Możliwe płaskie otwarcie w Europie

Komentarze ekspertów

Bieżący tydzień na rynku głównej pary walutowej rozpoczynamy w okolicach 1,355 USD po tym, jak piątek przyniósł dalsze wzrosty notowań euro wobec dolara. Bezpośrednim impulsem do przełamania lokalnego oporu na 1,35 USD stała się publikacja indeksu nastrojów gospodarczych dla Niemiec znacznie przewyższająca oczekiwania rynkowe.

Obrazujący klimat wskaźnik Ifo osiągnął w listopadzie poziom 109,3 pkt, podczas gdy ekonomiści liczyli na wzrost rzędy 107,7 pkt. Mocno w górę poszedł też subindeks oczekiwań co do koniunktury w kolejnych 6 miesiącach (wzrost do 106,3 pkt) oraz subindeks bieżącej sytuacji gospodarczej (wzrost do 112,2 pkt). Są to zatem kolejne publikacje (m.in. po PMI i ZEW) wyraźnie wskazujące, że największa gospodarka strefy euro nabiera rozpędu. W rezultacie, jak wynikało z opublikowanego również w piątek ostatniego już odczytu PKB w 3Q13 gospodarka naszych zachodnich sąsiadów rozwijała się w tempie 0,3% kw/kw i 1,1% r/r. W trzecim kwartale br. konsumpcja prywatna zwiększyła PKB Niemiec o 0,1 pkt proc., inwestycje o 0,5 pkt, a handel zagraniczny uszczuplił je o 0,4 pkt proc. To sygnały, które wyraźnie pokazują, że Niemcy będą coraz większym oponentem potencjalnego luzowania polityki monetarnej w wydaniu EBC.

Powyższe odczyty dobrze wpisały się w słowa prezesa M.Draghi-ego, który przemawiając we Frankfurcie podczas 23 Kongresu Bankowości Europejskiej stwierdził, że sytuacja w strefie euro znacznie się poprawia, choć nierównomiernie i wciąż wymaga dbałości o ożywienie, co z kolei wymusza bardziej akomodacyjną polityką ze strony EBC.

Tygodniowe zmiany na rynku euro/dolara nie zapiszą się jednak w historii notowań tej pary walutowej, duża amplituda zmian spowodowała, że nominalnie otworzyliśmy się dzisiaj praktycznie na poziomach sprzed tygodnia. Niemniej warto zwrócić uwagę na zeszłotygodniowy test wsparcia na 1,34 USD po tym jak w środę na rynek dotarły spekulacje o poważnym rozważaniu przez EBC sprowadzenia stopy depozytowej banku poniżej zera. Choć późniejsze wystąpienie prezesa EBC M.Draghi-ego potwierdziło gołębie nastawienie banku do polityki monetarnej, nie znalazło ono już tak silnego przełożenia na rynek jak wcześniejsze depesze Bloomberga. Szef EBC mówił w tonie łagodzącym sugestie agencji wskazując, że nie ma nic nowego w sprawie polityki monetarnej ponad to, co zaprezentował na konferencji prasowej po listopadowym posiedzeniu banku. Euro/dolar zaczął więc odreagowywać, w pełni znosząc wcześniejszy ruch spadkowy. Na wykreowanie nowego szczytu sił jednak nie starczyło.

Złoty niewiele skorzystał na piątkowej aprecjacji euro/dolara, a przynajmniej nie w takiej skali jak tego oczekiwaliśmy. Jeszcze przed południem kurs EUR/PLN co prawda podjął próbę oddalenia się od testowanego dzień wcześniej oporu na 4,20 szybko jednak do niego powracając. Na rynku wyczuwa się ostrożność, jeśli chodzi o naszą walutę pomimo, że z fundamentalnego punktu widzenia jej perspektywy są pozytywne. Dane, jakie w ostatnim czasie napływały na rynek wyraźnie potwierdzają ożywienie w polskiej gospodarce, a co więcej (wg A. Raczko z NBP) przy braku ryzyka wystąpienia deflacji nie należy obecnie myśleć o dalszym luzowaniu polityki przez RPP, co dodatkowo powinno wspierać PLN. Tymczasem tak się nie dzieje. Najprawdopodobniej walucie naszej wciąż ciążą wysokie oczekiwania co do szybszego rozpoczęcia taperingu przez Fed jakie nasiliły się po publikacji minutes z listopadowego posiedzenia FOMC. Z publikacji można było bowiem wyczytać, że ograniczenie QE3 może zacząć się już w najbliższych miesiącach, jeśli będą sprzyjające dane z gospodarki Stanów Zjednoczonych. Co więcej wcześniej prezes Fed z St. Louis J.Bullard, a w piątek prezes Fed z Atlanty D.Lockhart wskazywali, iż wciąż poważnie brany pod uwagę jest grudzień. W tej sytuacji kluczem do zachowania rynków finansowych w najbliższych tygodniach będzie zapewne publikacja raportu non-farm payrolls (w kalendarzu przewidziana na 6 XII). Na chwilę obecną rynek zakłada utworzenie w listopadzie 180 tys. nowych miejsc pracy wobec 204 tys. okres wcześniej. To się jednak jeszcze może zmienić, ale im bliżej będzie liczby 200 tys., tym reakcja inwestorów może być wyraźniejsza.

Tymczasem, trend spadkowy naszej głównej pary walutowej został na razie przerwany. Jeśli przez kolejne godziny poniedziałkowego handlu uda się utrzymać kurs EUR/PLN poniżej 4,20 pojawią się szanse na odreagowanie i powrót w okolice 4,17. Do momentu opublikowania danych dot. kondycji rynku pracy w listopadzie w USA raczej nie oczekiwalibyśmy istotniejszych zmian in plus w obrazie rynku złotego. Jeśli natomiast ponownie przełamany zostanie opór na 4,20 nie wykluczalibyśmy podjęcia próby przetestowania nawet strefy 4,25-4,30. Niemniej na koniec grudnia kurs EUR/PLN widzimy znacznie niżej – w okolicach 4,13.

W tym tygodniu poznamy kolejne dane dot. polskiej gospodarki. Już we wtorek GUS opublikuje informacje dot. dynamiki sprzedaży detalicznej i wysokości stopy bezrobocia w październiku. W piątek zaś poznamy strukturę wzrostu PKB w 3Q13, który jak już wiemy z tzw. szybkiego szacunku wyniósł 1,9% kw/kw. Na świecie kalendarz publikacji rozpoczniemy danymi z rynku nieruchomości w USA: w poniedziałek – sprzedaż domów w toku, a we wtorek – pozwolenia na budowę domów, rozpoczęte inwestycje budowlane oraz wskaźniki cen nieruchomości Case-Schiller. Dzień później na rynek napłyną kolejne dane zza oceanu. We wtorek poznamy wielkość zamówień na dobra trwałego użytku i nietypowo inf. dot. liczby nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych. W czwartek bowiem inwestorzy z USA raczyć będą się indykiem z racji przypadającego na ten dzień Święta Dziękczynienia, my zaś poznamy podaż pieniądza M3 i wskaźnik ESI dla strefy euro. Natomiast na ostatni dzień tygodnia zaplanowana jest publikacja inflacji HICP również z Eurolandu.

Na rynku stopy procentowej głównym wydarzeniem piątkowej sesji była publikacja indeksu Ifo w Niemczech. Wyższy od oczekiwań wskaźnik doprowadził do wzrostu rentowności Bund-ów. Niemniej na krajowym rynku nie widać było bardziej zdecydowanej reakcji. Notowania zarówno SPW jak i IRS praktycznie nie uległy zmianie w relacji do czwartku. Z kolei w ujęciu tygodniowym obserwowaliśmy wyraźną przecenę obligacji skarbowych i wzrosty rentowności. Przecena była powodowana głównie oczekiwanym przez nas wzrostem presji na szybszy tapering w Stanach Zjednoczonych. W takim tonie utrzymane były też ostatnie minutes Fed, a także wypowiedzi niektórych przedstawicieli banku centralnego (J. Bullard i D. Lockhart – sygnalizowali, że decyzja będzie dyskutowana 17-18 grudnia). W ślad za rynkami bazowymi doszło do wzrostu dłuższego końca krzywej w Polsce o 5-10 pb (dla porównania rentowność US Treasury wzrosła o 13 pb). Z drugiej strony zapewnienia, że RPP utrzyma stopy procentowe na obecnym poziomie wyraźnie stabilizowały krótki koniec krzywej. Efektem było dalsze wystromienie się krzywej – w przypadku rynku IRS spread 2Y10Y wzrósł do 115 pb. Jak wspomnieliśmy polski rynek, podobnie jak niemiecki, w niewielkim stopniu zdyskontował przecenę w Stanach Zjednoczonych. Naszym zdaniem do posiedzenia grudniowego Fed rentowności papierów amerykańskich wzrosną nawet o dalsze 20-30 pb, co w końcu przełoży się na silniejszą przecenę polskich obligacji, które w ostatnich dniach zachowywały się (zapewne częściowo dzięki EBC) wyraźnie lepiej.

131125.pko.bp.01.300x873

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł:

Możliwe płaskie otwarcie w Europie

Finanse i gospodarka

Sytuacja polityczna we Włoszech i w Hiszpanii jest nowym powodem obaw na europejskich rynkach akcji.

W piątek inwestorzy w Europie świętowali pomyślne zakończenie unijnego szczytu, na którym politycy przyjęli budżet na lata 2014-2020. Jak się okazało, chodziło tylko o to, by politycy wracając do domów mogli powiedzieć „wyrwaliśmy więcej, niż chcieli nam dać (lub zabrać – w zależności od pozycji). Ponieważ w ostatecznym rozrachunku jest to budżet osobistych ambicji polityków, nie sądzę, by jego znaczenie było istotne dla rynków w dłuższym terminie (co innego, gdyby zmiany były rewolucyjne, albo budżetu nie udało uchwalić się wcale).

Wall Street także się podciągnęła i to od razu na początku sesji. Ostatecznie S&P zyskał 0,6 proc. maksymalny punkt notowań osiągając krótko po otwarciu. I właściwie na tym koniec optymistycznych informacji, ponieważ rynki azjatyckie w większości dziś nie pracowały, po tym jak w niedzielę świętowano nadejście nowego roku księżycowego – tym razem jest to rok węża.

Dziś inwestorzy otrzymają tylko dane dotyczące dynamiki francuskiej produkcji przemysłowej, zatem niejako siłą rzeczy, znów zaczną interesować się polityką. Najważniejsze informacje weekendu, to wyniki sondaży we Włoszech, które wskazują na możliwość braku wyłonienia większości zdolnej do uformowania rządu po wyborach w przyszły weekend. Partia Berlusconiego tradycyjnie fechtuje obietnicami lepszego życia i ma już tylko 5 pkt proc. do prowadzących w wyścigu. W Hiszpanii premier Mariano Rajoy opublikował zeznania podatkowe oraz ujawnił dochody z ostatnich 10 lat by oczyścić się z zarzutów korupcyjnych  stawianych przez media (El Pais). Mimo to poparcie
dla socjaldemokratów jest najniższe od 20 lat.

Jednak silniejszych impulsów może dziś inwestorom zabraknąć. Budżet, sondaże czy spadek poparcia dla rządzących w czasie kryzysu nie jest niczym nowym, czego rynki nie mogłyby się spodziewać. Dziś impulsów ze sfery makro może zabraknąć. Dla warszawskiego parkietu mogą się nimi okazać kolejne publikacje wyników kwartalnych. WIG20 znalazł się tuż poniżej poziomu 2500 pkt, którego sforsowanie wcale nie musi okazać się błahostką.  

Emil Szweda
Open Finance

Udostępnij artykuł: