Muśnięcie Draghi-ego

Komentarze ekspertów

Sytuacja na rynku głównej pary walutowej nadal niewiele zmienia się pomimo publikacji kolejnych danych makro i ponownych gołębich wypowiedzi wypływających z EBC. W rezultacie kurs EUR/USD od początku tygodnia porusza się trendem lekko wzrostowym ograniczonym poziomami 1,3785 od dołu i 1,3855 od góry. Złoty dalej osłabia się. W czwartek kurs EUR/PLN zaatakował 4,198. Był to kolejny krok w kierunku oczekiwanego przez nas testu 4,20 na euro/złotym, do którego doszło dziś tuż po otwarciu rynku.

Po środowych PMI wczoraj opublikowane zostały dane dot. indeksu Ifo. Wskaźnik zaufania niemieckiego biznesu nieoczekiwanie wzrósł w kwietniu do 111,2 pkt wobec 110,7 pkt w marcu i oczekiwanych 110,4 pkt. Rynek obawiał się, że tak jak na wskaźniku ZEW również na Ifo zaważy Ukraina, a tymczasem okazało się, że choć temat ten jest nadal ważny, to na rynku dominują pozytywne nastroje. Niemiecka gospodarka jest w bardzo dobrej formie, co nie zwiększa niepewność, która zrodziła się w marcu. Dane z Niemiec wsparły lekko euro, podnosząc jego notowania powyżej poziomu 1,384 USD. Aprecjację euro/dolara przerwał jednak gołębi komentarz prezesa EBC, który dotarł na rynek jeszcze przed południem, a spadek kursu do 1,379 dodatkowo wsparły opublikowane dane z USA dot. zamówień na dobra trwałego użytku.

Przemawiając na konferencji bankowej w Amsterdamie M.Draghi powiedział m.in., że Rada EBC jest zgodna co do możliwości użycia zarówno niekonwencjonalnych jak i konwencjonalnych narzędzi, żeby skutecznie walczyć z ryzykiem zbyt długiego okresu niskiej inflacji podkreślając, iż jednomyślnie opowiada się ona za wprowadzeniem programu skupu aktywów (QE) w sytuacji pogorszenia się warunków gospodarczych. Co warte podkreślenia, po raz pierwszy M.Draghi zarysował trzy możliwe do realizacji scenariusze działań: (1) pogorszenie średnioterminowej perspektywy dla inflacji „będzie kontekstem dla szerszego programu zakupu aktywów”; (2) na zawirowania na rynku długu wyostrzające nastawienie ECB bank odpowie „dalszym obniżaniem korytarza stóp procentowych, w tym ustaleniem negatywnej stopy depozytowej”; zaś (3) pojawienie się dodatkowych utrudnień w realizacji polityki ECB skłoni bank do uruchomienia „bardziej długoterminowej operacji refinansowania, nakierowanej na wspieranie akcji pożyczkowej lub skupu zabezpieczonych papierów wartościowych”. Podobnie jak podczas ostatniego wstąpienia również i wczoraj M.Draghi nawiązał w swej wypowiedzi do kursu euro/dolara powtarzając, iż silne euro odzwierciedla poprawę sytuacji gospodarczej w strefie euro, ale staje się też coraz ważniejszym czynnikiem przy ocenie stabilności cen. W ocenie E.Nowotnego (członka EBC) przełomowym posiedzeniem może okazać się czerwcowe spotkanie decyzyjne rady banku. Patrząc na poczynania Rosji niewykluczone, że dojdzie do nałożenia znacznie mocniejszych sankcji na kraj, co w najbliższych miesiącach negatywnie odbiłoby się na gospodarce wspólnoty i dało pretekst do podjęcia oczekiwanych przez rynek działań. Dalsze luzowanie polityki EBC miałoby deprecjonujący wpływ na wspólną walutę. Na razie jednak euro/dolar nie może trwale przełamać wsparcia na 1,38.

W czwartek po południu na rynek napłynęły kolejne dane z USA. Słabiej wypadł rynek pracy (zarejestrowano 329 tys. nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych wobec oczekiwanych 310 tys.), zaś znacznie silniej zaprezentowały się dane nt. zamówień na dobra trwałego użytku (w marcu wzrost o 2,6% wobec 2,0% spodziewanych), które zaważyły na losach euro/dolara. Po publikacji kurs EUR/USD zaczął obsuwać się i jeszcze podczas sesji europejskiej wyznaczył minimum dnia na wspomnianym już poziomie 1,379.

Złoty dość obojętnie przyjął publikacje dot. sprzedaży detalicznej i stopy bezrobocia. Pozostając głównie pod wpływem wydarzeń na Ukrainie.  GUS podał, że w marcu sprzedaż wzrosła jedynie o 3,1% (wobec 7,0% w lutym i 5,7% spodziewanych) zaś stopa bezrobocia obniżyła się do 13,5% (wobec 13,9% w lutym i 13,6% spodziewanych). Dane na pozór mieszane po głębszej analizie wyglądają jednak bardzo dobrze, potwierdzając utrzymywanie się polskiej gospodarki na ścieżce bezinflacyjnego wzrostu. Na niższym wyniku sprzedaż ogółem zaważył przede wszystkim układ kalendarza, co przełożyło się na spadek sprzedaży żywności o 7,3% r/r (w tym roku Wielkanoc przypadała na koniec kwietnie, w ubiegłym na drugą połowę marca) i przeszacowanie wpływu sprzedaży aut z kratką (najwyraźniej największa fala zakupów przypadła na luty). W innych kategoriach jest już dużo lepiej. Uwagę zwraca utrzymująca się dwucyfrowa dynamika wzrostu sprzedaży pojazdów mechanicznych, szybko rosnąca sprzedaż odzieży i w miarę przyzwoity wzrost sprzedaż mebli, RTV i AGD. Do tego pozytywne informacje płyną z krajowego rynku pracy (najszybszy wzrost płac i spadek bezrobocia), co w sumie pozwala zakładać, że rosnąca podaż zatrudnienia wpierać będzie wyższy poziom wydatków.

W piątek oczekujemy słabego złotego (na koniec dnia powyżej 4,20), przy relatywnie stabilnych notowaniach euro/dolara. Rynek będzie już koncentrował się na przyszłotygodniowych publikacjach i wydarzeniach makroekonomicznych (m.in. inflacja w strefie euro, posiedzenie Fed i publikacja raportu non-farm payrolls). W piątek poznamy jedynie indeks U. Michigan z USA, ale nie będzie on kluczowy dla nastrojów rynkowych.

140425.pko.walut.01.400x140425.pko.walut.02.350x

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: