Na foreksie w centrum uwagi EBC: pełny godności Mario, który przemawia łagodnie, ale w ręku trzyma gruby kij

Finanse i gospodarka

Dziś jest ten dzień, kiedy Super Mario (szef Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi) pełen godności przemówi łagodnie, dzierżąc w ręku coś, co wydaje mu się grubym kijem - my jednak wiemy, że to najwyżej wykałaczka.

Dziś jest ten dzień, kiedy Super Mario (szef Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi) pełen godności przemówi łagodnie, dzierżąc w ręku coś, co wydaje mu się grubym kijem - my jednak wiemy, że to najwyżej wykałaczka.

Cały rynek (chociaż sądzę, że w ostatnich dniach może to trochę zelżało) spodziewa się teraz, że Mario, jeśli nie obniży stóp procentowych, to z pewnością stanie po gołębiej stronie barykady, a co najmniej wypowie się w sprawie palącej kwestii, jaką jest wciąż spadająca inflacja i ryzyko japonizacji. Albo jeszcze lepiej, wprowadzi kolejny pozbawiony sensu, całkowicie nieistotny akronim, dzięki któremu będzie robił wrażenie, że naprawia całkowicie zepsuty mechanizm transmisji polityki pieniężnej.

EUR/USD - w górę?  

Cóż, moi drodzy, moim zdaniem wyciągnie on z kapelusza jeszcze jedno posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku i nie mówiąc nic na tematy wspomniane powyżej, nie zaprezentuje takiej gołębiej postawy, jakiej rynek tak żywo oczekuje. W efekcie gracze nie będą mieli innego wyboru, jak zinterpretować to jako postawę jastrzębią, a zatem... EUR/USD pójdzie w górę. Nie znaczy to, że przed konferencją prasową lub po jej rozpoczęciu rynek nie będzie próbował wyczyścić zleceń stop gromadzących się poniżej 1,3460/50. Ale biorąc pod uwagę, ile zleceń realizacji zysków umieściły ponadnarodowe instytucje w okolicach 1,3475/85, może nawet tam nie dotrzemy. Inwestorzy ci nie mają wrodzonego pragnienia zajmowania długich pozycji na tych poziomach, ale realizacja zysków ma wystarczający wolumen, by nasz "psiak" miał wsparcie...

Osobiście planowałbym przy gwałtownych spadkach wykorzystywać te okazje do zajmowania strategicznych długich pozycji, gdyż absolutna granica spadków jest już dobrze określona (w okolicach 1,3430) - zejdźmy niżej, a okaże się, że się myliliście. Głębokie kieszenie, jeśli je macie, powinny pozwolić wam utrzymać się ciasno na 1,3380, gdzie wszelki niestosowny entuzjazm spadkowy zostanie całkowicie powstrzymany i znów pójdziemy w górę. Wiem, że te liczby wydają się odległe i może nie do końca strawne, ale szanse na zwyżki dzięki długim pozycjom są olbrzymie. Mój pierwszy target to 1,3630 (zlecenia stop na 1,3580 będą łatwym celem), a dalej, choć może będzie to trudne, spodziewam się 1,3680/1,3730. Jeśli uda nam się dojść aż do tego najwyższego punktu, przyjdzie moment na sprzedanie EUR/USD, swojej matki, a nawet najlepszego przyjaciela, ale nie swego psa!

Inne poziomy do obserwacji:

GBP/USD: Jeśli chodzi o tę parę, to ze strony Bank of England nie spodziewam się zbyt wiele, a jeśli już, to nastawcie się na to, że te dodatkowe atrakcje będą całkowicie przytłumione. Jeśli już, to przyglądajcie się zachowaniu pary walutowej - gdy rynek tak siedzi cały szczęśliwy (na razie) na krótkich pozycjach poniżej rejonu 0,8430, może to jedynie oznaczać (i oznacza), że zlecenia stop znajdują się powyżej okolic 0,8435/40, a jeśli EUR/USD zrobi to, co moim zdaniem powinien zrobić, wtedy... cóż, zdobywanie pipsów na funcie szterlingu jest dużo bardziej atrakcyjne, niż wskaźnik zysku do straty, jaki prezentują pipsy na dolarze amerykańskim... Mam rację? Mam. Gdyby te zlecenia stop zostały wyczyszczone, spodziewajcie się, że najpóźniej 0,8460/70 położy kres temu ruchowi, gdy do imprezy dołączą kupujący funta.

USD/JPY: Jeśli chodzi o USD/JPY (Billa i Bena), dziś powinien się trzymać raczej na uboczu w świetle jutrzejszych danych o zatrudnieniu w sektorze pozarolniczym, które powinny być dla niego bardziej istotne. Z kolei EUR/JPY - cóż, to tu powinno się coś dziać, jeśli chodzi o pary krzyżowe jena. Znowu, spodziewam się wzrostów, a jeśli uda się przełamać 133,80, droga do 134,50 stanie otworem, a sprzedający pojawią się ponownie może dopiero w okolicach 135,00.

AUD/USD: Także AUD/USD prawdopodobnie nie dostanie dziś zbyt wiele czasu antenowego, gdyż to co najważniejsze rozegrało się już w nocy po publikacji gorszych danych o zatrudnieniu. Wykazały one duże wahnięcie od sektora pełnych etatów do sektora pracy w niepełnym wymiarze godzin. Więc dolar australijski już się nacierpiał. Powoli pojawiają się dobre nazwy na długich pozycjach od poziomu 0,9520/30; trochę to boli, ale nie traćmy nadziei, o ile nie zejdziemy poniżej 0,9430/40, gdzie znowu pojawia się spore zainteresowanie zakupami.

Nie obciążajcie się zbytnio pozycjami i zachowajcie czujność, moi drodzy. I jak zawsze, kaski włóż!

Ken Veksler
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: