Mieszanka wybuchowa

Finanse i gospodarka

Złoty tracił na ostatniej przedświątecznej sesji z udziałem rodzimych inwestorów, a podczas handlu na niepłynnym rynku w piątek doznał prawdziwej, panicznej wyprzedaży. Kursy przetestowały nieoglądane co najmniej od 1,5 roku poziomy. Oczekujemy odzyskiwania strat do końca roku. Wydarzeniem dnia na świecie ostatnie głosowanie ws. wyboru prezydenta w Grecji.

Połączenie obaw związanych z kryzysem w Rosji, niepewność związana z sytuacją polityczną w Grecji, która wywołuje realną groźbę rozpadu strefy euro, coraz lepsze dane z USA, przybliżające perspektywę podwyżek stóp procentowych, przy pogarszających się odczytach z rodzimej gospodarki, podsycających oczekiwania na wznowienie cyklu łagodzenia polityki pieniężnej, dały w rezultacie zabójczą dla złotego mieszankę strachu. Swoje zrobiły niewątpliwie również powszechne oczekiwania obserwatorów rynku, że końcówka roku będzie, tradycyjnie, okresem korzystnym dla polskiej waluty. Globalni graczy wykorzystali w ten sposób nastawienie szerokich mas, by zająć pozycje przeciwne do oczekiwań. Silnie negatywne dla złotego zmiany zaszły nawet na ostatniej sesji przed świętami. Kurs EUR/PLN otarł się o następną, ważną z psychologicznego punktu widzenia, barierę 4,40, USD/PLN przetestował cenę 3,60, CHF/PLN 3,65, a GBP/PLN 5,60.

Na przestrzeni ostatnich 3 tygodni od 10 grudnia złoty jest najsłabszą walutą emerging markets. W omawianym okresie odzyskiwać straty zaczęły waluty azjatyckie, południowoamerykańskie, afrykańskie, nieco mocniejszy jest rubel, stabilny brazylijski real i turecka lira. Tracą waluty krajów europejskich, co oprócz wymienionych wcześniej czynników, należy wymienić także brak postępów w umacnianiu ożywienia w regionie, wizja długotrwałej deflacji na Starym Kontynencie.

Pomimo dużej wagi czynników, które wywołały grudniową wyprzedaż złotego, zakładamy, że najgorsze polska waluta ma już za sobą. Spodziewamy się, że z początkiem nowego roku kursy skorygują ostatnie, silne wzrosty. O dalszych losach rynku zadecydują wydarzenia pierwszych kilku tygodni nowego roku.

Uwaga rynków finansowych podczas dzisiejszej sesji skupiona będzie na Grecji. Odbędzie się tam ostatnie głosowanie w sprawie wyboru prezydenta. W drugim głosowaniu, kandydat rządzącej partii, S. Dimas, nie uzyskał wymaganej większości 200 głosów parlamentarzystów. W trzeciej rundzie próg potrzebny do uzyskania kwalifikowanej większości zostaje obniżony do 180. Jeśli taka liczba członków greckiego parlamentu nie poprze Dimasa, w lutym dojdzie do przedterminowych wyborów. Murowanym kandydatem do zwycięstwa jest opozycyjna, skrajnie lewicowa partia Syriza, której lider już zapowiedział, że zażąda umorzenia części długu Aten oraz ożywi gospodarkę poprzez zwiększenie wydatków państwa. Jest mało prawdopodobne, by zgodzili się na to wierzyciele Grecji oraz tzw. troika. Będzie to więc oznaczało formalne bankructwo Aten, a co za tym idzie opuszczenia strefy euro. Nadzieja umiera jednak ostatnia. Koalicja premiera A. Samarasa potrzebuje dodatkowych 12 głosów, których szef rządu będzie starał się uzyskać wśród mniejszych partii w zamian za stanowiska po rekonstrukcji gabinetu.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

 

Udostępnij artykuł: