Mecenas Maciej Panfil : Skutki wyroku TK w sprawie BTE

Tylko u nas

Wypowiedź dla alebank.pl: Mecenas Maciej Panfil - Kancelaria Prawnicza Maciej Panfil i Partnerzy Sp. k. Grupa Panfil

Maciej Małek: Jakie skutki w konteście tego, co się stało w sprawie bankowego tytułu egzekucyjnego dla procedury, ale i kosztów po stronie banków, a finalnie jak się należy domyślać klienta, wprowadzi nowy reżim prawny?

Maciej Panfil: Zaczniemy od tego, że jesteśmy na Stadionie Narodowym, gdzie zawołanie “Polacy nic się nie stało” jest jak najbardziej właściwe, ale warto sobie przypomnieć kontekst. Zawsze tak śpiewamy gdy się jadnak coś stało i stało się coś niedobrego. Zatem sformułowanie “nic się nie stało” w kontekście orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego jest oczywistym żartem. Stała się rzecz bardzo poważna.

MM: Rozumiem, że trudno się odnieść wprost, bo czekamy nadal na pisemne uzasadnienie tej decyzji?

MP: Tak, jednak sama sentencja, jej waga, pozwala już sformułować pewne wnioski. Mamy po pierwsze stan przejściowy. Do sierpnia przyszłego roku bankowy tytuł egzekucyjny funkcjonuje? – nie przypadkiem używam tutaj znaku zapytania.

MM: Co z umową zawartą ostatniego lipca?

MP: To jest inna kwestia. Co zrobić w sytuacji kiedy okazuje się, że taka sama sprawa, oparta na takich samych dokumentach, w relacji z tym samym bankiem jest w dwóch różnych sądach w Polsce rozstrzygana w odmienny sposób? Jeden sąd nadaje klauzulę wykonalności, inny jej odmawia. Co ciekawe obydwa te sądy powołują się na ten sam wyrok TK. Jeden sąd mówi tak: Trybunał Konstytucyjny orzekł, że utrata mocy obowiązującej przepisów o BTE nastąpi w 2016 roku, a zatem do tego czasu nie mam podstaw aby odmawiać nadawania klauzuli wykonalności. W analogicznej spawie inny sąd mówi: przecież samTrybunał stwierdził, że BTE jest niekonstytucyjne zatem nie możemy udawać, że będzie niekonstytucyjne za jakiś czas, jest niekonstytucyjne już dzisiaj. Co ciekawe to rozumowanie nie jest oparte tylko na jakiś nieokreślonych przesłankach i przesądach czy intuicjach. Za tym rozumowaniem idzie orzeczenie sądu najwyższego z 2007 roku, które jest bardzo wyraźną podstawą do tego. Twierdzenie, że nawet w sytuacji gdy TK orzekł, że utrata mocy obowiązującej przez dany przepis nastąpi dopiero po pewnym czasie, nie ma obowiązku stosowania przez sąd tego przepisu, którego niekonstytucyjność została stwierdzona.

Mamy sytuację bardzo trudną, bardzo niejednoznaczną, bardzo dynamiczną. Jeszcze dziś zdecydowana większość sądów nadaje kllauzulę i rozumuje tak: odroczenie określone przez Trybunał do roku 2016 nie obowiązuje, zatem działam tak jakby się rzyczywiście nic nie stało.

Ale są incydenty – nie tylko w jednym rejonie kraju. To są punkty na mapie, które możemy znaleźć. To rozumowanie przeciwne prezentowane przez sądy, które odmawiają. Niebezpieczeństwo tkwi jednak chyba jeszcze gdzie indziej. Sędziowe są między młotem a kowadłem – młotem niekonstytucyjności przepisu i kowadłem odroczenia.

MM: Jednocześnie mają z tyłu głowy to, że sędzia przewodniczący zgłosił zdanie odrębne w tej sprawie.

MP: I trudno się dziwić poszukiwaniu uzasadnienia żeby się tym nie zająć. Poszukać wszystkich możliwych okoliczności które pozwoliłyby nie orzekać. To jest coś, co również zagraża efektywności dochodzenia należności przez banki w tym czasie. Jeśli jest jakaś możliwość zepchnięcia sprawy w czasie to sędziowie będą z tego korzystać. Po co się narażać na zarzuty, że skoro wydam orzeczenie, a wiem, że są argumenty i za i przeciw i nie ma jednoznacznego stwierdzenia. Na konferencji padł bardzo interesujący przykład postanowienia z 23 maja samego TK, które idzie właśnie pod prąd orzeczeniu kwietniowemu. Sytuacja jest doskonale niejasna, zagmatwana.

MM: Zatem podważamy dobro samoistne jakim jest zasada legalizmu i zaufania do wymiaru sprawiedliwości.

MP: To wynika nie tylko z tego wyroku TK. Wynika to też z pewnych ustrojowych uwarunkowań – jeden z artytułów Konstytucji mówi, że Konstytucję można stosować wprost. Jeśli tak, a ja jestem sędziom, który na mocy innego przepisu Konstytucji podlega tylko ustawom i Konstytucji a nie podlega wyrokom Trybunału to jeśli TK stwierdził, że coś jest  niekonstytucyjne to stwierdzam, że nie mogę tego stosować i nie interesuje mnie, że odroczenie następuje w roku 2016. Proszę mi wierzyć – to nie jest teoria i to nie jest aberacja.

Pytał pan wcześniej jakie będą konsekwencje uchylenia BTE.

MM: Myślę o kwestiach proceduralnych versus wynikające stąd koszty.

MP: Odpowiedź można by załatwić w dwóch słowach – dłużej, drożej.

MM: Zapłaci klient finalnie.

MP: To już jest bardzo niepoprawne politycznie. Wszyscy, którzy tak intensywnie wspierali inicjatywy zmierzające do likwidacji BTE szermowali zasadą dobra konsumenta, sparwiedliwości, czy sprawiedliwości społecznej. Prawda jest brutalna. Skoro banki będą zmuszone do podniesienia kosztów windykacji swoich należności…

MM: Banki odpowiadają za bezpieczeństwo naszych depozytów, które są podstawą akcji kredytowej.

MP: Poruszył pan jeszcze inny wątek, także interesujący. Ale musimy sobie powiedzieć, że bank który został pozbawiany BTE nie będzie bezczynny. Będzie musiał w sytuacji, w której doszło do zaniechania spłaty zadłużenia przez kredytobiorcę wystąpić z akcją. Dotychczas występował z akcją wystawiania BTE, nadania klauzuli wykonalności. Odbywało się to sprawnie i w miarę tanio. Dzisiaj jeszcze tę możliwość mamy, ale od 2016 roku nie będziemy mieli.

Jaka jest konsekwencja? Bank będzie musiał iść do sądu. Pytanie jakiego. Prawdopodobnie w elektronicznym postępowaniu upominawczym, gdzie są wyższe koszty i dłuższy czas dochodzenia należności. Można spodziewać się, że część spraw będzie trafiała do postępowania nakazowego papierowego. To znów wydłuża procedurę i podnosi koszty. Nie łudźmy się, że jesteśmy zawieszeni w próżni. Natura nie znosi próżni. Banki skalkulowawszy te koszty związane z nadmiernym procesem dochodzenia należności  w efekcie podrożą kredyt. Nie łudźmy się, że będize inaczej. Nie będzie to żadna zmowa banków, żaden Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie wykaże jakiegoś tajemnego porozumienia.

MM: Zasada rzetelności i odpowiedzialności będzie tu decytować.

MP: Naturalna konsekwencja stanu rzeczy. Banki mają swoje określone cele biznesowe, rozliczane są nie tylko w Polsce, odpowiadają przed swoimi akcjonariuszami. Skoro jeden czynnik spowoduje zwiększenie kosztów to trzeba je będzie gdzieś przerzucić.

Co do perspektyw – nie jest tak, że wydarzyło się nieszczęście na katastrofalną skalę. Mamy trudności w okresie przejściowym do sierpnia przyszłego roku, a później prawdopodobnie renesans weksla jako środka zabezpieczenia należności, renesans żyrantów i pytanie czy rozbudowa wewnętrznych działów czy też poszukiwanie kontrahentów na zewnątrz.

MM: O tym rozstrzygnie rynek, jak w wielu przypadkach.

MP: Tak. Możemy powiedzieć, że ostatnio tendencja była inna. Banki raczej cięły koszty i ograniczały zatrudnienie w związku z czym trudno spodziewać się radykalnego odwrotu. Podejrzewam zwiększony outsorsing ale co będzie w przyszłości trudno wyrokować.

Zobacz rozmowę w wersji wideo: https://www.youtube.com/watch?v=nYx31FFuMUg

Źródło: aleBank.pl

 

Udostępnij artykuł: