Multidłużnicy, czyli jak wyrwać się ze spirali długu

Finanse osobiste

Mężczyzna trzymający pusty portfel
Fot. stock.adobe.com/Andrey Cherkasov

Dane z banków wskazują, że zwiększa się liczba osób tzw. nadaktywnych – takich, które mają zaciągniętych po klika kredytów. Aż 2,3 mln Polaków ma co najmniej 4 zobowiązania. Nie dziwi fakt, że wśród osób, które mają po 10 i więcej kredytów, odsetek dłużników z dużymi opóźnieniami w spłacie jest największy i sięga 20% . Wiele z tych osób zaciąga nowe kredyty żeby spłacić poprzednie, a to bardzo ryzykowne zachowanie.

Polacy nie mają problemów z dostępem do #kredyty i chętnie z nich korzystają #pożyczki #długi

Należy pamiętać, że problem z osobami nadmiernie zadłużonymi wykracza poza sektor bankowy. Kiedy ktoś nie radzi sobie ze spłatą rat, często pojawiają się opóźnienia w opłatach za telefon, telewizję kablową czy mieszkanie. Powstaje łańcuch niespłaconych zobowiązań, który obejmuje nie tylko instytucje udzielające kredytów, ale także dostawców mediów, a nawet rodzinę, krewnych, sąsiadów i znajomych.

– Ponad 31% naszych klientów to osoby, które mają u nas po kilka zobowiązań. W sumie długi takich osób tylko w stosunku do podmiotów z Grupy Kapitałowej BEST wynoszą ponad 9 mld złotych. Klienci, którzy przestali spłacać kredyty bankowe często mają też zaległości wobec firm pożyczkowych czy telekomunikacyjnych. Widać więc, że kiedy ktoś nie radzi sobie z obsługą zadłużenia, może łatwo popaść w spiralę długów, co może skończyć się egzekucją komorniczą – zwraca uwagę Aleksandra Kiełb, Kierownik Działu Strategii Polubownej w BEST S.A.

Jak można popaść w tarapaty i zostać „multidłużnikiem”?

Specjaliści zarządzający wierzytelnościami dostrzegają pewne schematy zachowań. Niektórzy dłużnicy przeliczyli się z własnymi możliwościami finansowymi i wzięli kredyt na kwotę większą, niż byli w stanie spłacić. Kiedy pojawiły się trudności ze spłatą zaciągnęli pożyczkę pozabankową, żeby spłacić kredyt. Kiedy możliwości zaciągania kolejnych długów się wyczerpują, zaczynają narastać zaległości. W przypadku takich osób często występują też problemy z obsługą innych zobowiązań – nie płacą za telefon, mieszkanie czy media i co gorsza – robią to świadomie. Wśród „multidłużników” są również osoby, których sytuacja materialna z jakiegoś powodu nagle się pogorszyła – stracili pracę, ktoś w rodzinie zachorował itd. Takie osoby są bardziej skłonne do współpracy z firmą windykacyjną i dzięki temu mogą liczyć na dogodne warunki spłaty długu.

– Dłużnicy powinni pamiętać, że dzięki rozmowie z doradcą z firmy windykacyjnej mogą ustalić wysokość spłat dostosowaną do ich obecnej sytuacji materialnej. Osobom, które z nami współpracują i nie unikają kontaktu możemy przedstawić propozycję, która obejmie zobowiązania z różnych źródeł, rozłożenie zobowiązania na raty, umorzenie jego części czy wstrzymanie naliczania odsetek. Z rozmów z naszymi klientami wiemy, że przyjęcie takiej oferty i jej systematyczne spłacanie stabilizuje sytuację finansową i przywraca spokój oraz poczucie kontroli – dodaje Aleksandra Kiełb.

Skrócenie okresu przedawnienia długów z 10 do 6 lat sprawi, że niespłacane kredyty i pożyczki coraz szybciej będą trafiały do firm windykacyjnych. Dlatego warto już dzisiaj przyjrzeć się własnemu budżetowi domowemu. Co można zrobić, żeby nie popaść w tarapaty? Warto kontrolować i sprawdzać, jaką część dochodów wydajemy na spłatę kredytów i pożyczek. Żeby to zrobić, należy dodać do siebie wartość spłacanych co miesiąc rat. Trzeba w to wliczyć także raty za telefon uwzględnione w rachunku czy zobowiązania takie jak alimenty. Sumę, którą otrzymamy dzielimy przez kwotę stałych, comiesięcznych dochodów, a wynik mnożymy przez 100. Bezpieczna wartość to mniej więcej 36%. Jeżeli na raty wydajemy ponad 50% dochodów, jesteśmy w grupie ryzyka i każdy nieprzewidziany wydatek może uruchomić lawinę niespłaconych długów.

Źródło: BEST

Udostępnij artykuł: