Marek Dietl: giełda będzie działać mimo epidemii koronawirusa

Finanse osobiste / Gospodarka / Multimedia / Wydarzenia

MAREK DIETL GPW
Fot. aleBank.pl

Jak warszawska Giełda Papierów Wartościowych jest przygotowana na ewentualną epidemię koronawirusa - mówi w rozmowie z aleBank.pl Marek Dietl, prezes Zarządu GPW.

#MarekDietl: Giełda, jako organizator obrotu, jest gotowa nawet na scenariusz, że wśród pracowników giełdy pojawi się koronawirus #FinanseOsobiste #KursyAkcji #NotowaniaGiełdowe #InwestycjeFinansowe #Koronawirus @GPW_WSExchange

Robert Lidke: Czy ma Pan jakieś słowa pociechy dla inwestorów giełdowych?

Marek Dietl: Przede wszystkim chciałbym się podzielić z inwestorami giełdowymi takim spostrzeżeniem, głównie z tymi, którzy może na co dzień nie śledzą tego, co się dzieje na giełdzie, że globalni inwestorzy to nie są czarodzieje, mający kulę, z której odczytują wyceny spółek. Są to też ludzie tacy jak inni, którzy ulegają emocjom, którzy też mają ograniczone możliwości poznawcze, tak jak my wszyscy.

Więc to, co się dzieje na światowych rynkach, w pierwszej warstwie jest skutkiem nagromadzenia emocji, i również szczególnie jeśli chodzi o rynek amerykański, to odreagowanie tego, że bardzo dawno nie było tam żadnej bessy. I to jest pierwszy element.

Drugi element jest może mniej pocieszający, że są rzeczywiście jakieś napięcia w gospodarce światowej, głównie w gospodarce chińskiej, gdzie odczyt i tych wskaźników makroekonomicznych, i wskaźników wyprzedzających koniunkturę, jest dużo gorszy niż się spodziewaliśmy jeszcze parę miesięcy temu.

Czytaj także: Koronawirus w Polsce: GPW przeprowadziła przegląd planów utrzymania ciągłości działania; nie ma przesłanek do zawieszenia obrotu

Częściowo więc przeceny na giełdach światowych są uzasadnione zmianą sytuacji makroekonomicznej. Natomiast ich skala jest bardziej podyktowana emocjami niż trzeźwą oceną sytuacji.

Szczególnie zmiany kursów w Polsce są, wydaje się, nie do końca uzasadnione, bo kondycja polskiej gospodarki wciąż jest bardzo dobra. I przeceny są związane z tym, że gdzie indziej akcje staniały, a nie z tym, że spółki, polska gospodarka dają sygnały osłabienia.

Natomiast nie zmienia to faktu, że najbliższe tygodnie, może nawet miesiące będą pod znakiem olbrzymiej zmienności. I emocje, bardziej niż chłodna ocena ekonomiczno-finansowa, będą dyktować jakie są wyceny spółek.

Czyli te osoby, które inwestują długoterminowo, raczej powinny zachować spokój?

− Ci, którzy wybrali spółki, które mają dobre w ich ocenie perspektywy, mają trwały model biznesu, zdecydowanie powinny zachować spokój, bo dopóki nie sprzedaje się akcji, to ewentualna strata jest tylko papierowa, symboliczna.

Natomiast oczywiście ci, którzy działają na podstawie zmienności, czy też krótkotrwałych trendów, to oni wkroczyli do akcji i bardzo aktywnie dzisiaj handlują, próbując wyczytać, w którą stronę będą przesuwać się emocje pozostałych graczy.

A jak będzie działała warszawska Giełda Papierów Wartościowych w najbliższym czasie? Epidemia koronawirusa się rozszerza, a chodzi o to, by giełda funkcjonowała? Czy myśli Pan o podjęciu określonych działań?

− Podjęliśmy już bardzo konkretne działania, które są skoordynowane z działaniami giełd w Europie. W poniedziałek 9 marca mieliśmy dużą telekonferencję Rady Federacji Europejskich Giełd, gdzie też ten temat był omawiany. I mniej więcej wszystkie giełdy mają takie same podejście.

Po pierwsze giełdy w najgorszych momentach wielkiego kryzysu finansowego 2008 roku − działały. Banki bankrutowały, potrzebowały wsparcia państwa, natomiast giełdy działały, notowania szły, i tu nie ma zagrożenia.

W dużej części giełdy działają w oparciu o systemy informatyczne, serwery, i tam udział człowieka nie jest potrzebny do samego notowania, jest potrzebny do nadzoru.

Stąd pierwsza rzecz, o którą dbamy, i rozpoczęliśmy już procedurę w tym zakresie, to zminimalizowanie ryzyka, że nie będziemy mieli dostępu do pracowników, od których zależy ciągłość funkcjonowania giełdy.

I tu mając ośrodek podstawowy i zapasowy możemy bardzo dobrze żonglować. Jest też system zmianowy pracy. Nasz zasób ludzki jest relatywnie duży, nawet w porównaniu do giełd podobnego rozmiaru.Tu jesteśmy po bezpiecznej stronie.

Dodatkowo specyficzną cechą naszej giełdy jest to, że mamy ponad 1/3 wszystkich pracowników w Grupie Kapitałowej po 50. roku życia, czyli te osoby należą do grupy podwyższonego ryzyka, i tym osobom rekomendujemy prace zdalną. Mamy do tego szereg narzędzi.

Od początku mojej prezesury wprowadziłem możliwość pracy zdalnej i stopniowo ją rozszerzam.

Do tego jeszcze wprowadzamy techniczne elementy, które mają ograniczyć ewentualne rozprzestrzenianie się wirusa.

Giełda, jako organizator obrotu, jest gotowa nawet na scenariusz, że wśród pracowników giełdy pojawi się koronawirus.

Rozmawiamy podczas Kongresu Edukacji Finansowej i Przedsiębiorczości. Jakie miałby Pan ogólne przesłanie dla osób, które interesują się edukacją ekonomiczną, chcą być dobrze wykształcone i dobrze zarządzać swoim majątkiem, swoimi zasobami.

− Zacznę od takiej historii. Rzecz się dzieje na początku lat ’90. Szwedzcy naukowcy zbadali, że Polacy mają bardzo słabą wiedzę matematyczną, a zadawali pytania typu: jak działa procent? I doszli do wniosku, że prawie 40 proc. Polaków sobie nie radzi.

To było dosyć zaskakujące i polscy psychologowie postanowili to zbadać. Też zrobili badanie, ale nie zadawali abstrakcyjnego pytania: co to jest procent, tylko np. jakie będą odsetki od lokaty, bardzo konkretne. I okazało się, że Polacy wypadli znakomicie.

Czyli trzeba daną rzecz praktykować, żeby się jej nauczyć. I jest dobry moment, żeby zacząć praktykować bardziej aktywne zarządzanie naszymi finansami, bo w 2017 roku po raz pierwszy majątek Polaków przekroczył bilion złotych.

Jest to taki punkt odcięcia, kiedy dołączyliśmy do grona krajów, gdzie majątek w rękach prywatnych stał się co najmniej zauważalny. I to daje możliwości konstruowania portfeli inwestycyjnych czyli lokowania środków w różne klasy aktywów.

Dlatego tym, do czego bym zachęcał, jest dywersyfikacja − posiadanie aktywów różnego typu, o różnej skali ryzyka i zwrotu. A drugi element to bardzo pilne zwracanie uwagi na koszty transakcyjne.

Na giełdzie, dla początkującego inwestora najlepsze są instrumenty typu ETF, które grupują akcje wielu przedsiębiorstw, 20 – 40, a jednocześnie są bardzo tanie w kupowaniu-sprzedawaniu, i zapewniają właśnie dywersyfikację.    

Po pierwsze więc – eksperymentować, na początku małymi kwotami i to jest najszybszy sposób uczenia się. I po drugie – dywersyfikować swój portfel oszczędności, inwestycji.  

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: