Minister finansów: reforma OFE musi poczekać na ustawy podatkowe w ramach Polskiego Ładu

Gospodarka / Mój plan emerytalny

Reforma OFE będzie musiała zostać skalibrowana do proponowanych w ramach Polskiego Ładu ustaw podatkowych – powiedział PAP Biznes minister finansów Tadeusz Kościński. Dodał, że najpierw musi powstać ostateczny kształt reformy systemu podatkowego, dopiero wtedy rząd przyjrzy się jak przeprowadzić reformę OFE.

Tadeusz Kościński
Tadeusz Kościński Fot. Ministerstwo Finansów

Reforma OFE będzie musiała zostać skalibrowana do proponowanych w ramach Polskiego Ładu ustaw podatkowych – powiedział PAP Biznes minister finansów Tadeusz Kościński. Dodał, że najpierw musi powstać ostateczny kształt reformy systemu podatkowego, dopiero wtedy rząd przyjrzy się jak przeprowadzić reformę OFE.

Projekt reformy OFE jest na razie w Sejmie. Musimy zaczekać na Polski Ład – ustawy podatkowe będą mieć znaczenie dla OFE, będziemy musieli skalibrować opłatę przekształceniową.

"Zatem najpierw musimy wiedzieć, jak będą wyglądały ustawy w ramach Polskiego Ładu i później zobaczymy co one będą oznaczały dla OFE" – powiedział Kościński w kuluarach Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Czytaj także: Nowa propozycja likwidacji OFE we wrześniu; przekształcenie możliwe dopiero w II połowie 2022 roku >>>

Reforma OFE zakłada likwidację funduszy i przeniesie zgromadzonych tam środków do IKE lub ZUS. Rząd zakładał, że przy przeniesieniu środków do IKE pobrana zostanie tzw. opłata przekształceniowa na rzecz FUS, co miało być równoważne z opodatkowaniem środków zgromadzonych w ZUS. Przedstawiona w Polskim Ładzie propozycja nieopodatkowania emerytur w przypadku kwoty do 2.500 zł wymusza jednak zmianę podejścia do reformy OFE.

"Inflacja w Polsce podwyższona, ale w momencie wychodzenia z kryzysu nie jest to złe zjawisko"

Inflacja w Polsce jest podwyższona i resort finansów uważnie to obserwuje, ale w tym momencie cyklu gospodarczego, przy wychodzeniu z kryzysu, nie jest to złe zjawisko - ocenił Tadeusz Kościński. Dodał, że według szacunków Ministerstwa Finansów wskaźnik CPI na koniec roku wyniesie ok. 4,3 proc.

"Inflacja jest teraz podwyższona. Cel NBP wynosi 2,5 proc., a górne odchylenie od celu to 3,5 proc., więc inflacja na poziomie trochę ponad 5 proc. to jakieś 1,5-2 pkt proc. powyżej granicy. Trzeba uważnie ją obserwować, ale mieć też świadomość, co wpływa na ten podwyższony wskaźnik cen. Mamy różne czynniki podbijające inflację. W czasie pandemii ludzie siedzieli w domu, nie wyjeżdżali na urlopy, nie korzystali z usług, teraz nagle możemy z tego wszystkiego korzystać, to podnosi ceny. Ponadto, globalne łańcuchy dostaw jeszcze się nie odbudowały, to też wywiera presję na inflację. Wyższe ceny energii, paliw, to wszystko wpływa na CPI" – powiedział Kościński.

Czytaj także: Inflacja wszędzie, co to będzie?

Lepiej, żeby w fazie po recesji, po pandemii, inflacja była lekko podwyższona, niż żebyśmy mieli deflację, która mogłaby doprowadzić do stagnacji, co byłoby najgorsze dla gospodarki.

"Obserwowaliśmy to przy poprzednich kryzysach. Mamy podwyższony poziom cen, ale w tym momencie cyklu, przy wychodzeniu z pandemii, nie jest to złe zjawisko. Najważniejsze, żeby gospodarka jak najszybciej wychodziła z kryzysu i zaczęła się rozkręcać. W ostatnim kwartale mieliśmy wzrost PKB na poziomie ok. 11 proc. rdr, naturalnie tworzy to środowisko dla wyższej inflacji, popyt jest duży i podaż nie nadąża" - dodał.

Minister finansów zaznaczył, że - według szacunków MF - na koniec roku wskaźnik CPI wyniesie ok. 4,3 proc., zaś w 2022 r. średniorocznie wyniesie 3,3 proc.

"Z czasem presja popytowa będzie mniejsza, a dodatkowo będziemy mieć inną bazę odniesienia, więc w przyszłym roku wskaźnik CPI będzie już niższy. Na koniec tego roku prognozujemy, że inflacja wyniesie ok. 4,3 proc., a w przyszłym roku wyniesie średniorocznie 3,3 proc." - powiedział Kościński.

Wskaźnik CPI w Polsce w sierpniu wyniósł 5,4 proc. rdr - był to najwyższy odczyt od dwóch dekad.

Z konsensusu przeprowadzonego przez PAP Biznes na początku września wynika, że prognozy dla inflacji CPI w Polsce na koniec roku wzrosły w ciągu miesiąca o 0,5 pkt proc. do 5,5 proc.

Po sierpniu w budżecie nadwyżka; deficyt na koniec roku tylko "techniczny"

Po sierpniu budżet centralny prawdopodobnie zanotuje nadwyżkę, wpływy ze wszystkich podatków są wyższe w ujęciu rdr – powiedział Tadeusz Kościński. Zaznaczył, że deficyt na koniec roku będzie tylko „techniczny” – resort finansów chce stworzyć poduszkę finansową na poczet przyszłych wydatków.

"Na razie wszystko wskazuje na to, że trend nadwyżki utrzymuje się. Za wcześnie, żeby powiedzieć, jaka kwota może pojawić się w budżecie po sierpniu, ale wszystko wskazuje na to, że będziemy mieć nadwyżkę. Wpływy ze wszystkich podatków są wyższe rdr, niektóre dużo wyższe niż zakładaliśmy, niektóre nieco mniejsze niż się spodziewaliśmy" - powiedział Kościński w kuluarach Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Po lipcu budżet zanotował nadwyżkę w wysokości 35,3 mld zł.

Minister finansów zaznaczył, że deficyt na koniec roku będzie "techniczny" - resort finansów wykorzysta go na stworzenie poduszki finansowej na poczet przyszłych wydatków.

Deficyt na koniec roku będzie "techniczny". To nie będzie deficyt oznaczający, że budżet się nie spina.

"To nie jest moment, żeby zaczynać konsolidację fiskalną. Raczej wykorzystamy możliwość, jaką teraz mamy, żeby stworzyć poduszkę finansową na przyszły rok, jak również zgromadzić środki na inwestycje. Dług publiczny w relacji do PKB powinien naturalnie się obniżać, bo gospodarka będzie się szybko rozwijać" - powiedział Kościński.

"Na koniec roku deficyt powinien być znacznie niższy niż zakładany w ustawie budżetowej, ale nie mamy presji na szybką obniżkę wydatków. Chcemy wykorzystać tę sytuację, aby zwiększyć środki na finasowanie inwestycji i rozkręcanie gospodarki" - dodał.

W ustawie budżetowej na 2021 r. założono deficyt na poziomie 82,3 mld zł, jednak w projekcie budżetu na 2022 r. resort finansów prognozuje, że na koniec br. budżet centralny zanotuje deficyt w wysokości 13 mld zł.

"Brak zielonego światła ws. KPO nikomu nie służy"

Brak zielonego światła ze strony Komisji Europejskiej dla przedstawionego przez Polskę Krajowego Planu Odbudowy nie służy ani Polsce, ani UE – powiedział Tadeusz Kościński. Dodał, że resort finansów ma nadzieję, że KE zaakceptuje plan jeszcze we wrześniu.

"Liczymy, że zielone światło ze strony Komisji Europejskiej w sprawie Krajowego Planu Odbudowy pojawi się już wkrótce. Myślę, że jest duża szansa, że nastąpi to jeszcze we wrześniu. Wstrzymywanie tego nie jest ani dobre dla Polski, ani dla Komisji Europejskiej. Pamiętajmy, że bardzo dużo inwestycji w Polsce jest wykonywanych przez firmy zagraniczne, nie tylko polskie, więc wstrzymywanie KPO dla Polski nie służy nikomu" – powiedział Kościński PAP Biznes w kuluarach Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

KPO jest podstawą do wypłaty środków z unijnego Funduszu Odbudowy. W dokumencie wyodrębniono część grantową i pożyczkową. Polska będzie miała do dyspozycji około 58 mld euro. Na tę kwotę składa się 23,9 mld euro dotacji i 34,2 mld euro pożyczek.

Rozmowy Komisji Europejskiej z Polską na temat Krajowego Planu Odbudowy wciąż trwają.

Udostępnij artykuł: