Możliwe zwyżki w Europie. WIG20 z jednym ale

Finanse i gospodarka

Nastroje inwestorów na świecie zdecydowanie poprawiły się w końcówce minionego tygodnia i na fali optymizmu możliwe są dalsze zwyżki. WIG20 ma jednak do sforsowania dwie poważne przeszkody.

Piątkowe notowania przyniosły skromne zwyżki w Europie i w USA, które ominęły jednak warszawski parkiet. Kolejne wzrosty na parkietach Starego Kontynentu i na Wall Street oznaczały ustanowienie nowych szczytów trendu wzrostowego, a w przypadku SP dodatkowym bonusem było sforsowanie psychologicznej bariery 1400 pkt po raz pierwszy od czterech lat.

Źródłem optymizmu pozostają testy, które Fed przeprowadził w amerykańskich bankach i które wykazały ich wysoką odporność na ewentualne dalsze zawirowania na rynkach finansowych i w gospodarce. Fed zgodził się nawet na wypłatę wyższych dywidend w niektórych bankach, co oczywiście natychmiast przełożyło się na ich notowania.

Na giełdach azjatyckich zwyżki były kontynuowane dziś rano, choć nie można mówić o hurraoptymizmie. Nikkei zyskał 0,1 proc., a Kospi 0,6 proc. (dla Nikkei oznacza to najwyższe zamknięcie od 11 marca, a więc też od trzęsienia ziemi). Hang Seng zyskiwał na kwadrans przed końcem notowań 0,2 proc., a indeks giełdy w Szanhaju 0,1 proc, odrabiając wcześniejsze straty po publikacji informacji o spadku cen nowych domów w 45 z 70 chińskich miast. Negatywną wymowę danych złagodziła wypowiedź Zhu Mina – przedstawiciela Międzynarodowego Funduszu Walutowego – który na konferencji w Hong Kongu powiedział, że chińska gospodarka uniknie twardego lądowania.

Indeksy giełd europejskich także mogą zacząć dzień od niewielkich zwyżek niesione dobrymi nastrojami w Azji i USA, ale oczywiście do podtrzymania chęci zakupów akcji potrzebne będą nowe bodźce. Po stronie danych makro dziś może ich zabraknąć – poznamy wprawdzie zamówienia w przemyśle Włoch, czy zamówienia budowlane w strefie euro, ale nie jest to ten kaliber, który byłby w stanie zachwiać rynkami na kontynencie.

W ciekawej sytuacji znalazł się WIG20, który wybił się z miesięcznego kanału spadkowego, ale w piątek jego marsz powstrzymał poziom 2350 pkt, który przed miesiącem także nie poddał się ofensywie kupujących. Co ważne, na piątkowej sesji obroty były najwyższe od 30 listopada (jeśli pominąć sesję wygasania grudniowych kontraktów terminowych, która rządziła się swoimi prawami), co wskazuje na wagę tej sesji i determinację obu stron rynku. Oporu nie udało się przełamać, więc mimo wszystko górą jest póki co podaż. A przecież prawdziwym testem byłaby dopiero próba wyjścia powyżej 2400 pkt – poziomu, który stanowi górne ograniczenie trendu bocznego, w którym WIG20 porusza się od sierpnia 2011 r.

120319.open.finance.tabela.450x

Emil Szweda
Open Finance
Udostępnij artykuł: