Mocny wpływ koronawirusa na polską gospodarkę: wyraźne załamanie konsumpcji, w II kw. możliwy dwucyfrowy spadek PKB

Gospodarka

Koronawirus COVID19 na tle flagi Polski
Fot. stock.adobe.com/Wirestock

Zestaw marcowych danych GUS pokazał mocny wpływ pandemii na polską gospodarkę, a wyraźne załamanie konsumpcji w sektorze gospodarstw domowych będzie kluczowe dla obecnej recesji - oceniają ekonomiści, z którymi rozmawiał PAP Biznes. Kwiecień i kolejne miesiące przyniosą znacznie mocniejsze hamowanie - spadek PKB w II kw. może wynieść nawet 10 proc., choć jego skala będzie zależna od tempa wychodzenia z lockdownu.

Zestaw marcowych danych @GUS_STAT pokazał mocny wpływ pandemii na polską gospodarkę, a wyraźne załamanie konsumpcji w sektorze gospodarstw domowych będzie kluczowe dla obecnej recesji #koronawirus #COVID19 #gospodarka #PKB

„Marcowe dane wyraźnie wskazują, że pandemia koronawirusa ma bardzo negatywny wpływ na polską gospodarkę. Zamknięcie gospodarki nastąpiło mniej więcej w połowie miesiąca, w pierwszych dwóch tygodniach wszystko funkcjonowało jeszcze normalnie. Niemniej jednak wiadomo już, które obszary czy branże zostały najbardziej dotknięte przez pandemię i jest ich niestety sporo” – powiedziała główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.

Dane opublikowane w tym tygodniu przez Główny Urząd Statystyczny to pierwsze odczyty obrazujące wpływ pandemii na gospodarkę realną.

Zobacz więcej najnowszych wiadomości o pandemii koronawirusa >>>

Znacznie mocniej od oczekiwań spadło tempo sprzedaży detalicznej

W marcu znacznie mocniej od oczekiwań analityków spadło tempo sprzedaży detalicznej – GUS podał, że w ujęciu rdr sprzedaż realnie spadła aż o 9 proc., co sygnalizuje bardzo głębokie załamanie konsumpcji w sektorze gospodarstw domowych.

Czytaj także: GUS: sprzedaż detaliczna spadła aż o 9 proc. rdr w marcu >>>

„Dane o sprzedaży detalicznej pokazują istotę tej recesji. Epidemia zmusza nas do pozostania w domach, a to oznacza, że gospodarstwa domowe mniej wydają. W czasie tego kryzysu nie zadziałają naturalne stabilizatory polskiej gospodarki, które uchroniły nas od recesji w 2008 roku, czy w czasie niedawnych wojen handlowych. Nie możemy liczyć na mocny popyt krajowy” – powiedział główny ekonomista ING Banku Śląskiego Rafał Benecki.

„Także popyt wewnętrzny Eurolandu, który jest docelowym rynkiem większości naszego eksportu, ucierpi z powodu lockdownu a potem szoku popytowego, który towarzyszy każdej recesji. Słabość popytu w Eurolandzie jeszcze uderzy w polski przemysł i PKB w II kw. 2020 r.” – dodał.

Dane GUS o produkcji sprzedanej przemysłu najsłabsze od czerwca ubiegłego roku

Marcowe dane GUS o produkcji sprzedanej przemysłu, choć nie odbiegały znacząco od konsensusu rynkowego, były najsłabsze od czerwca ubiegłego roku.

Czytaj także: GUS: produkcja przemysłowa spadła o 2,3 proc. rdr w marcu >>>

„Sektor przemysłowy umiarkowanie ucierpiał w marcu, bo w Polsce nie notowaliśmy urzędowych włączeń zakładów jak na południu Europy. Struktura marcowej produkcji pokazuje co nasz czeka. Największe spadki zanotowano wśród lokomotyw wzrostu gospodarczego w Polsce, a więc eksporterów – producentów samochodów, mebli, elektroniki. Te sektory ucierpiały z powodu lockdownu w Eurolandzie oraz przerwanych łańcuchów dostaw – w przypadku sektorów elektrycznych i elektronicznych 40 proc. importu pochodzi z Chin – i spadku popytu” – prognozuje Benecki.

„Dane o wysokiej częstotliwości jednoznacznie wskazują na znacznie silniejsze kurczenie się sektora przemysłowego w kwietniu. Spadek produkcji energii elektrycznej na koniec marca oscylował w okolicach 5-6 proc. rdr. W pierwszych dwóch tygodniach kwietnia zapotrzebowanie na energię było aż o 20 proc. niższe niż rok temu” – dodaje.

Część firm likwidowała etaty niemal natychmiast po ogłoszeniu blokady gospodarki

Dane GUS o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw w marcu zasygnalizowały z kolei, że część firm likwidowała etaty niemal natychmiast po ogłoszeniu blokady gospodarki, inne zawiesiły rekrutacje i nie przedłużały umów terminowych.

Czytaj także: GUS: płace w firmach i zatrudnienie w marcu rdr w górę, ale poniżej prognoz, koronawirus już wpłynął na rynek pracy >>>

„Marcowe dane z sektora przedsiębiorstw zwiastują gwałtowny koniec wieloletniej hossy na krajowym rynku pracy i początek ostrej redukcji zatrudnienia oraz wygaszenia wzrostu wynagrodzeń w obliczu najgłębszego od okresu transformacji ustrojowej kryzysu gospodarczego” – napisał w raporcie starszy ekonomista Banku Pekao Piotr Piękoś.

Koniunktura oceniana najgorzej od początku prowadzenia badania

W bieżącym tygodniu GUS opublikował też wskaźniki dotyczące koniunktury w kwietniu. Jak wynika z danych, w bieżącym miesiącu koniunktura oceniana jest najgorzej od początku prowadzenia badania we wszystkich prezentowanych obszarach gospodarki.

Rekordowo niskie poziomy zanotowały też wskaźniki ufności konsumenckiej – bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), syntetycznie opisujący obecne tendencje konsumpcji indywidualnej, wyniósł w kwietniu minus 36,4 pkt. – najniżej od marca 2004 r. Z kolei wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej, który opisuje oczekiwane w najbliższych miesiącach tendencje, spadł do minus 47,7 pkt. – najniżej w historii badania.

Czytaj także: GUS: kwietniowe badania koniunktury najgorsze w historii >>>

„Dla wielu branż wychodzenie z lockdownu nie będzie ani szybkie, ani proste. Te wszystkie obawy, plus ogromna niepewność co do czasu trwania pandemii, znalazły odbicie w kwietniowych wskaźnikach koniunktury. Znalazły się one na poziomach najniższych w historii badań i dowodzą tym samym, że kryzys, z jakim mamy do czynienia jest znacznie gorszy od chociażby z tego z roku 2008” – ocenia Kurtek z Banku Pocztowego.

Spadek PKB

W ocenie ekonomistów, kolejne miesiące przyniosą znacznie mocniejsze hamowanie gospodarki. Ich zdaniem, spadek PKB w II kw. może zbliżyć się do 10 proc., choć jego skala będzie zależna od tempa wychodzenia z lockdownu.

„Fakt obowiązywania większości obostrzeń przez okres całego miesiąca w kwietniu – w marcu tylko połowa miesiąca – skutkuje prognozą historycznie silnego spadku sprzedaży detalicznej i bardzo głębokiego spadku produkcji w przemyśle oraz zapewne wciąż gwałtownego ograniczenia sprzedaży usług. W dalszym ciągu natomiast skalę spowolnienia powinno ograniczać budownictwo, zakładając utrzymanie podwyższonej skali inwestycji publicznych” – oceniła ekonomistka BOŚ Aleksandra Świątkowska.

„Relatywnie niezłe wyniki budownictwa nie zahamują natomiast bardzo silnego spadku rocznej dynamiki PKB w II kw., która może zbliżyć się do 10 proc. Ostateczna prognoza dynamiki PKB w II kw. będzie jednak w dużym stopniu pochodną tempa odmrażania gospodarki, a te informacje będą pojawiać się dopiero w nadchodzących tygodniach” – dodała.

Czytaj także: MFW: szok wywołany pandemią koronawirusa jest bezprecedensowy. Recesja w Polsce wyniesie 4,6 proc. w 2020 r. >>>

Również Rafał Benecki z ING prognozuje, że spadek PKB może zbliżyć się do dwucyfrowego poziomu.

„Po danych szacujemy, że dynamika PKB za I kw. 2020 r. wyniosła około +1 proc. rdr wobec +3,2 proc. rdr w IV kw. 2019 r. Pomimo niewielkiego osłabienia w sektorze przemysłowym czy budowlanym, duże straty odniosą: handel, branże świadczące usługi dla klientów detalicznych i niektóre dla biznesu, np. transport. W II kw. 2020 r. spodziewamy się spadku PKB o około 8,9 proc. rdr, a łącznie w całym roku 4,5 proc. rdr” – napisał ekonomista.

„O tempie PKB w całym roku zadecyduje też odbicie w drugiej połowie 2020 r. III kw. przyniesie dynamiczne odbicie, ale powrót do poziomów PKB sprzed epidemii zajmie dużo czasu. Obawy o nową falę zachorowań ograniczą wydatki inwestycyjne, konsumpcyjne, swoją rolę odegra też skok bezrobocia. 2021 r. powinien wyglądać dużo lepiej, pod warunkiem że znikną medyczne bariery, czyli zagrożenie powrotami wirusa” – dodał.

Bądź na bieżąco z tematem koronawirusa – zapisz się na nasz newsletter >>>

Monika Kurtek z Banku Pocztowego ocenia, że spadek PKB w II kw. wyniesie 8,1 proc. Ekonomistka zaznacza jednak, że prognozy teraz szybko zmieniają się i nie wyklucza, że spadek będzie głębszy i wyniesie ok. 10,0 proc. rdr.

„Gospodarkę czeka recesja, pierwsza po transformacji, z najgłębszym dołkiem najprawdopodobniej w drugim kwartale br. Na bazie opublikowanych dotychczas statystyk szacuję dynamikę PKB w pierwszym kwartale br. w okolicach 2,0 proc. rdr. W drugim kwartale, i najprawdopodobniej w kolejnych także, wzrostu PKB już nie zobaczymy. Moja prognoza spadku PKB w drugim kwartale to 8,1 proc., ale prognozy teraz są bardzo „ruchome”, dlatego nie wykluczam że będzie to spadek nawet głębszy, w okolicach 10,0 proc. rdr” – oceniła ekonomistka.

„Kolejne miesiące na pewno także nie będą dla gospodarki łatwe. Zakładając stopniowy powrót do normalności, tj. stopniowe zmniejszanie restrykcji i zmniejszanie ograniczeń, musimy jednocześnie mieć na uwadze, że będzie to inna normalność. Inaczej będzie zapewne funkcjonować wiele firm, ale także zmianie ulegną na pewno zachowania konsumentów” – dodała.

Z konsensusu opracowanego przez PAP Biznes jeszcze przed publikacją marcowych danych (1-3 kwietnia) wynikało, że rynek oczekiwał wyhamowania tempa PKB Polski w I kw. 2020 r. do 1,8 proc. i spadku w II-IV kw. odpowiednio o: 6,3 proc., 3,5 proc. i 0,7 proc. W całym 2020 r. ekonomiści prognozowali, że spadek wyniesie 2,7 proc., a w 2021 r. nastąpi odbicie i polska gospodarka urośnie o 3,5 proc.

Najnowszy konsensus PAP Biznes, obrazujący prognozowaną przez ośrodki analityczne dynamikę PKB w poszczególnych kwartałach i latach, zostanie opublikowany w pierwszym tygodniu maja.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: