Marta Petka-Zagajewska z PKO BP: podwyższona inflacja wyzwaniem dla polskiej gospodarki

Gospodarka

Podwyższona inflacja będzie stanowić wyzwanie dla polskiej gospodarki nie tylko w najbliższych latach, ale i w dłuższej perspektywie – ocenia kierownik zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP Marta Petka-Zagajewska. Średniookresowo trendy inflacyjne będą napędzane m. in. przez inwestycje związane z transformacją energetyczną i kosztową stronę rynku pracy.

Marta Petka-Zagajewska
Marta Petka-Zagajewska Fot. PKO BP

Podwyższona inflacja będzie stanowić wyzwanie dla polskiej gospodarki nie tylko w najbliższych latach, ale i w dłuższej perspektywie – ocenia kierownik zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP Marta Petka-Zagajewska. Średniookresowo trendy inflacyjne będą napędzane m. in. przez inwestycje związane z transformacją energetyczną i kosztową stronę rynku pracy.

"Trwale podwyższona inflacja od dawna jest elementem naszego scenariusza prognostycznego. Prognozę inflacyjną zrewidowaliśmy już jakiś czas temu – zakładamy, że w tym roku średnioroczny CPI będzie na poziomie 4,1 proc." – powiedziała Petka-Zagajewska.

W przyszłym roku inflacja będzie nieco niższa, ale wciąż wysoka – wyniesie średnio 3,5 proc. Oznacza to, że przez sporą część przyszłego roku będziemy przekraczać górną granicę odchyleń od celu.

"W dużym stopniu trendy, które stoją za podwyższoną inflacją w Polsce nie są przejściowe. To są podobne trendy, które napędzały inflację przed pandemią. Oczywiście pandemia, uwolniony popyt, ograniczona podaż, efekty bazy też grają dużą rolę i można powiedzieć, że te komponenty wygasną. Niemniej jednak, nawet jak te czynniki przestaną wpływać na procesy inflacyjne, to w 2022 wskaźnik CPI będzie według nas na poziomie 3,5 proc., a to wciąż bardzo dużo" – dodała.

Obniżenie dynamika cen paliw w II połowie roku

W ocenie ekonomistki, w drugiej połowie 2021 r. można spodziewać się obniżenia dynamika cen paliw w ujęciu rok do roku. Wskaźnik CPI będą podbijały jednak ceny żywności.

"Kluczowe czynniki, które naszym zdaniem będą sprawiały, że w drugiej połowie tego roku inflacja będzie się wahać pomiędzy 4,5 a 5 proc. to pewna wymiana, która nastąpi pomiędzy wpływem cen paliw a żywności. Dynamika cen paliw, wyniesiona do wysokich poziomów przez efekty bazy, będzie się obniżała, natomiast zakładamy, że w coraz większym stopniu inflacja będzie napędzana cenami żywności. Za tym przemawia kilka elementów – po pierwsze to co się dzieje na rynku nieprzetworzonej żywności, gdzie ceny już wyraźnie rosną" – powiedziała.

"Z drugiej stronny, patrząc na koszt pracy, na koszty spowodowane cenami paliw, sądzimy, że ceny żywności przetworzonej też będą dynamicznie rosły. Łącznie dynamika cen żywności przyspieszy o ok. 4 pkt proc. i stanie się istotnym czynnikiem dokładającym się do inflacji bazowej. Zakładamy, że inflacja bazowa do końca roku nie spadnie poniżej 3,5 proc." – dodała.

Czytaj także: Ekonomiści PKO BP i Banku Millennium podnieśli prognozę wzrostu PKB Polski w 2021 roku >>>

Petka-Zagajewska podkreśliła, że podwyższona inflacja będzie wyzwaniem dla polskiej gospodarki w dłuższym horyzoncie. Jej zdaniem, inwestycje związane z transformacją energetyczną, a także kosztowa strona rynku pracy będą podbijać wskaźnik CPI w kolejnych latach.

"Trendy inflacyjne średnioterminowo będą napędzane przez dwa ważne elementy. Pierwszy to wpływ strony kosztowej rynku pracy, czyli trend, który obserwowaliśmy przed pandemią. Rynek pracy powróci szybko do rynku pracownika, a to oznacza utrzymywanie się podwyższonej dynamiki wynagrodzeń. Po części także nadal stymulowanej przez rozwiązania regulacyjne, takie jak podwyżki płacy minimalnej. To będzie sprawiało, że dynamika cen usług trwale zakotwiczy nam się na poziomie 5-6 proc., być może nawet nieco więcej" – powiedziała ekonomistka PKO BP.

"Drugi element to kwestia koniecznych nakładów na wszelkie inwestycje związane z transformacją energetyczną, rosnącymi wymaganiami środowiskowymi. Wydaje nam się, że nie ma ucieczki od tego, by regularnie rosły ceny energii, ciepła, wody. To jest ten element koszyka, który nie tylko jest mocno odczuwalny przez gospodarstwa domowe, ale stanowi też element kosztów w zasadzie każdej działalności gospodarczej. To są te dwa procesy, które nie zostały wywołane przez pandemię i wraz z pandemią się nie skończą. One sprawią, że podwyższona inflacja to według nas wyzwanie nie tylko lat 2021-2022, ale i kolejnych" – dodała.

Listopad może być punktem zwrotnym w polityce monetarnej

Mimo podwyższonej inflacji i mocnych danych z gospodarki realnej, Rada Polityki Pieniężnej nie zapowiada rychłej zmiany paramentów swojej polityki. Petka-Zagajewska z PKO BP ocenia, że mimo zaostrzenia się retoryki RPP w ostatnich miesiącach, normalizacja polityki monetarnej w Polsce nie nastąpi wkrótce.

"Sygnały płynące z RPP wskazują, że szybkie podwyżki stóp procentowych to nie jest scenariusz, który Rada chciałaby zrealizować. Bazując na wypowiedziach członków RPP wydaje nam się, że na przestrzeni ostatnich miesięcy dokonała się ważna zmiana w retoryce Rady. RPP przestała twierdzić, że inflacja nie wzrośnie i w swoich perspektywach dotyczących inflacji już dopuszcza scenariusz, w którym będzie ona podwyższona co najmniej do końca tego roku" – powiedziała.

"Druga duża zmiana to to, że Rada zaczęła w ogóle dopuszczać ewentualność zmiany stóp procentowych. Wcześniej deklarowała, że bezwarunkowo stopy do końca tej kadencji nie wzrosną" – dodała.

Ekonomistka podkreśliła jednak, że sam fakt, iż Rada dopuszcza podwyżki nie oznacza, że będzie do nich dążyła. Jej zdaniem, punktem zwrotnym w polityce monetarnej w Polsce może być jednak listopad.

"Naszym zdaniem Rada – podobnie jak inne banki centralne – pozostaje w ‘kryzysowym nastawieniu’. Dostrzega, że pandemia jeszcze się nie skończyła i chce bardziej dmuchać na zimne niż przejść do etapu, w którym można powiedzieć, że gospodarka wróciła do normalności i możemy normalizować politykę pieniężną. Dlatego też wydaje się, że RPP będzie chciała poczekać jeszcze kilka miesięcy" – powiedziała.

"Punktem zwrotnym może być listopad – nawet nie dlatego, że listopadowa projekcja będzie przełomowa, bo faktyczna skala wpływu projekcji na decyzje Rady jest dużo mniejsza, niż członkowie to deklarują – ale dlatego, że w listopadzie będziemy już wiedzieć na ile bolesna epidemicznie dla gospodarki była jesień. Po drugie, w listopadzie będzie też już można zweryfikować założenie Rady, że wzrost inflacji jest tylko przejściowy. Naszym zdaniem obydwie weryfikacje będą skłaniały do tego, że to już jest moment na normalizację polityki monetarnej" – dodała.

Scenariusz PKO BP: do podwyżki stóp procentowych w Polsce dojdzie w lipcu 2022 r.

W bazowym scenariuszu makroekonomicznym PKO BP zakłada jednak, że do podwyżki stóp procentowych w Polsce dojdzie w lipcu 2022 r. – zdecyduje się na to Rada w nowym składzie.

"Na dziś jednak członkowie Rady zaznaczają, że normalizacja będzie miała etapowy przebieg – zaczniemy od QE, a potem stopy procentowe. Zatem na dziś w naszym bazowym scenariuszu zakładamy, że przemiana polityki w listopadzie będzie dotyczyła raczej tylko zmian w programie QE, natomiast do podwyżek dojdzie dopiero w 2022 r. Tutaj nakłada nam się kolejny wielki znak zapytania – od stycznia zaczynają się wymieniać członkowie RPP. Będzie tworzyć się nowe gremium, którego poglądów zupełnie nie znamy. Historycznie bywało tak, że okres zmian personalnych nie sprzyjał zmianom w parametrach polityki pieniężnej" – powiedziała.

"Stąd w bazowym scenariuszu zakładamy, że pierwszych podwyżek dokona już w pełni nowa Rada i nastąpią one w lipcu 2022 r. Czynnikiem niepewności wciąż pozostaje jednak skład Rady i fakt, że i siła wzrostu gospodarczego i wysokie natężenie procesów inflacyjnych będą dawały argumenty za tym, żeby stopy procentowe podwyższać wcześniej. Jeśli zatem jastrzębie zdobędą większość w Radzie, wówczas podwyżki możemy zobaczyć wcześniej" – dodała.

Udostępnij artykuł: