MIFID II – czy jest się czego bać?

Gospodarka

Fot. Pixabay.com

Dyrektywa unijna MIFID II, która weszła w życie 3 stycznia 2018 r., przyniosła szereg zmian w dystrybucji produktów finansowych, m.in. konieczność informowania z wyprzedzeniem o wszystkich kosztach związanych z transakcją. Dotyczy to zarówno kosztów i opłat związanych z samym produktem, jak również kosztów związanych ze świadczeniem usług inwestycyjnych i dodatkowych.

#MIFIDII – czy jest się czego bać?

Oczywiście klienci ponosili koszty również przed wprowadzeniem MIFID II, ale dopiero teraz są one tak przejrzyście prezentowane. Obecnie klienci mogą jeszcze przed poniesieniem ryzyka inwestycyjnego porównać koszty danego rozwiązania z przewidywanym zyskiem i z kosztami oferowanymi przez inne firmy.

Podejścia wdrożeniowe

Wiele firm zapewniło sobie możliwość prezentowania jednej informacji o kosztach i opłatach w formie zestandaryzowanej dla wielu instrumentów finansowych. Chcąc podkreślić jak ważna jest dla nich kwestia ochrony inwestora, zapewniają klientom możliwość uzyskania dalszych informacji o konkretnym produkcie inwestycyjnym, nawet jeżeli będzie to dodatkowym obciążeniem dla doradcy. W praktyce przedstawianie informacji o kosztach przed zawarciem transakcji opiera się na prezentacji przykładowych obliczeń, przy założeniu określonej kwoty i okresu inwestycji. Niektóre firmy wykorzystują taką metodę prezentacji kosztów i opłat dla pewnych podklas aktywów (np. funduszy nieruchomości) lub niektórych grup produktów (np. kontraktów walutowych na rynku OTC, aukcji papierów skarbowych itp.), a inne nawet dla poszczególnych instrumentów finansowych, wspierając się kalkulatorem kosztów.

Są też banki, które powszechnie prezentują w sposób zindywidualizowany przewidywane koszty, jakie poniesie klient, a przykładami posługują się wyłącznie wtedy, gdy jest to bardziej racjonalne, jak w przypadku kontraktów walutowych typu forward.

Informacje o kosztach przekazywane w formie papierowej wydłużają czas dokonania transakcji, dlatego firmy inwestycyjne zabiegają o zgody klientów na publikację informacji na stronie internetowej lub przesyłanie informacji na trwałym nośniku, np. pocztą elektroniczną.

Zastosowane rozwiązania powinny przede wszystkim uwzględniać interes klienta, czyli brać pod uwagę czynniki takie jak zmienność cen na rynku akcji, która wymaga szybkiego podejmowania decyzji inwestycyjnych.

Nieprzyjemne zaskoczenie?

Czy prezentowane otwarcie koszty zniechęcą inwestorów, uświadamiając im, że będą płacić więcej niż dotąd? A może będą bardziej świadomi i skorzystają z ogromnych ilości dostępnych nagle informacji? Czy może informacje zostaną zignorowane, właśnie ze względu na ich zbyt dużą ilość?

Jeżeli swoją inicjatywą regulator osiągnie założony cel, klienci będą w stanie wybrać rozwiązania o najniższym koszcie. Większe możliwości porównania produktów inwestycyjnych mogą w dłuższej perspektywie spowodować trwałe zmiany na rynku, ponieważ większa transparentność zwiększy popyt na produkty finansowe o niższych kosztach. Za przykład mogą posłużyć fundusze inwestycyjne oraz ETF, z których te drugie są zazwyczaj tańsze.

Firmy inwestycyjne mogą też odczuć potrzebę przeciwdziałania skutkom negatywnego odbioru kosztów przez klientów poprzez podniesienie jakości obsługi, poprawę wizerunku oraz ulepszenie komunikacji, opracowując również odpowiednie strategie kosztowo-cenowe. Takie działania byłyby też spójne z intencją twórców dyrektywy, którzy dopuścili stosowanie zachęt w relacji pomiędzy dystrybutorami a dostawcami produktów finansowych, jeżeli wiążą się one ze świadczeniem usługi na wyższym poziomie dla klienta kupującego te produkty.

Wraz z wejściem nowego prawa na poziomie UE dostawcy produktów finansowych muszą zmierzyć się także ze zmianami preferencji konsumenckich. Nadchodząca zmiana pokolenia w kierunku cyfrowych tubylców wymaga transformacji cyfrowej we wszystkich aspektach codzienności, także obsługi klienta instytucji finansowych. Do 2020 roku w rękach nowej generacji znajdą się aktywa o łącznej wartości nawet 30 bilionów dolarów. Firmy inwestycyjne coraz bardziej dostrzegają te zmiany i coraz częściej inwestują w nowe technologie i oprogramowania, które pozwalają aktywniej angażować klientów i informować ich o oferowanych rozwiązaniach i o kosztach inwestycji.

Oprogramowanie pomagające zapewnić zgodność

Z zapewniania zgodności z obowiązującym prawem można uczynić przewagę konkurencyjną, opierając się na wysokiej klasy oprogramowaniu. Narzędzia cyfrowe mogą uczynić proces ujawniania kosztów bardziej przystępnym dla klienta, bardziej zrozumiałym i bardziej merytorycznym, a wręcz mogą być odbierane jako cenne narzędzie uzupełniające. Dobrze zaprojektowane raporty dotyczące kosztów i wyników mogą zwiększyć zadowolenie klientów i wyeliminować negatywny efekt zalewu informacjami. Automatyzacja procedur może również zwiększyć wydajność doradców, a osiągnięcie zgodności pomiędzy kosztami zakładanymi i faktycznie poniesionymi powinno skutkować wyższym poziomem zaufania w relacji doradcy z klientem.

Atrakcyjne i przejrzyste informacje o przewidywanych i poniesionych kosztach mogą zwiększyć oczekiwania klientów wobec produktów i usług, przyczyniając się do powstania lepszych rozwiązań inwestycyjnych oferowanych w kanałach cyfrowych. Warto o tym pamiętać w przypadku nowego pokolenia, które coraz więcej inwestuje, lecz nie wyobraża sobie życia bez nowoczesnych technologii i oczekuje takiego samego doświadczenia użytkownika (UX) podczas kontaktu z firmą inwestycyjną, jak w przypadku rezerwacji hotelu czy zakupów w sieci. Połączenie tych dwóch aspektów może być receptą na sukces po implementacji MIFD II.

Źródło: Stanisław Markowski, Dorsum

Udostępnij artykuł: