Mocne odbicie sprzedaży domów w USA, dolar mocniejszy

Finanse i gospodarka

Dolar nadal w ofensywie, a euro w odwrocie po świetnym odczycie danych z rynku nieruchomości i kolejnych sygnałach hamowania gospodarki Niemiec. Złoty również słabszy i nic nie zapowiada, by coś miało się w najbliższym czasie zmienić.

Brak silniejszego odbicia na parze EUR/USD od dłuższego czasu zwiastował, że może dojść do rychłego wznowienia spadków. Kurs osiągnął wczoraj nowe, 14-miesięczne minima i w szybkim ruchu dotarł do dołków z lipca ub. r. (1,2755). Spadek miał miejsce bez istotniejszych przesłanek z zewnątrz. Tuż przed otwarciem sesji na Wall Street notowania zaczęły gwałtownie zniżkować. Z marszu przełamana została 28. figura. Popyt na dolara przyspieszył po publikacji świetnych danych z rynku nieruchomości. W sierpniu w USA odnotowano największy, jednorazowy wzrost sprzedaży nowych domów od 22 lat (od stycznia 1992 r.), o 18,0 proc. Na dodatek, odbyło się to wobec ostatecznie lepszego niż przypuszczano wyniku w lipcu. Dane za pierwszy miesiąc III kw. zrewidowano bowiem z -2,4 proc. m/m do +1,9 proc. W ujęciu anualizowanym sprzedaż po raz pierwszy od 6 lat przekroczyła poziom 500 tys.

Po drugim biegunie strefa euro, gdzie sytuacja ekonomiczna jest coraz gorsza. Wspólnej walucie, która traciła nie tylko do dolara, nie mogły pomóc opublikowane rano dane z Niemiec. Wskaźnik klimatu biznesu Ifo obniżył się we wrześniu bardziej niż prognozowano, a subindeks oczekiwań na najbliższe 6 miesięcy doznał trzeciego, silnego spadku znoszącego całość wzrostów, które pojawiły się w 2013 r. Jedynie subindeks ocen sytuacji bieżącej odnotował spadek niższy niż się spodziewano. Odczyt wskaźnika instytutu Ifo wskazuje na wyczerpywanie się potencjału przyspieszenia największej gospodarki strefy euro. Może zapowiadać wejście w fazę spowolnienia dynamiki PKB. Perspektywa hamowania lokomotywy Europy, za jaką przez ostatnie 2 lata uważane były Niemcy, to zły znak dla odradzających się dopiero po recesji gospodarek peryferyjnych oraz niemal pewne wpadnięcie w kolejną recesję takich krajów jak Francja czy Włochy. Z fundamentalnego punktu widzenia euro jest wciąż przewartościowane. Europejski Bank Centralny może zostać zmuszony do rozszerzenia instrumentarium niestandardowego łagodzenia polityki pieniężnej o pełnowymiarowy skup obligacji z rynku wtórnego. Stosowanie przez kolejne duże banki centralne agresywnych działań łagodzenia ilościowego za każdym razem negatywnie odbijało się na wartości danej waluty. Tak było z dolarem, funtem i jenem. Szwajcarski bank centralny sztywno określił poziom obrony przed nadmierną aprecjacją. Być może przyszedł wreszcie czas na poważną, długotrwałą przecenę euro, by i gospodarki na Starym Kontynencie odetchnęły z ulgą i ostatecznie wyszły z recesji.

EURPLN: Złoty słabszy. Kurs EUR/PLN utrzymuje się na stabilnym poziomie powyżej 4,17, USD/PLN pokonał lokalne szczyty i zbliża się do maksimów z września 2013 r. (3,2850). Trend wzrostowy na tej drugiej parze jest niezagrożony. Notowania mogą dalej zwyżkować. Brak korekcyjnych spadków wskazuje na dużą siłę rynku. Niemniej, w pewnym momencie będzie miało miejsce poważniejsze wychłodzenie rynku. Traktować trzeba je będzie jako moment do zakupów. EUR/PLN utrzyma się dziś powyżej 4,1700.

EURUSD: Świetne dane z rynku nieruchomości przy słabym odczycie indeksu Ifo z Niemiec spowodowały kontynuację tendencji wzrostu wartości dolara wobec euro. Kurs EUR/USD spadł do linii dołków z 2013 r. (1,2755). Cena ta stanowi wsparcie, ale wątpliwe by obecnie stało się ono barierą tego stopnia, co przed rokiem. Cele do spadku kursu w średnim i długim horyzoncie są ustawione dużo, dużo niżej. Najbliższy to 1,25 – do osiągnięcia jeszcze przed końcem roku.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

 

Udostępnij artykuł: