Miedziany zapał może nie wystarczyć

Komentarze ekspertów

Nieoczekiwana pomoc, jaką warszawskie byki otrzymały ze strony akcji KGHM, przyszłą w samą porę. Dzięki niej WIG20 obronił się przed spadkiem poniżej minimum z czerwca 2013 r. Wciąż jednak nie można mieć pewności, że jego test został zakończony pomyślnie i zła passa zostanie przełamana. Dziś wsparciem może być prawdopodobne odreagowanie przeceny na giełdach światowych.

Zaskakująca zapowiedź złożenia przez PiS projektu ustawy zakładającego zniesienie surowcowej daniny jaką obłożono KGHM, przyniosła piorunujący efekt w postaci przekraczającego momentami 11 proc. skoku akcji lubińskiego kombinatu. Poprawiła też nastroje w przypadku kilku innych spółek. Przede wszystkim jednak pomogła indeksowi największych firm wrócić z dalekiej podróży, w wyniku której znalazł się on zaledwie kilka punktów powyżej dołka z 27 czerwca 2013 r., stanowiącego symboliczny ostatni bastion byków w obronie przed zejściem w okolice 2000 punktów.

Obrona stała się faktem, ale okoliczności, w jakich się odbyła, nie budzą wielkiego entuzjazmu. Fakt, że PiS swoją zapowiedź zadeklarował akurat w dniu, w którym premier Ewa Kopacz „wizytowała” jeden z zakładów KGHM świadczy jednoznacznie, że polityczna walka niestety przenosi się i na giełdę i na gospodarkę, a wszelkie chwyty są w niej dozwolone. Ten akurat giełdzie się przysłużył, ale na dużo więcej chyba nie ma co liczyć.

Obiektywnie rzecz biorąc, jeśli formuła podatku w jakikolwiek sposób miałaby odnosić się do sytuacji spółki, to powinna zadziałać właśnie teraz. Tymczasem premier rządu pod naciskiem deklaruje, że „być może trzeba pomyśleć”. A jest o czym, patrząc na pikujące notowania miedzi i mało optymistyczne perspektywy. Odpukać, ale skojarzenia z sytuacją JSW nasuwają się jednoznacznie, a obniżenie wyceny papierów KGHM do 69,2 zł przez analityków Erste inwestorzy mogą wziąć pod uwagę.

Wczorajsza zniżka kontraktów na miedź o niemal 2 proc. została dzięki PiS zneutralizowana, ale polityka i regulacje rynkowych trendów nie zmienią. Można było się o tym przekonać patrząc na poniedziałkowe wydarzenia na parkiecie w Chinach i ich konsekwencje na większości giełd na świecie. Na tle spadających po ponad 2,5 proc. wskaźników w Paryżu i Frankfurcie, zwyżka WIG20, w dodatku w towarzystwie indeksów w Rydze i Tallinie, wyglądała dość kuriozalnie.

Dziś inwestorzy obserwować będą z uwagą nie tylko notowania akcji KGHM, ale i Orange. Telekom, wbrew obawom, po poniedziałkowej sesji pochwalił się wynikami lepszymi niż się spodziewano i wyższym niż przed rokiem zyskiem, ale jednocześnie jego przedstawiciele nie tryskali optymizmem w ocenach perspektyw na drugie półrocze.

Szansą na kontynuację wzrostów w Warszawie może być widoczna w porannych notowaniach chęć odreagowania przeceny na świecie. W Chinach nadal po ponad 1 proc. tracą główne indeksy, ale te które grupują akcje typu A, będące domeną rodzimych graczy, idą w górę. To sugeruje, że pojawiły się kolejne próby administracyjnego powstrzymywania paniki. Zwyżkują notowania surowców i kontraktów na główne wskaźniki europejskiej i amerykańskie. Sytuacja może jednak być dynamiczna.

Roman Przasnyski,
analityk niezależny

Udostępnij artykuł: