, a ani jednego męża stanu i – co gorsza – żadnych szans na jego pojawienie się, coraz częściej niestety mogę powtórzyć fragment refrenu z „Kilera” – mam wszystko w tyle…

A cała ta sytuacja to zapewne wynik zbyt małej liczby kobiet w polskiej polityce. Jak bowiem rzekł Antoni Czechow: Kobiety bez towarzystwa mężczyzn więdną, a mężczyźni bez kobiet głupieją.

Udostępnij artykuł: